fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prezes związku Polskie Mięso: Przez falę hejtu na Polskę ws. eksportu mięsa wołowego – polscy rolnicy i przedsiębiorcy już stracili 30 mln zł

Polska jest na wyjątkowo cenzurowanym, ponieważ mocno wchodziła z mięsem wołowym na rynek Unii Europejskiej i świata; osiągaliśmy w tej branży naprawdę duże sukcesy. Poprzez falę wręcz hejtu, która przetacza się przez nasz kraj, straty polskich rolników i przedsiębiorców już sięgają około 30 mln zł – podkreślił Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso, podczas środowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

Sprawą nielegalnej ubojni zwierząt w okolicach Ostrowi Mazowieckiej żyje nie tylko cała Polska, ale i Europa. Został wstrzymany eksport mięsa wołowego z naszego kraju. Rolnicy i przedsiębiorcy wciąż ponoszą straty w tej branży. Mięso, które trafiło do obrotu nie zagrażało jednak konsumentom. [czytaj więcej]

– Wyliczyliśmy, że już przez ostatnie dwa tygodnie polscy rolnicy i ich rodziny straciły około 30 mln zł. Tak samo tracą przedsiębiorcy. Dzisiaj praktycznie nie ma eksportu, eksport stanął. Odbiorcy zagraniczni, głównie z Unii Europejskiej, oczekują na wyniki kontroli, która się odbywa. Tłumaczą naszym eksporterom, że muszą poczekać z odbiorem, sieci handlowe też nie chcą od nich odbierać. Jeśli taka sytuacja by się przedłużała – straty dzisiaj wynoszą ok. 15 proc. ceny na kilogramie wołowiny – to takie skutki po roku byłyby opłakane. Po roku sami rolnicy i ich rodziny straciliby około miliarda złotych – wyjaśnił prezes związku Polskie Mięso.

Obecnie trwa kontrola przedstawicieli Komisji Europejskiej w polskich zakładach weterynaryjnych. Witold Choiński zaznaczył jednak, że standardy w polskich zakładach mięsnych są zdecydowanie wysokie.

– Jeżeli chodzi o zakłady mięsne, to jestem spokojny. Standardy mamy naprawdę wysokie. W mniejszych ubojniach one są nieco niższe, natomiast w topowych polskich zakładach mamy jedne z najwyższych w Europie. My te zakłady budowaliśmy i modernizowaliśmy do 2004 r., kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej (…). Od kawałka mięsa jesteśmy w stanie dojść do poszczególnej sztuki, która była poddana ubojowi. Wycofywane mięso nie tylko z Polski, ale i z Europy jest poddawane szczegółowym badaniom weterynaryjnym i inspekcji sanitarnej. Dzisiejsze wyniki tego badania pokazują, że to mięso nie zagrażało ani zdrowiu, ani bezpieczeństwu konsumentów. Jeśli nawet to mięso już wcześniej trafiłoby na rynek, to nie było do tej pory sygnałów z Polski czy Europy, że ktokolwiek zatruł się jakimkolwiek mięsem. Wobec tego możemy przyjąć, że to mięso było bezpieczne – mówił gość TV Trwam.

Ekspert podkreślił, iż z materiału TVN nie wynika, że w ubojni pod Ostrowią Mazowiecką były zwierzęta padłe bądź chore.

– Trzeba wyraźnie powiedzieć, że były to zwierzęta pourazowe, które oczywiście nie powinny tam się znaleźć, materiał ukazał, jak je maltretowano, co nie powinno następować. To są te uchybienia, które stwierdzili dziennikarze i z pewnością stwierdzą komisarze UE, natomiast nie możemy mówić, że to były zwierzęta chore i padłe, które trafiały do obrotu – powiedział.

Witold Choiński wskazał, że podobne przypadki związane z nieprawidłowościami w ubojniach miały miejsca w październiku 2018 roku w Niemczech, a wcześniej także we Francji, ale nie zyskały one takiego rozgłosu, jak sytuacja w Polsce. Dlaczego?

– Myślę, że Polska jest tutaj na wyjątkowo cenzurowanym, ponieważ dosyć mocno wchodziła z mięsem wołowym na rynek Unii Europejskiej i świata, osiągaliśmy w tej branży naprawdę duże sukcesy. Przykładowo, Izrael dopuścił Polskę jako pierwszy kraj z Europy do eksportu na ten rynek mięsa świeżo chłodzonego (nie mrożonego). To było pokazanie, jak Polska jest traktowana, że standardy jakościowe polskiego mięsa są naprawdę doceniane. Co więcej, potwierdzone to było również tym, że jest wysoki nadzór nad bezpieczeństwem żywności w Polsce. Natomiast teraz rzeczywiście przetoczyła się cała fala wręcz hejtu w Europie, pokazująca, jak   to z Polski eksportuje się mięso z padłych i chorych zwierząt, co musiało się odbyć złym echem w całej Europie. To spowodowało, że dzisiaj cała Europa wstrzymała handel z Polską, jeżeli chodzi o rynek mięsa wołowego. Trzeba podkreślić, że rynek mięsa wołowego w ostatnich latach był jednym z najbardziej stabilnych rynków, jeśli chodzi o produkcję rolno-spożywczą w Polsce – tłumaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

RIRM

drukuj