źródło: Artur Bartoszewicz

[TYLKO U NAS] Dr A. Bartoszewicz: Działania Komisji Europejskiej są dla nas niebezpieczne. To daje niekorzystny sygnał dla gospodarki

Niebezpiecznym zjawiskiem jest ryzyko stagflacji, czyli dosyć wysokiej inflacji, oraz zaburzenia we wzroście gospodarczym. Dlatego musimy bardzo dbać o to, aby wzrost gospodarczy był dynamiczny. Działania Komisji Europejskiej, które wstrzymują fundusze, są dla nas niebezpieczne. Krajowy Plan Odbudowy nie jest przyjmowany i negocjacje trwają. Nie wiemy, jak dalej potoczą się działania związane z nową perspektywą finansową. To wszystko daje niekorzystny sygnał dla gospodarki – wskazywał dr Artur Bartoszewicz, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują na rekordowo wysoką inflację w Polsce, która we wrześniu zbliżyła się do 6 procent. To najwyższy wskaźnik od 20 lat. Wpływ na powszechną drożyznę mają m.in. rosnące ceny paliw, gazu i metali oraz wyraźnie wyższe ceny energii elektrycznej. Ekonomiści Narodowego Banku Polskiego prognozują, że jest to stan przejściowy. Ich zdaniem w przyszłym roku inflacja prawdopodobnie znacząco się obniży. [czytaj więcej]

– Sytuacja z inflacją jest ogromnie niebezpieczna. Od wielu kwartałów ekonomiści zwracali uwagę Radzie Polityki Pieniężnej i Narodowemu Bankowi Polskiemu, że powinny być podejmowane działania w celu ochrony polskiego złotego i oszczędności oraz panowania nad inflacją. (…) W marcu zeszłego roku, gdy rozpoczął się kryzys, można było spodziewać się po skali interwencji wykonanych przez poszczególne państwa, ale także po zaburzeniach w gospodarce w zakresie dostaw, że dojdzie do sytuacji, w której nastąpi zaburzenie cenowe. Ono oczywiście się objawiło. Rada Polityki Pieniężnej spóźniła się ogromnie z reakcją w tym zakresie. Ponosimy tego konsekwencje – ocenił dr Artur Bartoszewicz.

Za wzrost inflacji odpowiada także próba rekompensaty części strat poniesionych w wyniku lockdownu przez przedsiębiorców, a także rosnące koszty pracy w naszym kraju, które także przekładają się na wyższe ceny, m.in. paliw.

– Ogromnie wzrosły wynagrodzenia, dlatego stacje są droższym miejscem sprzedawania paliw. Mamy oddziaływanie na potencjalnie 20 proc. rynku, bo tyle mniej więcej stacji jest w rękach największego operatora Orlen. Pozostali to konkurencja, zatem nikt nie będzie zastanawiał się, czy chronić obywatela, konsumenta. (…) Akcyzy nie da się zmniejszyć, dlatego że w tym zakresie są ograniczenia prawa wspólnotowego. To są sytuacje bardzo niebezpieczne  – wskazywał ekonomista.

Dr Artur Bartoszewicz dodał, iż warto także zwrócić uwagę na kwestię wyraźnie rosnących cen energii elektrycznej.

– Zaniechanie przez 30 lat realnej transformacji systemu energetycznego, a przede wszystkim pchanie nas przez Europę w nad wyraz szybki proces transformacyjny jest bardzo kosztowne. To objawia się wysokimi cenami energii, dlatego że już trzeba płacić za emisję CO2 w instalacjach, które są niedostosowane. Trzeba liczyć się z tym, że przed nami ogromne nakłady inwestycyjne na ten sektor, a tym samym ogromne wyzwania dla „kieszeni” każdego z nas – zaznaczył gość Radia Maryja.

Z wysoką inflacją zmaga się nie tylko Polska. Pandemia COVID-19 i związany z nią lockdown spowodowały, że wzrost cen ma charakter globalny. W Stanach Zjednoczonych wskaźnik inflacji wynosi już 5,4 procent.

– Inflacja wszędzie jest wysoka, bo to naturalny wynik po mechanizmie reanimowania gospodarki po kryzysie. U nas przewagą inflacyjną są zaburzenia w systemie energetycznym i opóźnienia w decyzjach Rady Polityki Pieniężnej. (…) Niebezpiecznym zjawiskiem jest ryzyko stagflacji, czyli dosyć wysokiej inflacji, oraz zaburzenia we wzroście gospodarczym. Dlatego musimy bardzo dbać o to, aby wzrost gospodarczy był dynamiczny. Działania Komisji Europejskiej, które wstrzymują fundusze, są dla nas niebezpieczne. Krajowy Plan Odbudowy nie jest przyjmowany i negocjacje trwają. Nie wiemy, jak dalej potoczą się działania związane z nową perspektywą finansową. To wszystko daje niekorzystny sygnał dla gospodarki – podkreślał gość „Aktualności dnia”.

– Zasoby Narodowego  Banku Polskiego są ogromne, ale one nie służą do tego, żeby wyjąć środki i w jakiś sposób wtłoczyć w gospodarkę. Potrzebujemy dotacji z naszych składek, które jako członek Unii Europejskiej płacimy do Wspólnoty. Potrzebujemy długu wspólnego, jeżeli taki by się ujawnił, na lepszych warunkach – akcentował ekspert.

Całą rozmowę z dr. Arturem Bartoszewiczem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj