fot. PAP

Trwają rozmowy dotyczące kopalni Kazimierz-Juliusz

Górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz, którzy od środy prowadzili podziemny protest, dziś wyjechali na powierzchnię. Oczekują na wyniki rozmów dotyczących przyszłości ich zakładu, które trwają w Katowicach.

Biorą w nich udział przedstawiciele władz Katowickiego Holdingu Węglowego, związkowców i wojewody, wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz, a także reprezentujący kancelarię premiera Jan Krzysztof Bielecki.

Jak powiedział Jarosław Grzesik, przewodniczący górniczej „Solidarności” – związkowcy żądający m.in. przedłużenia działania przeznaczonej do likwidacji kopalni, podkreślają, że to nie koniec protestu.  Grożą powrotem pod ziemię w przypadku niepowodzenia negocjacji. Mówi

– Najważniejsza informacja dla tych ludzi to będzie taka, że mają pieniądze na swoich kontach, że mają gwarancję bezpieczeństwa swojego zatrudnienia, że kopalnia Kazimierz-Juliusz nie będzie likwidowana z dnia na dzień, tylko że będzie to wszystko miało ręce i nogi. Przecież były plany opracowane wcześniej przez zarząd Katowickiego Holdingu Węglowego, które mówiły o tym, że kopalnia będzie funkcjonować co najmniej do połowy przyszłego roku. Ci ludzie nagle się o tym dowiedzieli. Spadała ta informacja na nich jak grom z jasnego nieba, ze z dnia na dzień mają być przenoszeni na inne zakłady, na kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego i to jeszcze bez gwarancji zatrudnienia na tych samych warunkach, na których pracują teraz na kopalni Kazimierz-Juliusz – powiedział Jarosław Grzesik.

W szczytowym momencie pod ziemią protestowało ponad 150 górników. Część z nich nie wytrzymała trudów protestu, udzielano im pomocy medycznej

Kazimierz-Juliusz to spółka zależna KHW i ostatnia czynna kopalnia węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim. Ma zakończyć wydobycie na przełomie września i października.

RIRM

drukuj