fot. wykleci.ipn.gov.pl

[TYLKO U NAS] A. Cimoch: Żołnierze Wyklęci pisali testament własną krwią, a dziś w sposób ordynarny są wykorzystywani przez totalną opozycję do zohydzania tego, co dobre

Wykorzystywanie Żołnierzy Wyklętych politycznie do odbijania piłeczki totalnej opozycji czy środowisk postkomunistycznych lub komunistycznych spowodowało przesycenie. Szkoda, bo oni stanowią dla nas pewien punkt odniesienia. Ich etos jest dla nas jakimś wzorem systemu wartości, którym powinniśmy się kierować. Ci żołnierze pisali testament własną krwią, a dziś w sposób ordynarny są wykorzystywani przez drugą stronę (totalną opozycję – przyp. red.) do zohydzania tego, co dobre – mówił Arkadiusz Cimoch, przewodniczący Koła Chicago Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, w niedzielnym wydaniu programu „Jak my to widzimy – z daleka widać lepiej” na antenie TV Trwam.

1 marca w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych poświęcony upamiętnieniu żołnierzy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia. To także 70. rocznica egzekucji siedmiu członków IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. [czytaj więcej] Żołnierze Wyklęci znani są także jako Żołnierze Niezłomni.

– Prowadzimy zajęcia z dziećmi w Chicago na temat działalności powojennego podziemia niepodległościowego i tłumaczymy, dlaczego ci żołnierze są określani „wyklętymi”. Kojarzy się to pejoratywnie i wymaga wyjaśnienia. Często ludzie złoszczą się, że używamy określenia „wyklęci”, ale trzeba powiedzieć, że sami weterani walk po 1944 roku, którzy walczyli z drugą okupacją – sowiecką i komunistyczną – uznali ten termin za adekwatny. On przyjął się już w latach 90. i pozostał do dziś. Możemy używać naprzemiennie „wyklęci” i „niezłomni”, gdyż byli oni wyklęci przez komunę. Natomiast po 1989 roku, gdy wydawało się, że wszystko powinno naturalnie się zmienić (…), propaganda komunistyczna jest niestety przez wielu  powielana – zwracał uwagę Arkadiusz Cimoch.

W 2018 roku radni Prawa i Sprawiedliwości w Białymstoku nadali ulicy na osiedlu Skorupy nazwę im. majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, jednego z Żołnierzy Wyklętych. Nazwa nie spodobała się radnym Koalicji Obywatelskiej, którzy domagali się jej zmiany. Zgody nie wyraził jednak sąd administracyjny w stolicy województwa podlaskiego. [czytaj więcej] 

– Fenomen kultu Żołnierzy Wyklętych wśród młodzieży powoli zaczyna gasnąć. Uważam, że może nie do końca poszło w dobrym kierunku jego upaństwowienie, czyli robienie z przesadnym patosem, chociaż w niektórych momentach jest on oczywiście uzasadniony. Ja sam uznaję ich za „ostatnich rycerzy najjaśniejszej Rzeczpospolitej”. Jednak wykorzystywanie ich politycznie do odbijania piłeczki totalnej opozycji czy środowisk postkomunistycznych lub komunistycznych spowodowało przesycenie. Szkoda, bo oni stanowią dla nas pewien punkt odniesienia. Ich etos jest dla nas jakimś wzorem systemu wartości, którym powinniśmy się kierować. Ideowość, bezinteresowność, poświęcenie się dla innych w imię imponderabiliów, w imię wyższych wartości – są uniwersalne i ponadczasowe. Ci żołnierze pisali testament własną krwią, a dziś w sposób ordynarny są wykorzystywani przez drugą stronę (opozycję – przyp. red.) do zohydzania tego, co dobre – akcentował przewodniczący Koła Chicago Związku Żołnierzy NSZ.

Arkadiusz Cimoch w kontekście pamięci o Żołnierzach Wyklętych i wartości przez nich wyznawanych wspomniał o protestach tzw. strajku kobiet, które rozpoczęły się pod koniec ubiegłego roku po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej.

– To, czego doświadczyła Polska pod koniec 2020 roku, czyli strajki pod hasłem „strajk kobiet”, gdzie dewastowano i profanowano kościoły, rzucano publicznie wulgarne hasła, to była jakaś barbaria. Nigdy nie sądziłem, że do czegoś takiego dojdzie w Polsce. Patrząc na tych młodych ludzi, zastanawiam się, czy oni nie są ofiarą. (…) Okazuje się, że oni nie przyjęli etosu Polskiego Państwa Podziemnego. Dla nich polskość jest jakby obca, a zwłaszcza ta ukonstytuowana na wartościach katolickich – na tym, co stanowi naród polski, co jest jego istotą. (…) Stoimy przed wielkim zadaniem w poczuciu odpowiedzialności za naród polski – my na emigracji i nasi rodacy w kraju – żeby ratować młodzież i żeby Polska miała inne oblicze – zwracał uwagę gość TV Trwam.

Przewodniczący Koła Chicago Związku Żołnierzy NSZ ocenił, że mamy do czynienia z ogłupianiem młodych ludzi i „pierekowką dusz”.

– Wyśmiewany był Henryk Sienkiewicz, który kształtował kilka pokoleń Polaków, na którym wszyscy się wychowywaliśmy i którego Trylogię czytaliśmy z wypiekami. Tworzył się dla nas pewien kod moralny i kod polskości. To się działo podświadomie. Ludzie, którzy nie są specjalnie zaangażowani na niwie patriotycznej, mają naturalny szacunek do dziejów. (…) Teraz mamy taki autorytet jak Olga Tokarczuk zamiast Henryka Sienkiewicza, Juliusza Słowackiego czy Adama Mickiewicza. (…) Mamy tak naprawdę antykulturę w wykonaniu celebrytów. (…) Oni proponują naród bez idei, bez religii czy naród bez hamulców moralnych, czyli tak naprawdę naród bez przyszłości – dodał Arkadiusz Cimoch.

 

radiomaryja.pl

drukuj