fot. PAP/Radek Pietruszka

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz o zablokowaniu anglojęzycznego konta IPN: Kolejny raz przekonujemy  się  o tym, że media społecznościowe, które miały być oazą wolności i narzędziem do nieskrępowanej publikacji treści, działają jak cenzor

Biorąc pod uwagę obecne przepisy mamy bardzo ograniczone możliwości oddziaływania. Media społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter, YouTube i Instagram to firmy prywatne. Oni ustalają własne zasady, które nazywają się regulaminem społeczności – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W czasie II wojny światowej Niemcy wywozili polskie dzieci w celu germanizacji. Szacuje się, że łącznie uprowadzono około 200 tys. dzieci. Wiele z nich nigdy nie udało się odnaleźć. W maju ubiegłego roku Instytut Pamięci Narodowej poruszył sprawę kradzieży polskich dzieci i ich germanizacji na polskim koncie. Teraz treści zostały opublikowane na zagranicznym koncie, po czym Facebook je zablokował.

– Kolejny raz przekonujemy się o tym, że media społecznościowe, które miały być oazą wolności i narzędziem do nieskrępowanej publikacji treści, działają jak cenzor. To Facebook decyduje o tym, co może, a co nie może się ukazywać – oceniła dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dodatkowo bulwersujący jest fakt, że zablokowano anglojęzyczne konto, które miało służyć temu, by nagłaśniać sprawę germanizacji polskich dzieci w czasie II wojny światowej nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

– Zablokowanie konta z tego powodu jest drastycznym naruszeniem zasady wolności słowa. Musimy dostrzegać te rzeczy, stąd właśnie protest. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich jest przeciwko tej praktyce. Warto próbować przekazać informacje opinii publicznej o tym, jak wygląda cenzura w mediach społecznościowych – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Gość „Aktualności dnia” podkreśliła, że z czasem cenzura w mediach społecznościowych jest coraz większa. Coraz częściej blokowanie kont dotyczy nie tylko osób prywatnych, ale również państwowych instytucji.

– Tutaj mówimy o poważnej, publicznej i bardzo ważnej instytucji w Polsce, której zagraniczne, anglojęzyczne konto, ktoś ośmiela się po prostu blokować – wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

W ostatnim czasie media obiegła informacja, że Facebook zablokował również zagraniczną promocję filmu o niemieckim obozie w Łodzi przy ul. Przemysłowej. W ostatnich latach wojny do tego obozu trafiło około 3 tys. polskich dzieci. Według gościa Radia Maryja, niepokojące jest to, że media społecznościowe blokują wybiórcze tematy, które dotyczą wydarzeń historycznych.

– Facebook, przywracając film dokumentalny o obozie przy ul. Przemysłowej, wytłumaczył, że doszło do jakiegoś błędu algorytmu, który potraktował mechanicznie niektóre sformułowania. Natomiast algorytmy są specjalnie programowane. Nie możemy akceptować tego, że same technologie i maszyny decydują o tym, co może lub nie może się ukazać – akcentowała dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła uwagę, że wszelkie blokady dotyczą jednej strony. Natomiast rzadko (lub wcale) zdarza się, żeby media społecznościowe blokowały konta działaczy LGBT lub środowisk lewicowych.

– Ciągle ta strona konserwatywna, prawicowa, katolicka, czy jak teraz widzimy zajmująca się popularyzowaniem historii, ma jakiś kłopot. Bardzo wymowne jest to, że dzieje się to z treściami, które są publikowane za granicą. Mechanizm pokazuje nam założenie, że „róbcie sobie, co tam chcecie we własnym sosie”, wyjaśniajcie sobie, sięgajcie do tej historii, ale żeby na Zachodzie nikt się o tym nie dowiedział – wyjaśniła.

Gość „Aktualności dnia” podkreśliła, że porwane dzieci i ich rodziny spotkała straszna tragedia, dlatego naszym obowiązkiem jest o tym pamiętać i przypominać innym.

– Biorąc pod uwagę obecne przepisy mamy bardzo ograniczone możliwości oddziaływania. Media społecznościowe takie jak Facebook, Twitter, YouTube i Instagram to firmy prywatne. Oni ustalają własne zasady, które nazywają się regulaminem społeczności (…). Obecne przepisy odsyłają nas tylko do sądu, który jest siedzibą tych firm. W przypadku Google jest to Irlandia, Facebooka – Kalifornia itd. – poinformowała dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oceniła, że zwykły polski użytkownik ma niewielkie szanse, by udowodnić swoją rację.

– W mojej ocenie, szansą jest projekt o ochronie wolności słowa w internecie, który jest teraz zgłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Jest tam wskazana szybka ścieżka odwoławcza przy tego typu zdarzeniach. Droga ta zamyka się w 7 dniach. Pojawia się możliwość egzekwowania od portali, by przywróciły dane treści. Właściwe jest także powołanie Rady Wolności Słowa, która byłaby instancją odwoławczą. Będzie ona analizowała treści po to, żeby można je było publikować – powiedziała.

Dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę, że warto zająć się tą sprawą, ponieważ sprawa cenzury obecnie dotyczy pojedynczych przypadków, jednak z czasem ten problem może znacznie się rozpowszechnić.

Cała rozmowa z dr. Jolantą Hajdasz dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj