[TYLKO U NAS] J. Sasin o politykach totalnej opozycji: Dzisiaj przekonują Polaków, że gwarancją dla demokracji jest wprowadzenie stanu wyjątkowego, który demokrację właściwie zawiesza

Niezrozumiałe jest to, że dzisiaj politycy opozycji wmawiają Polakom, że przeprowadzenie wyborów jest groźne dla demokracji, podczas kiedy wybory są czymś, co właśnie gwarantuje zachowanie demokratycznych procedur i demokratycznej legitymacji władzy. Dzisiaj przekonują Polaków, że gwarancją dla demokracji jest wprowadzenie stanu wyjątkowego, który demokrację właściwie zawiesza i powoduje, że demokratyczne procedury przestają działać – mówił wicepremier Jacek Sasin w poniedziałkowym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Jacek Sasin odniósł się do rezygnacji Jarosława Gowina z funkcji wicepremiera.

– Oczywiście, że lepiej byłoby, gdyby udało się zachować w tej trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy wszyscy jako kraj, jako naród, jedność obozu rządzącego, bo dzisiaj ta jedność, skuteczność podejmowania decyzji w parlamencie ma ogromne znaczenie. Jeśliby się okazało, że do tej sytuacji kryzysu zdrowotnego, medycznego oraz ekonomicznego, którego rozmiary są coraz większe, doszedłby jeszcze kryzys polityczny związany z brakiem większości parlamentarnej, no to rzeczywiście skuteczna walka z epidemią byłaby już praktycznie niemożliwa, dlatego my przekonywaliśmy naszych partnerów z Porozumienia, czyli partii pana Gowina, że powinni zostać w Zjednoczonej Prawicy i wspierać nas w tych działaniach, również tych które muszą się toczyć niezależnie od tego z czym mamy do czynienia, czyli wybory prezydenckie – wskazał wicepremier.

Wybory prezydenckie nie mogą się nie odbyć tylko dlatego, że mamy epidemię i z nią walczymy – kontynuował gość TV Trwam.

– One są konstytucyjnie niezbędne. Władza musi mieć swoją demokratyczną legitymację. My dzisiaj myślimy o tym, jak te wybory przeprowadzić w taki sposób, aby one były bezpieczne dla wszystkich Polaków, żeby nie było tutaj strachu i zagrożenia przed oddaniem głosu. Pan premier Gowin miał tutaj inne zdanie, zrezygnował z funkcji w związku z tym, że nie udało się mu się tego zdania swojego przeforsować. Szkoda, że tak się stało, bo rzeczywiście byłoby, żeby tego sporu nie było i abyśmy reprezentowali tutaj jedność w sprawie, która jest dla mnie całkowicie oczywista – powiedział polityk.

Wprowadzamy rozwiązania, które właśnie mają dać tę możliwość spokojnego i bez strachu głosowania w wyborach 10 maja albo tydzień później, bo taka możliwość też w tych przepisach się znajduje, żebyśmy się mogli lepiej przygotować do tego głosowania korespondencyjnego – akcentował minister aktywów państwowych.

– Udało się na szczęście uniknąć rozpadu większości parlamentarnej, bo wczorajsze głosowania nad tym projektem zmiany Kodeksu Wyborczego, który wprowadza głosowanie korespondencyjnego, pokazało, że rząd i Zjednoczona Prawica ma w dalszym stopniu większość w parlamencie pomimo tego, że kilku posłów z partii pana premiera Gowina albo wstrzymało się od głosu, albo wręcz głosowało przeciwko tym rozstrzygnięciom, tym niemniej mamy w dalszym ciągu większość. Myślę, że to jest takie chwilowe zawahanie i tak bym sobie życzył, że jednak ci posłowie, którzy w dalszym ciągu są w klubie Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy pozostaną w tym klubie i będą dalej aktywnie uczestniczyć w realizacji naszego programu, i będą nas wspierać w tym wszystkich trudnych głosowaniach, które jeszcze przed nami. Sam pan premier Gowin uznał, że w tej sytuacji, w której się znalazł, musi się poddać do dymisji. Szanujemy tę decyzję, ale nie oznacza to w żadnym stopniu wyjścia Porozumienia z rządu – mówił Jacek Sasin.

Gość TV Trwam odniósł się do forsowania przez totalną opozycję wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego.

– My dzisiaj, żeby skutecznie walczyć z epidemią, nie potrzebujemy stanu wyjątkowego, kolejnych obostrzeń, które należałoby wprowadzać. Te przepisy, które dotyczą walki z epidemią, one całkowicie wystarczą. My działając na podstawie tych przepisów, wprowadziliśmy te obostrzenia, które nas wszystkich dzisiaj dotykają, natomiast nie można szafować stanem wyjątkowym dla realizacji celów politycznych. On jest rzeczywiście zarezerwowany dla zjawisk, z którymi trzeba jeszcze większych restrykcji, obostrzeń do walki z nimi. Dzisiaj opozycja proponuje wprowadzenie stanu wyjątkowego, który rzeczywiście oznacza jeszcze dalsze utrudnienia dla obywateli, wojsko na ulicach, czyli obrazki, których byśmy sobie nie życzyli, bo u nas w Polsce one się kojarzą z najgorszymi okresami stanu wojennego – oznajmił wicepremier.

To są takie obostrzenia, które chociażby nakładają cenzurę na media, pozwalają zamykać rozgłośnie czy tytuły prasowe, które w jakiś sposób powtarzają informacje mogące budzić niepokój – zauważył gość „Rozmów niedokończonych”.

– To są również pewne ograniczenia w działalności gospodarczej, a naszej gospodarce dzisiaj nie potrzeba dalszych utrudnień, które mogłyby spowodować, że skala tego kryzysu będzie jeszcze większa. Nieodpowiedzialność polityków opozycji, którzy domagają się stanu wyjątkowego, jest rzeczywiście niesłychana, ogromna i przede wszystkim niezrozumiałe jest to, że dzisiaj politycy opozycji wmawiają Polakom, że przeprowadzenie wyborów jest groźne dla demokracji, podczas kiedy wybory są czymś, co właśnie gwarantuje zachowanie demokratycznych procedur i demokratycznej legitymacji władzy – powiedział Jacek Sasin.

Dzisiaj przekonują Polaków, że gwarancją dla demokracji jest wprowadzenie stanu wyjątkowego, który demokrację właściwie zawiesza i powoduje, że demokratyczne procedury przestają działać – wskazał.

– Podczas kiedy słyszymy codziennie w tych samych mediach i od tych samych polityków, że chociażby wprowadzenie stanu wyjątkowego przez premiera Węgier to jest zamach stanu i zamach na demokrację, a tego samego domagają się dzisiaj w Polsce i mówią, że to właśnie będzie ochroną demokracji. Widać tutaj nie tylko brak logiki, pewną przewrotność, ale chęć wykorzystania tej sytuacji do uniknięcia klęski wyborczej, bo jestem absolutnie o tym przekonany, że opozycji chodzi głównie o to, że dzisiaj sondaże wskazują, że kandydaci opozycji nie mają większych szans w starciu z panem prezydentem Andrzejem Dudą, że przede wszystkim główna kandydatka opozycji Małgorzata Kidawa-Błońska okazała się kandydatką wyjątkowo słabą, która skompromitowała się w trakcie tej kampanii wyborczej i nie ma dzisiaj żadnych szans na to, żeby wygrać te wybory ale i uzyskać jakiś wynik, który nie byłby wynikiem kompromitującym – mówił polityk.

Jedyną dzisiaj strategią wyborczą opozycji jest, aby te wybory się nie odbyły – ocenił wicepremier.

– Każdą metodą, sposobem i przy pomocy demagogii, wywoływania awantur i przede wszystkim nie licząc się z tym, że taki przedłużający się okres kampanii wyborczej bardzo źle wpłynie na funkcjonowanie państwa, jego instytucji i de facto utrudni skuteczną walkę z epidemią. Dzisiaj opozycja, która mówi, że wybory mają być niebezpieczne dla Polaków i mają w to bezpieczeństwo godzić de facto właśnie godzi w to bezpieczeństwo, bo dzisiaj w interesie Polaków jest to, żeby była w Polsce władza, która ma mocny mandat do rządzenia, która potrafi ze sobą współpracować, czyli prezydent, premier i cały rząd, którzy nie walczą ze sobą, nie rywalizują, tylko razem działają na rzecz przyjęcia skutecznej metody walki z epidemią, kryzysem gospodarczym. To jest absolutny warunek tego, abyśmy uchronili jak największą liczbę Polaków przed zarażeniem, ciężką chorobą, śmiercią w tej sferze medycznej, a w sferze gospodarczej przed nędzą, bezrobociem i wszystkimi konsekwencjami głębokiego kryzysu gospodarczego – mówił gość TV Trwam.

Dzisiaj przedłużając kampanię wyborczą, przedłużając tę walkę polityczną będziemy niestety prowadzić do tego, że ta walka z oboma kryzysami będzie nieskuteczna. To chcą Polakom zafundować politycy opozycji tylko po to, żeby ustrzec się przed polityczną klęską – stwierdził minister aktywów państwowych.

– Opozycja poczuła dzisiaj taką szansę dla siebie, że właśnie na tym strachu Polaków przed dniem jutrzejszym, przed tym co będzie, jak rozwinie się ta epidemia, ten kryzys gospodarczy, zamiast pomagać w znajdowaniu dobrych rozwiązań, to znalazła sobie nadzieję, że to będzie to paliwo, które doprowadzi ją do władzy. Stąd ten pomysł przesuwania dzisiaj wyborów na lato czy jesień tego roku, bo opozycja liczy, że ten kryzys, który się toczy, rzeczywiście spowoduje, że łatwiej będzie im wygrać te wybory. To byłoby nieszczęście dzisiaj dla Polski, każde inne rozwiązanie niż zachowanie większości parlamentarnej, wygrana pana prezydenta Andrzeja Dudy, która da gwarancję dobrej, zgodnej współpracy władzy z prezydentem i rządem w podejmowaniu dobrych decyzji dla Polski i Polaków – zaznaczył.

Każde inne rozwiązanie, rząd stworzony przez opozycję, w tym przypadku jest to niemożliwe, ale opozycja liczyła właśnie na to, że ugrupowanie premiera Gowina, że być może wszyscy posłowie Porozumienia wyjdą ze Zjednoczonej Prawicy i da to jakąś nadzieję na sklecenie jakiejś egzotycznej koalicji, w której byliby zarówno politycy skrajnego lewactwa z SLD, czyli ludzie paradujący pod tęczowymi sztandarami, którzy chcą adopcji dzieci przez pary homoseksualne, małżeństw homoseksualnych z politykami, którzy siebie deklarują jako politycy konserwatywni, jak na przykład z PSL-u od pana Kosiniaka-Kamysza aż po takie egzotyczne postaci jak Janusz Korwin-Mikke czy pan poseł Braun. Taka koalicja, która powstałaby tylko i wyłącznie pod hasłem anty-PiS, odsunięcia PiS od władzy, byłaby praktycznie niezdolna do podjęcia jakiejkolwiek konstruktywnej decyzji i przyjęcia jakiegokolwiek rozwiązania, które służyłoby dzisiaj w walce z kryzysem, ponieważ nie byłaby w stanie zgodzić się w praktycznie żadnej sprawie – dodał.

To byłaby rzeczywiście nieszczęśliwa zupełnie sytuacja dla Polski i Polaków, paraliżująca dzisiaj kompletnie działanie państwa w czasie największego kryzysu, który w tej chwili przeżywamy, a którego nie znaliśmy w poprzednich dziesięcioleciach – podkreślił wicepremier.

– Inny możliwy w tej sytuacji scenariusz, czyli doprowadzenie do tego, że rząd nie ma większości, Zjednoczona Prawica nie ma większości parlamentarnej i potrzebne są przyspieszone wybory parlamentarne, czyli znowu chaos polityczny, potrzeba przeprowadzenia kolejnej kampanii wyborczej, kolejnych wyborów, czyli opozycja z jednej strony przekonuje, że dzisiaj wybory są niebezpieczeństwem i są czymś, co nie powinno się odbywać, a z drugiej strony właśnie przez taką próbę rozbicia Zjednoczonej Prawicy chce do takich kolejnych wyborów w jeszcze większym wymiarze doprowadzić. Widać, że w tym wszystkim nie chodzi o żaden interes Polski, Polaków i interes tych, którzy dzisiaj obawiają się o swoją przyszłość, tylko o brutalną realizację hasła odsunięcia Prawa i Sprawiedliwości od władzy za wszelką cenę, nawet za cenę narażenia dzisiaj Polaków na ten chaos, który musiałby niechybnie nastąpić. Ja jestem przekonany, że my wszyscy w Zjednoczonej Prawicy, również ci, którzy są posłami i jednocześnie członkami partii Porozumienie pana Gowina, to po prostu dobrze rozumieją i nawet jeśli dzisiaj błądzą, popełniają błędy i uważają, że dobrze czynią, występując przeciwko jedności Zjednoczonej Prawicy, czy głosują przeciwko ustawom przygotowanym przez Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczoną Prawicę, to bardzo szybko się zorientują, że źle czynią i przyjdzie tutaj to otrzeźwienie, i będziemy mogli za chwilę mieć pewność, że tak jak przed tym kryzysem było 235 parlamentarzystów w klubie Prawa i Sprawiedliwości, tak dalej pozostaje i daje nam skuteczną możliwość rządzenia – podsumował Jacek Sasin.

radiomaryja.pl

drukuj