fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] P. Guzdek: Jako środowiska konserwatywno-prawicowe powinniśmy usiąść do stołu i przemyśleć strategię długofalowego działania odpowiedzi na ideologię LGBT. Dopóki tego nie zrobimy – przegramy walkę

Doraźnie reagujemy na bardzo proste dogrywki aktywistów LGBT związane z marszami, wykorzystaniem maseczek czy flag LGBT. Pytanie, czy te reakcje są w ogóle konieczne i potrzebne, dlatego że tylko nakręcamy spiralę przemocy i nienawiści, która się rozkręca na ulicach. Powinniśmy przede wszystkim skupić się na tym, aby usiąść do stołu i dokładnie przemyśleć strategię długofalowego działania odpowiedzi na ideologię LGBT. Dopóki tego nie zrobimy, przegramy tę walkę – powiedział Piotr Guzdek, działacz z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka w Krakowie, w rozmowie z TV Trwam.

Piotr Guzdek zwrócił uwagę na brak prawicowej długofalowej strategii, która mogłaby realnie sprzeciwić się ideologii LGBT.

– Osobiście uważam, że problem tkwi gdzieś indziej. Analizując ostatnie 2-3 lata, bardzo wyraźnie widać, że środowiska konserwatywno-chrześcijańskie, konserwatywno-prawicowe są absolutnie nieporadne w starciu z ideologią LGBT. To wynika z dwóch rzeczy: po pierwsze, z samego faktu wewnętrznego podziału tego środowiska i także z okoliczności, że niektóre składowe tego środowiska m.in. obóz rządzący instrumentalnie wykorzystuje LGBT do realizacji własnych, partykularnych interesów jako formę straszaka dla swojego elektoratu. Odbywa się to na zasadzie, że jeśli elektorat nie poprze programu Zjednoczonej Prawicy, to wówczas Polska będzie taką, jaka jawi się na ulicach w czasie marszów LGBT. Po drugie, nie potrafimy usiąść wspólnie do jednego stołu – chodzi tutaj o środowiska chrześcijańskie, narodowe, prawicowe, pro-life – aby przestudiować ostatni dokument episkopatu i wypracować długofalową strategię odpowiedzi na ideologię LGBT – mówił Piotr Guzdek.

Naprawdę nie wystarczy tylko narracja konfrontacyjna, skrajnie negatywnie oceniająca przeciwnika, czy wręcz demonizująca drugą stronę, połączona z działaniami, które przynoszą rezultat odwrotny – kontynuował.

– Nie trudno mówić, że sama kwestia np. dezynfekcji ulic po marszach LGBT czy stworzenie stref LGBT jest paliwem, które dostarczamy środowiskom LGBT na potwierdzenie ich argumentacji o wykluczeniu społecznym, zachowaniach przemocowych wobec mniejszości seksualnych w Polsce. Pewne określenia i sformułowania językowe, które były adekwatne w okresie PRL-u, są absolutnie nieprzystające dla mentalności młodego człowieka urodzonego po roku 2000, który jest uwrażliwiony na godność drugiej osoby, prawa człowieka, poszanowanie indywidualnej wolności. W społeczeństwie zsekularyzowanym one nie odnoszą rezultatu, a wręcz przeciwnie, są argumentem potwierdzającym narracje o wykluczeniu społecznym – oznajmił działacz z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka w Krakowie.

Powinniśmy przede wszystkim skupić się na tym, aby usiąść do stołu i dokładnie przemyśleć strategię długofalowego działania odpowiedzi na ideologię LGBT – zaapelował.

– Pozwoliliśmy narzucić sobie pewien ton z drugiej strony. Nasze działania są reaktywne. My doraźnie reagujemy na bardzo proste dogrywki aktywistów LGBT związane z marszami, wykorzystaniem maseczek czy flag LGBT. Pytanie, czy te reakcje są w ogóle konieczne i potrzebne, dlatego że tylko nakręcamy spiralę przemocy i nienawiści, która się rozkręca na ulicach. Nie mamy strategii długofalowej, a ona powinna być przede wszystkim godnościową, czyli szanującą godność drugiej osoby oraz etycznie, moralnie godziwą, czyli uwzględniającą podstawowe założenie, że cel nie uświęca środków. Wreszcie powinna być strategią, która nie przynosi rezultatów sprzecznych od zamierzonych. Wystarczy zastanowić się przez analogię, jak środowiska katolickie reagowałyby na dezynfekcję ulic po procesji Bożego Ciała czy tworzenie stref wolnych od katolicyzmu – powiedział rozmówca TV Trwam.

Jest rzeczą oczywistą dla racjonalnego człowieka, że tego typu narracji językowych i takich działań prowadzić nam nie wolno, a równocześnie działania, które powinny być realizowane, one naprawdę muszą być dokładnie i gruntownie przemyślane oraz wieloaspektowo analizowane, po to, żeby nie stały się „wodą na młyn” na rzecz argumentów przeciwko praworządności na arenie Unii Europejskiej – mówił działacz pro-life.

– Nie możemy się dziwić, że środowiska lewicowe podnoszą argument praworządności i będą formułować określone postulaty w sposób bardzo agresywny, bo my się musimy przyzwyczaić do tego, że nie jesteśmy już społeczeństwem jednolitym kulturowo i światopoglądowo, ale zsekularyzowanym i coraz bardziej pluralistycznym. Trzeba tutaj naprawdę odpowiedzi wykraczającej poza narrację deontologiczną. Cała publicystyka prawicowa i katolicka ogranicza się tylko i wyłącznie do tego, co powinniśmy: zatrzymywać ekspansję ruchów LGBT, wprowadzić ruchy prorodzinne. My się nie zastanawiamy, jak to czynić. Dopóki nie usiądziemy do stołu i nie wypracujemy ze specjalistami określonych działań, my tę walkę przegramy – stwierdził Piotr Guzdek.

Nie musimy przekonywać działaczy LGBT do naszych racji. W zasadzie musimy sformułować taką strategię i kampanię, której adresatami będzie młodzież ze szkół podstawowych, średnich i akademickich. To oni wchodzą dopiero w dyskurs, który jest prowadzony w przestrzeni społecznej – kontynuował.

– Młodzież musi sobie wyrobić właściwą argumentację. Jeśli chodzi o takie działania, przede wszystkim jako środowiska katolickie powinniśmy zadbać o młodzież katechizowaną. Jeśli dobrze liczę, to mamy 800 godzin katechezy w całym cyklu szkolnym i jest to wystarczająca ilość czasu, ażeby tę młodzież katechizowaną wyposażyć przez właściwie przygotowany materiał edukacyjny w argumentację antropologiczną, etyczną, teologiczną właśnie wobec tych interwencji biomedycznych ingerujących chociażby w życie człowieka czy zjawiska homoseksualizmu. Chodzi o to, żeby dać pewną alternatywę dla rewolucji seksualnej np. w sferze antykoncepcji poprzez nauczenie młodzieży (przykładowo szkół średnich) metod naturalnego planowania rodziny. Nie widzę postaw do tego, ażeby ograniczać tego typu wychowanie tylko i wyłącznie do cyklu przygotowania przedmałżeńskiego bezpośredniego i poradni małżeńskich. Od tego mamy katechezę – podkreślił rozmówca TV Trwam.

Kwestia praworządności będzie się pojawiać i na to nie mamy wpływu. Pytaniem jest, czy my wypracujemy skuteczną strategię odpowiedzi uprzedzającą działania aktywistów LGBT, czy dalej będzie podejmować tylko i wyłącznie działania doraźne na uliczne wybryki i zachowania aktywistów LGBT – wskazał.

– Musimy mieć świadomość, że tematyka LGBT, mniejszości homoseksualnych z polskiego punktu widzenia, czyli naszego krajowego, nie jest punktem priorytetowym. Niestety z punktu widzenia Unii Europejskiej i jej założeń ideologicznych – bo Unia Europejska to jest twór polityczno-ideologiczny – to są kwestie sztandarowe i my musimy się z tym liczyć, że z takich spraw będziemy rozliczani. To właśnie te kwestie, a nie gospodarcze czy ekonomiczne będą na sztandarach i w zasadzie pytaniem jest teraz, jaką strategię przyjmiemy wobec tego typu postulatów oraz zarzutów. My sami występujemy przeciwko praworządności i dajemy naboje dla tej drugiej strony, jeśli posługujemy się takimi działaniami i komunikacją językową, która jest wprost antygodnościowa – akcentował działacz z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka w Krakowie.

Pewne rzeczy, które oni nam zarzucają, jesteśmy w stanie wykluczyć. Pytanie, czy zaczniemy myśleć, zanim będziemy działać – zaakcentował.

– Brak długofalowej strategii będzie miał swoje pokłosie i to w dwóch aspektach: moralnym, czyli pewnym postępowaniu sekularyzacji i deprawacji moralnej wśród młodego pokolenia, co jest bardzo widoczne, dlatego że nawet ostatnie wybory pokazały, iż najwyższy odsetek głosów sprzyjających środowisku LGBT kandydat na prezydenta uzyskał właśnie z tej kategorii wiekowej 18-29. To się będzie przekładało na kwestie finansowe. Oczywiście jest pewna granica etyczna w tej strategii, gdzie nie można doprowadzić do akceptacji zachowań dewiacyjnych. Można zastanawiać się tylko nad argumentacją, która przeciwko niej jest wymierzona, a którą możemy sformułować. Pewnej granicy nie przekroczymy i musimy się liczyć z tym, że konsekwencje polityczne czy finansowe będą. Musimy unikać ich na tyle, na ile jest to możliwe przez przekaz pozytywny, ale musimy być gotowi te reperkusje finansowe ponieść, żeby nie okazało się, że środowiska prawicowe, prawicowo-konserwatywne podejmują taką strategię i konkretne działania, a rząd Zjednoczonej Prawicy w imię kwestii finansowych będzie stosował – tak jak dotychczas stosuje – strategię uniku. Przez ostatnie 2-3 lata naprawdę nie można wskazać ani jednej inicjatywy, która by zablokowała ekspansję LGBT. Pytanie jest, czy w ten sposób rząd nie chce pozbyć się problemu albo zmierzyć się z problemem światopoglądowym nie tylko na forum krajowym? – podsumował Piotr Guzdek.

radiomaryja.pl

drukuj