Trzęsienie ziemi w SOP po kradzieży auta rodziny Donalda Tuska
Czy Służbę Ochrony Państwa czeka rewolucja po kradzieży Lexusa premiera Donalda Tuska? Pierwsze wewnętrzne decyzje w tej formacji już zapadły, kolejne – jak oświadczył szef MSWiA, Marcin Kierwiński – mogą pojawić się w przyszłym tygodniu. Sprawa budzi wiele kontrowersji.
Kradzież Lexusa sprzed domu Donalda Tuska w Sopocie wywołała wielkie poruszenie. Sprawca kradzieży został dość szybko ujęty i aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał dwa zarzuty: kradzieży z włamaniem oraz posłużenie się podrobionymi tablicami rejestracyjnymi, za co grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Konsekwencje zostały wyciągnięte nie tylko wobec niego, ale także wobec władz SOP. Dyrektor i wicedyrektor zarządu ochrony premiera zostali zwolnieni ze stanowiska, a szef Służby Ochrony Państwa został wysłany na przymusowy urlop, z kolei cała rodzina szefa rządu została objęta pełną ochroną.
– Będę czytał dokładnie raport, który otrzymam od SOP-u, jeżeli chodzi o kwestie ochrony najważniejszych osób w państwie, wtedy podejmę decyzję. Pierwsze konsekwencje wyciągnął już komendant SOP, mówię o konsekwencjach wewnątrz organizacji, a jeszcze będę zastanawiał się nad tym, czy dalej te konsekwencje nie będą musiały być wyciągane – mówił Marcin Kierwiński.
Decyzje mogą zapaść prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia. Tymczasem europoseł PiS, Waldemar Buda, zwrócił uwagę na nadużycie państwa do załatwienia własnych interesów przez szefa polskiego rządu.
– Całe państwo na nogach, wszystkie służby szukają samochodu i sprawcy. W Polsce rocznie ginie około pięć tys. samochodów, a wykrywalność sprawców na poziomie 20 procent. Rzadko kiedy udaje się wykryć sprawców, ale tutaj wszystkie służby były zaangażowane i jeszcze są wyciągane konsekwencje wobec tych, którzy działali niezbyt szybko. To jest właśnie prywata, wykorzystywanie państwa do prywatnych interesów – stwierdził Waldemar Buda.
Rocznie w Polsce kradzionych jest kilka tysięcy samochodów a wykrywalność sprawców nie przekracza 20% ale kiedy auto ginie Premierowi całe państwo jest postawione w stan alarmu!
Co więcej, później są zwalniani z pracy funkcjonariusze bo za długo szukali sprawcy.
To się nazywa… pic.twitter.com/GSJiG9VHPX— Waldemar Buda (@waldemar_buda) October 2, 2025
TV Trwam News



