fot. PAP/ Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] A. M. Siarkowska: Razi ogromna dysproporcja w zachowaniu policji podczas marszów organizowanych przez środowiska skrajnie lewicowe oraz Marszu Niepodległości

Doszło do użycia gazu łzawiącego, granatów hukowych, broni gładkolufowej czy pałek. To są środki przymusu bezpośredniego, co do których musi istnieć przekonanie o konieczności ich zastosowania. W każdym takim przypadku musimy zweryfikować, czy rzeczywiście taka konieczność była. Jeśli tak, to policja z pewnością jest w stanie to wytłumaczyć. Gdy widzę filmiki z policjantem pałującym bez powodu kobietę, która ma na kasku wyraźne oznaczenie „Press”, czyli jest dziennikarzem, to budzi to mój sprzeciw – powiedziała poseł Anna Maria Siarkowska w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Poseł Anna Maria Siarkowska zwróciła uwagę na ogromną dysproporcję działań policji podczas marszów organizowanych przez środowiska skrajnie lewicowe oraz Marszu Niepodległości.

– Razi ogromna dysproporcja w zachowaniu policji podczas obu wydarzeń. Wielokrotnie były kierowane zarzuty w kierunku policji dotyczące jej bezczynności podczas tzw. strajków kobiet, kiedy demolowano kościoły czy dopuszczano się różnych aktów agresji i przemocy. Z drugiej strony, podczas wczorajszego Marszu Niepodległości policja wykazała się wręcz nadgorliwością. Momentami jej zachowanie było nieadekwatne do sytuacji, bo trudno rozsądnie uargumentować działania policjantów wymierzone chociażby w dziennikarzy, którzy byli pałowani i użyto wobec nich broni gładkolufowej z bliskiej odległości. W stronę przedstawicieli mediów rzucano granatami hukowymi. To są rzeczy, które trzeba wyjaśnić – wskazała nasza rozmówczyni.

Widzieliśmy wczoraj, że były użyte duże siły policyjne, w tym także policjanci w cywilnych ubraniach – kontynuowała.

– Pytanie jest o to, dlaczego nie stosowano metod znanych z poprzednich lat, kiedy policja pozwalała na spokojne przejście Marszu Niepodległości, nie ingerując bezpośrednio w osoby biorące udział. Marsze od 2015 roku przebiegały bardzo spokojnie, zatem myślę, że z jednej strony trzeba wyjaśnić rażącą dysproporcję działań podczas obu wydarzeń. Z drugiej strony dowiedzieć się, dlaczego atakowano dziennikarzy, także tych oznakowanych czy ze sprzętem do rejestrowania zdarzeń np. aparatami czy kamerami – mówiła poseł Anna Maria Siarkowska.

Kluczowe dla rozwiania wątpliwości wobec wczorajszych działań policji jest ustosunkowanie się do nich przez ministra spraw wewnętrznych.

– Ważne jest to, w jaki sposób minister spraw wewnętrznych ustosunkuje się do wczorajszych wydarzeń. Czy duża bezwzględność w działaniach policji oraz użycie służb nieumundurowanych dokonywało się na polecenie polityczne czy po prostu dowódcy policji podejmowali w tym zakresie decyzje we własnym zakresie, kierując się swoim rozeznaniem sytuacji. W każdym wypadku należy przeprowadzić szczegółowe postępowanie, bo część działań policji jest trudna do wytłumaczenia. Musimy wyjaśnić, co się stało, kto jest winny działań z obu stron, bo nie można zapomnieć chociażby o podpaleniu jednego z mieszkań, które znajdowało się na trasie przemarszu. Sprawcy tych wszystkich działań powinni zostać zidentyfikowani i ukarani – powiedziała polityk.

Czekam na zajęcie stanowiska ministra Mariusza Kamińskiego oraz wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego – podkreśliła Anna Maria Siarkowska.

– Myślę, że potrzebne jest szersze stanowisko, niż zostało do tej pory wyrażone w oświadczeniu przez ministra Mariusza Kamińskiego. Powinno to być elementem ścisłego nadzoru politycznego nad tym, co wczoraj się stało – dodała poseł.

Polska policja zamiast wskazywania na agresję i działania przemocowe uczestników Marszu Niepodległości, powinna wytłumaczyć się z każdego działania, w którym doszło do użycia przemocy przez funkcjonariuszy – akcentowała nasz rozmówczyni.

– Przypomnijmy, że doszło do użycia gazu łzawiącego, granatów hukowych, broni gładkolufowej czy pałek. To są środki przymusu bezpośredniego, co do których musi istnieć przekonanie o konieczności ich zastosowania. W każdym takim przypadku musimy zweryfikować, czy rzeczywiście taka konieczność była. Jeśli tak, to policja z pewnością jest w stanie to wytłumaczyć. Gdy widzę filmiki z policjantem pałującym bez powodu kobietę, która ma na kasku wyraźne oznaczenie „Press”, czyli jest dziennikarzem, to budzi to mój sprzeciw. Nie możemy przejść do porządku dziennego po takich sytuacjach – podsumowała poseł Anna Maria Siarkowska.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj