fot. Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

[TYLKO U NAS] Ks. prof. J. Machniak: Zło, które wtedy poszło na plac św. Piotra i zastawiło pułapkę na Ojca Świętego, dzisiaj atakuje go w inny sposób – próbuje zniszczyć obraz Jana Pawła II

Siły ciemności sprzysięgły się przeciwko Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II niejednokrotnie, bo gdy patrzymy na całe jego życie, to widać, że niełatwo mu było. Zło, które wtedy stało się tak bezczelne, że poszło na plac św. Piotra i zastawiło pułapkę na Ojca Świętego, dzisiaj atakuje go w inny sposób – próbuje zniszczyć obraz Jana Pawła II, szczególnie dla tych, którzy go nie pamiętają – podkreślał ks. prof. Jan Machniak, proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Krakowie, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Mija 40 lat od zamachu na św. Jana Pawła II. 13 maja 1981 roku, w uroczystość Matki Bożej Fatimskiej, Ojciec Święty wyjechał na plac św. Piotra w Watykanie na co środowe spotkanie z wiernymi. Wtedy 23-letni Ali Agca, turecki zamachowiec, oddał w jego kierunku serię strzałów. Papież stracił dużo krwi i przeszedł kilkugodzinną operację. [czytaj więcej] 

– Zamach na Ojca Świętego był perfekcyjnie przygotowany. Wszystko było dokładnie wymierzone. (…) Były ostrzeżenia dla Ojca Świętego. Miał tego świadomość, bo różne wywiady go o tym informowały. Ale Papież był zdecydowany w pełnieniu swojej misji. Uważał, że audiencja środowa jest jakimś ważnym elementem jego nauczania i pontyfikatu. Był odważny, przeżył II wojnę światową. Widział śmierć na ulicy, widział obozy koncentracyjne, a potem komunizm, więc miał niezwykłą odwagę. Wiedział, że siły ciemności potrafią być brutalne, bo przecież w Polsce ludzie znikali z ulicy, byli zabijani. Ojciec Święty miał tę świadomość, ale z otwartymi rękami szedł do ludzi – zaznaczył ks. prof. Jan Machniak.

Na przestrzeni lat w sprawie zamachu pojawiło się wiele hipotez. Do dziś nie wiadomo, na czyje zlecenie działał Ali Agca. Jedna z przesłanek wskazuje na rolę wywiadu państw komunistycznych, głównie Bułgarii.

– Udało się ustalić, że był to zamach wykonany na zlecenie kogoś, komu bardzo zależało na tym, aby Ojciec Święty nie pełnił swojej misji, nie realizował programu, który wygłosił na samym początku swojego pontyfikatu: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Wiemy też, że na placu św. Piotra były przygotowane inne osoby, które miały „ubezpieczać” Ali Agcę, gdyby jemu się nie udało. Chociaż on był pewnym, stuprocentowym zabójcą. Był bardzo blisko Ojca Świętego i mierzył celnie. (…) Dzięki jednej amerykańskiej zakonnicy udało się Ali Agcę obezwładnić i schwytać. Potem kluczył. Myślę, że był do tego bardzo dobrze przygotowany. Wina była ewidentna. Nie trzeba było szukać dowodów. (…) Otrzymał w sądzie włoskim dożywocie. Okazuje się, że po latach wyrok został mu złagodzony – wspominał duchowny.

Po zamachu na całym świecie trwały modlitwy za Ojca Świętego, którego stan był bardzo ciężki. Św. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że zawdzięcza życie Matce Bożej, gdyż zamach miał miejsce 13 maja, podobnie jak pierwsze objawienie Matki Bożej w Fatimie w 1917 roku.

– Siły ciemności sprzysięgły się przeciwko Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II niejednokrotnie, bo gdy patrzymy na całe jego życie, to widać, że niełatwo mu było. To była bardzo ewidentna sytuacja. Matka Boża – jak sam interpretował to wydarzenie – w cudowny sposób osłoniła go swoim płaszczem. Kula, która przeszła przez jego ciało, nie naruszyła najistotniejszych organów, które spowodowałyby śmierć na miejscu. (…) Kiedy obudził się po operacji, zapytał księdza prałata Dziwisza: „Czy odmówiliśmy brewiarz?”. Wydawało mu się, że zasnął – opowiadał proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Krakowie.

– Zło, które wtedy stało się tak bezczelne, że poszło na plac św. Piotra i zastawiło pułapkę na Ojca Świętego, dzisiaj atakuje go w inny sposób -próbuje zniszczyć obraz Jana Pawła II, szczególnie dla tych, którzy go nie pamiętają – zwracał uwagę.

W kontekście zamachu na życie św. Jana Pawła II przytaczana jest treść trzeciej tajemnicy fatimskiej, która mówi o kapłanie w bieli ginącym od kul.

– Trzecia tajemnica fatimska mówi o biskupie ubranym w białą sutannę, który pada pod ciosami, przewraca się, ale Matka Boża interweniuje. (…) Objawienia fatimskie, które trwały od 13 maja do 13 października 1917 roku, wyprzedzając rewolucję październikową, zapowiadały jakąś kulminację zła. Zło rozlało się w postaci czerwonego systemu na cały świat i niszczyło ludzi. Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że [system – red.] zamordował miliony ludzi na całym świecie. (…) Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że Ojciec Święty wpisał się w wielką historię zbawienia, która dokonuje się na naszych czasach. My, uwikłani w codzienne sprawy, różne rzeczy, które nas wciągają – czy dostaniemy pieniądze z Unii, czy nie; czy będzie to 700 mld euro, czy mniej, czy więcej; czy Senat zagłosuje, czy nie – tracimy perspektywę historiozbawczą, która ciągle jest obecna – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z ks. prof. Janem Machniakiem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj