fot. facebook/Katolicy w Surgucie

[TYLKO U NAS] Działamy tutaj siłą modlitwy – żywa wspólnota Kościoła na Syberii

Im częściej odwiedza się parafian, tym bardziej widać jak rozwija się wspólnota – wskazał ks. Marek Jaśkowski, od 10 lat misjonarz na Syberii, w rozmowie z portalem Radia Maryja. Obecnie systematyczniejszy objazd wiernych na rozległym terenie umożliwi przyjazd nowego kapłana. To jest nasza radość – dodał.

Ks. Marek Jaśkowski jest misjonarzem na Syberii od 10 lat. Obecnie posługuje w Surgucie. To proboszcz parafii pw. św. Józefa, która liczy 2,5 mln mieszkańców i zajmuje czterokrotnie większy obszar niż terytorium Polski. Uznawana jest za największą parafię na świecie. Kapłan przemierza w krótkim czasie wiele kilometrów, by krzewić wiarę wśród swoich parafian.

– Wiele wizyt duszpasterskich, które wcześniej planowaliśmy, udało się zrealizować, ale jeszcze wiele przed nami. Odwiedzenie niektórych miejsc zależy też od tego, kiedy ludzie mogą się tam zebrać lub kiedy jest odpowiednia pogoda. Czasem są to również olbrzymie odległości i ciężko przejezdne drogi – trzeba wybrać dobry czas. W tej chwili przez najbliższe dwa tygodnie nie planuję dalekich wypraw, akurat przyszła fala dużych mrozów, poniżej -40 stopni Celsjusza. W taką pogodę raczej nie jeździ się w dalsze rejony, bo jest to niebezpieczne. Jest kilka miejsc ponad 700 km od Surgutu, które chcemy odwiedzić już nie tylko w związku z wizytą po Bożym Narodzeniu – mówił rozmówca Radia Maryja.

fot. facebook/Katolicy w Surgucie

Ks. Marek Jaśkowski zaznaczył, że na terenie jego parafii cały czas organizowane są jakieś inicjatywy, spotkania i katechezy.

– Teraz zakończyło się w Surgucie spotkanie księży z naszego dekanatu. Dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami, kto, co, w jakiej parafii robi. W dekanacie jest czterech księży rzymskokatolickich i trzech księży grekokatolickich. Nasz dziekan przyjechał z odległości 1150 km, żeby uczestniczyć w tym spotkaniu. Samo to, że wspólnie możemy pobyć. Zazwyczaj każdy z nas jest sam w swojej parafii. Wspólne spotkanie zawsze jest ubogacające. Takie wydarzenia odbywają się kilka razy w roku. Chcemy, żeby były częściej, ale przez duże odległości nie jest to możliwe. Teraz jeden ksiądz przyleciał samolotem, drugi dobę jechał pociągiem – wskazał kapłan.

Na początku roku w Surgucie odbyło się coroczne spotkanie młodzieży różnych narodowości. Katolicy przyjechali z wielu miejscowości Rosji.

– Po Nowym Roku w Rosji jest ponad tydzień wolnego, więc wtedy młodzi mogą do nas przyjechać. Staramy się organizować spotkanie w tym czasie. Mamy w planach zrobić coś więcej, a także częściej. Trzeba znaleźć dobry czas. Czasem potrzebna jest doba na przyjazd i doba na powrót, więc, gdy młodzi się uczą – zorganizowanie takiego wydarzenia jest niemożliwe. Widać, że takie spotkania są bardzo pożyteczne, młodzież lubi spotkać się razem. Przyjechało ok. 30 osób. Może nie są to wielkie liczby, ale nasze parafie tutaj są niewielkie. Jak spotykamy się w małych miejscowościach, to jest nas od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. W większych miastach jest już oczywiście więcej ludzi, ale niektóre wspólnoty parafialne są niewielkie – powiedział ks. Marek Jaśkowski.

fot. facebook/Katolicy w Surgucie

60 km od Surgutu znajduje się dom pomocy, w którym mieszkają bezdomni i biedni. Tam także katolicy niosą miłosierdzie.

Ostatnio udało się z dziećmi i młodzieżą jechać tam wystawić spektakl Bożonarodzeniowy na początku stycznia. Dla tych bezdomnych i biednych rzeczywiście było to wielkie święto. Oni właściwie żyją w zamknięciu w tym przytułku, daleko od miasta. To było dla nich ciekawe i ważne wydarzenie. Oni już nas znają, oczekują. Myślę, że jest to dobre – parafia włącza się w działalność pomocy biednym. To chrześcijaństwo w praktyce – podkreślił ksiądz proboszcz.

fot. facebook/Katolicy w Surgucie

Rozmówca Radia Maryja wskazał, że w Rosji na podstawowym poziomie – ludzkim – istnieje współpraca między osobami różnych wyzwań.

– Dużo ludzi spośród prawosławnych jest otwartych na Kościół katolicki. Są oczywiście osoby, które mają uprzedzenia, ktoś im różnych rzeczy poopowiadał, nie bardzo wiedzą, co to jest ten Kościół katolicki. Natomiast w chwili, kiedy się zetkną czy zajrzą do Kościoła, to są otwarci na nas, słyszymy dużo pozytywnych słów. Jeśli chodzi o księży, to ja bym chciał, żeby była współpraca, ale dużo jest uprzedzeń, trudno znaleźć tą współpracę. Ludzie są różni, tak samo w Polsce, gdzie mówi się teraz o rozdziale Kościoła i państwa i wyprowadzaniu religii ze szkół – te osoby nie bardzo wiedzą, co mówią, ale to nie są wszyscy, a raczej mniejszość – tłumaczył.

W ostatnim wywiadzie dla Radia Maryja [czytaj więcej] ks. Marek Jaśkowski podkreślał brak księży na terenie jego parafii i prosił o modlitwę w intencji, aby Bóg posłał więcej kapłanów do pracy z wiernymi na terenie jego parafii. Teraz zapadły właśnie decyzje o skierowaniu na tę placówkę ks. Pawła Czeluścińskiego z diecezji warszawsko-praskiej.

– To jest nasza radość. Ksiądz dostał już pozwolenie od naszego biskupa warszawsko-praskiego i na początku września zamierza tu przyjechać. To dobra wiadomość. Jest potrzeba, aby było więcej księży. Ten ksiądz już od trzech lat chce przyjechać, a teraz dostał już konkretną zgodę. Bardzo dobrze go znam, był tu już kiedyś w ramach urlopu, więc widział realia Syberii. Był, widział i długo starał się o to pozwolenie, więc jest to bardzo świadoma, przemyślana i przemodlona decyzja. Wiem, że ludzie modlą się za nas. To bardzo się czuje – mówił misjonarz.

Na chwilę obecną są plany, że będzie w Surgucie – trzeba wyrobić dokumenty, podszkolić język, a gdzie zostanie posłany dalej, to będziemy się zastanawiać – wskazał ks. Marek Jaśkowski.

– 320 km od Surgutu mamy kaplicę, tam najczęściej jeździmy i się spotykamy. Tam mogłaby powstać zupełnie oddzielna parafia. Przed świętami, kiedy poinformowałem tamtym parafianom, że dopiero 25 grudnia będę mógł u nich odprawić Mszę św., to mówili, że szkoda, iż w nocy nie będzie Pasterki. Ale nie mogę być w dwóch miejscach jednocześnie. Widać, że ci ludzie chcieliby normalnie świętować o czasie, a nie z poślizgiem. Dzięki drugiemu księdzu będzie to możliwe w święta chociażby w głównych miejscach. To bardzo ważne, aby byli tu księża. I jeszcze dojazdy – w zeszłym tygodniu odwiedziłem kilka miejsc, zrobiłem około 1500 km. Do tych parafian trzeba dojeżdżać częściej i systematyczniej, pracować z nimi. Jak częściej się dojeżdża, to widać jak rozwija się wspólnota – powiedział kapłan.

fot. facebook/Katolicy w Surgucie

Ks. Marek Jaśkowski zwrócił uwagę, jak ważna jest dbałość o życie duchowe. A trzeba zacząć od siebie.

– Trzeba dbać o swoje życie duchowe. Pierwsze to modlitwa. Ciekawe było spotkanie z psycholog chrześcijańską podczas organizowanego u nas zjazdu dla rodzin. Mówiła do rodziców, że w wychowaniu dzieci nie chodzi o pracę z dziećmi, tylko pracę nad sobą. Jak rodzice pracują nad sobą, to dzieci automatycznie wychowują się w tym duchu. W przekazywaniu wiary jest tak samo. Jeżeli dbamy o swoją wiarę i swoje życie duchowe, to automatycznie przechodzi to na inne osoby. Widzę to po swoich parafianach, takich głęboko wierzących, jak oni w swoich miejscach pracy czy na spotkaniach dzielą się tą wiarą, jak oni promieniują tą wiarą. Troska o własne życie duchowe, praca nad sobą i modlitwa. To jest najważniejsze w krzewieniu wiary – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Monika Bilska/RIRM

drukuj