fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] Dr M. Skwarzyński: Sąd Apelacyjny w Lublinie ws. A. Jaśkowskiej nie pozwolił na prawo do krytyki części społeczeństwa, które jest fundamentem demokracji

To, co zrobił Sąd Apelacyjny w Lublinie jest usankcjonowaniem prawa do krytyki tylko części społeczeństwa. Natomiast drugiej części społeczeństwa nie pozwolono realizować prawa do krytyki. Trybunał w Strasburgu zajmował się już bardzo podobnymi sprawami i zawsze rozstrzygał na korzyść prawa do krytyki, bo jest to fundament demokracji – wskazał dr Michał Skwarzyński, adwokat, adiunkt w Katedrze Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego na KUL, podczas poniedziałkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.  

Sprawa byłej radnej Lublina prof. Anny Jaśkowskiej, której sąd nakazał przeprosić rodzinę Tadeusza Mazowieckiego, trafi do Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Profesor przegrała w styczniu proces o naruszenie dóbr osobistych synów byłego premiera. Sąd drugiej instancji nakazał byłej radnej zamieszczenie przeprosin w mediach. Na wykonanie tego wyroku Anna Jaśkowska potrzebowałaby około 8 mln złotych.

Chodzi o wypowiedź Anny Jaśkowskiej z posiedzenia Rady Miasta. Debata dotyczyła nadania imienia Tadeusza Mazowieckiego jednej z ulic w Lublinie. Radna nazwała byłego premiera m.in. komunistą.

– Pani Anna Jaśkowska na posiedzeniu Rady Miasta wniosła wniosek formalny o zwrócenie się do Instytutu Pamięci Narodowej o zbadanie życiorysu Tadeusza Mazowieckiego. Życiorys przedstawiony na posiedzeniu tej Rady – zdaniem pani radnej i jej wyborców – nie był pełnym życiorysem. Podała informacje dotyczące Tadeusza Mazowieckiego i jego historii, jakie nawet do dziś można odnaleźć w internecie. Za wypowiedzi, które tak naprawdę były cytatami z artykułów historycznych, cytatami z dokumentów, które wytworzył sam Tadeusz Mazowiecki albo cytatami z dokumentów urzędowych, jego synowie postanowili pozwać panią Jaśkowską o naruszenie dóbr osobistych – wyjaśnił dr Michał Skwarzyński.

Adwokat zwrócił uwagę, iż Sąd Apelacyjny w Lublinie nie odniósł się do istoty sprawy – nie dotknął tematu prawa do krytyki polityka, prawa do oceny jego zachowań.

– Tak naprawdę to, co zrobił Sąd Apelacyjny w Lublinie jest usankcjonowaniem prawa do krytyki tylko części społeczeństwa. Natomiast drugiej części społeczeństwa nie pozwolono realizować prawa do krytyki. Nie pozwolono w sposób, na jakim polega demokracja przedstawicielska. Przedstawiciel pewnego rodzaju elektoratu ma prawo na posiedzeniu organu kolegialnego przedstawić poglądy i nie powinien ponosić za to odpowiedzialności, zwłaszcza że nie były to poglądy oderwane od rzeczywistej działalności Tadeusza Mazowieckiego. Pani Jaśkowska najbardziej  powoływała się na jego własną twórczość z lat 50., w której atakował tzw. Polskę walczącą, czyli Żołnierzy Wyklętych; atakował Kościół katolicki. Atakował dwie siły, które w tamtych latach przeciwstawiały się okupantowi. Zachowanie Tadeusza Mazowieckiego oczywiście można oceniać w różny sposób. Pełnomocnik jego synów mówił, że tu chodziło, aby nie była przelewana polska krew. Oczywiście, można tak to oceniać. Jednak równie dobrze można to oceniać jako kolaborację. Nie można w debacie publicznej zabraniać takiej oceny tego typu zachowania. Jeżeli wprowadzimy taką sytuację, to tak naprawdę oznacza to cenzurę: jest jedna wersja historii, jedna wersja oceny, nie ma żadnej nauki i żadnego pluralizmu. Nie są to wartości, które wypływają z konstytucji czy praw człowieka – oznajmił doktor nauk prawnych o specjalności prawa człowieka.

Gość Radia Maryja zaznaczył, że wykupienie ogłoszeń w mediach, które zarządził sąd apelacyjny – wartość 8 mln zł – oznacza de facto śmierć cywilną poszkodowanej. Dodał, iż orzeczenie w oczywisty sposób jest sprzeczne z prawami człowieka.

– Orzeczono śmierć cywilną, konfiskatę mienia. Żaden przeciętny Polak nie zgromadził takiego majątku przez całe życie. Jeśli wyrok się utrzyma, pani Jaśkowska będzie musiała przeznaczyć taką sumę na wykupienie przeprosin. Sprawa jest o tyle kuriozalna, że wyrok jest publicznie znany i analizowany w mediach, a jednocześnie nakazuje się bardzo kosztowne ogłoszenia. Zupełnie nie pasuje to do dzisiejszych realiów. Dzisiejsze realia są takie, że pod tekstem, który narusza dobra osobiste, można zamieścić link z przeprosinami. Można tekst opublikować w jednym medium, bo wiadomo, że pozostałe media także będą o tym informować – podkreślił adwokat.

W sprawie Anny Jaśkowskiej złożono Skargę Kasacyjną oraz Skargę Konstytucyjną wraz z wnioskami o wstrzymanie orzeczenia.

– Jest to potrzebne, aby wyczerpać drogę sądową potrzebną do trybunału w Strasburgu. Do tej pory Strasburg zajmował się bardzo podobnymi sprawami i zawsze rozstrzygał na korzyść prawa do krytyki, bo jest to fundament demokracji – akcentował adiunkt w Katedrze Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego na KUL.

oswiadczenie dla mediow

Cała rozmowa z dr. Michałem Skwarzyńskim dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj