[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Wina ws. kredytów walutowych leży po stronie państwa, banków, ale i samych kredytobiorców

Znaczna część kredytobiorców brała kredyty walutowe z rozmysłem, banki i ich pracownicy także zawinili, nadmiernie namawiając klientów na wzięcie kredytu we frankach, a instytucje państwowe nie reagowały, choć miały ku temu mocne instrumenty. Wina jest więc po wszystkich trzech stronach – ocenił w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam ekonomista dr Marian Szołucha.

Najwyższa Izba Kontroli zarzuca instytucjom państwowym, że pozwoliły one bankom na zbyt wiele ws. kredytów walutowych. Jak jednak przekonywał dr Marian Szołucha, „wina jest po wszystkich trzech stronach”.

– To znaczy wina jest po stronie samych kredytobiorców, których znaczna część brała kredyty walutowe z rozmysłem, licząc na niskie stopy procentowe w Szwajcarii, ale też licząc na utrzymywanie się, bądź nawet spadek wartości franka szwajcarskiego w stosunku do złotego – i to założenie okazało się błędne. (…) Zdarzały się też takie przypadki, że pośrednicy finansowi, banki i ich pracownicy, nawet menedżerowie – licząc na szybki zarobek, sowite premie wynikające z wygenerowania błyskawicznych dobrych wyników sprzedażowych – także zawinili. Namawiali klientów, zachęcali, wpisywali do umów klauzule abuzywne, brali spreedy z sufitu, czyli różnice między kursem kupna a kursem sprzedaży franka szwajcarskiego. Ale też instytucje państwowe nie reagowały, nie zwracały uwagi, nie edukowały, nie przypominały bankom, a miały ku temu bardzo mocne instrumenty. Wina leży więc po wszystkich trzech stronach – zaznaczył gość Telewizji Trwam.

Wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula zwrócił uwagę na raport Najwyższej Izby Kontroli, który – jak stwierdził – „w jednym miejscu jest odkrywczy”.

– Zdążyłem się z nim zapoznać i jedna rzecz zwróciła szczególnie moją uwagę. Mianowicie wskazanie na konieczność wyciągania odpowiedzialności indywidualnej od osób, które w danych przypadkach zawiniły – podkreślił.

– Mamy przecież Kodeks spółek handlowych, a banki komercyjne bez wyjątku – bo tego wymaga od nich ustawa Prawo bankowe – funkcjonują w formie organizacyjnej spółek akcyjnych. Mamy odpowiedzialność zarządów, odpowiedzialność rad nadzorczych, mamy nawet odpowiedzialność wynikającą z Kodeksu karnego, jeżeli chodzi o bezpośrednią relację – dajmy na to – doradca finansowy i klient. (…) Jeśli udowodnione zostanie menedżerowi, że przyjął linię, zgodnie z którą klienci byli zniechęcani do brania mniej ryzykownych ze swojego punktu widzenia kredytów złotowych, albo jeśli doradca finansowy w jakikolwiek inny sposób namawiał, okłamywał, dezinformował, wykorzystywał niewiedzę, nieświadomość, brak informacji edukacyjnej ze strony klienta, to wtedy należy wyciągnąć (…) indywidualną odpowiedzialność – powiedział dr Marian Szołucha.

Gość „Polskiego punktu widzenia” wyraził obawę wobec możliwości zaistnienia dwóch sytuacji: obniżenie kursu franka po przewalutowaniu kredytów oraz domagania się ze strony złotówkowiczów pomocy od państwa w razie inflacji i wzrostu stóp procentowych.

– Boję się dwóch sytuacji. Pierwsza to jest taka, w której dzisiaj pokażemy ścieżkę do przewalutowania tych kredytów, a następnie – po przewalutowaniu – kurs franka spadnie i frankowicze przyjdą z kolejnymi roszczeniami, pretensjami do rządzących, że zostali podwójnie oszukani. Raz przez banki, a potem przez ustawodawcę. Stracili podwójnie i kto im zwróci tę różnicę? A druga sytuacja jest taka, w której w Polsce pojawi się nagle inflacja i w ślad za nią wzrosną stopy procentowe i złotówkowicze powiedzą, że też podpisując umowy kredytowe nie rozumieli czym jest WIBOR (Warsaw Interbank Offer Rate), czyli stopa międzybankowa, stanowiąca bazę do oprocentowania kredytów złotowych, a w związku z tym, jeśli WIBOR wzrósł, to oni też domagają się, bo nie zostali wystarczająco poinformowani, pomocy ze strony państwa. To jest bardzo niebezpieczna kwestia – wskazał.

RIRM

drukuj