fot. change.org

Trwa walka o życie Alfiego Evansa

Alfie Evans jest dalej więziony w szpitalu w Liverpoolu. Państwo ucisza protestujących. Nie wiadomo jak teraz wygląda sytuacja chłopca. Rodzice Alfiego wczoraj wydali ostatnie oświadczenie dla mediów. Według nieoficjalnych informacji, rodzina dostała zakaz udzielania informacji mediom o stanie zdrowia Alfiego.

Pierwsze informacje o zamiarach zabicia Alfiego Evansa pojawiły się na początku kwietnia. Młodzi rodzice rozpoczęli wtedy rozpaczliwą walkę o kontynuowanie leczenia.

– Zarówno wymiar sprawiedliwości, jak i ochrona zdrowia w Anglii są bardzo głęboko zideologizowane. Rodzice Alfiego mieli problem nawet ze znalezieniem prawników, którzy chcieliby ich reprezentować. To jest temat tabu w Anglii, że dzieci w tak zaawansowanych chorobach się zabija. Nikt za bardzo nie chce nadstawiać karku za taką sprawę, ponieważ to może powodować wykluczenie w społeczeństwie angielskim – zaznaczył Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego.

Po wielu wcześniejszych informacjach przekazywanych przez ojca o nieprawidłowościach, jakie mają miejsce w szpitalu – o głodzeniu dziecka, odebraniu możliwości podawania tlenu czy w końcu zapowiedzi pozwu prywatnego przeciwko lekarzom, rodzice nagle zmienili ton wypowiedzi.

– Chcielibyśmy podziękować pracownikom Alder Hey za profesjonalizm w tym czasie, gdyż jest to ciężki okres również dla nich. W interesie Alfiego będziemy pracować z jego zespołem lekarzy nad planem, który zapewni naszemu chłopcu komfort, którego potrzebuje – mówił Tom Evans, ojciec Alfiego.

Dodał również, że to ostatnie oświadczenie dla mediów w najbliższym czasie. Z portali internetowych, które mają kontakt z rodziną Alfiego wynika, że jego bliscy musieli podpisać zobowiązanie, że nie będą udzielać mediom żadnych informacji. Być może jest to szantaż, który zastosował szpital, aby wyciszyć sprawę i postąpić z Alfim tak, jak zrobiono to z wieloma innymi dziećmi, o których świat nigdy nie usłyszał. W styczniu Alfiego badała doktor Izabela Pałgan z Bydgoszczy.

Na pytanie „Naszego Dziennika”, czy nie jest to dziecko umierające, odpowiedziała:

– Nie. Jestem onkologiem, hematologiem, widziałam dzieci terminalnie chore, umierające, Alfie na pewno do nich nie należy. Widziałam także różne dzieci w opiece paliatywnej, podłączone do respiratora, z głębokimi upośledzeniami, z encefalopatią, z upośledzeniem umysłowym i ruchowym. Takim dzieciom, mimo że są nieuleczalnie chore, zapewnia się opiekę – powiedziała pediatra w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Z tego, co można wnioskować z informacji od rodziców, stan dziecka się nie pogorszył.

– Zarówno dawcą życia, jak i tym, który decyduje o dacie jego zakończenia jest Pan Bóg. Źle jest, jeżeli ludzie arbitralnie decydują o tym w jaki sposób to życie należy przerwać. Niewątpliwie sytuacja Alfiego w Liverpoolu pokazuje dramatyzm tej rodziny, która chciałaby – mimo bardzo dramatycznej sytuacji zdrowotnej Alfiego – żeby on dalej żył – zaznaczył Tomasz Pitucha, pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. rodziny.

Podczas wtorkowej rozprawy jeden z lekarzy tłumaczył, że musiałoby dojść do „olbrzymiej zmiany podejścia” rodziców, aby medycy mogli rozważyć przeniesienie chłopca do domu lub hospicjum. Do tej przemiany, prawdopodobnie pod wpływem przymusu, doszło, ale czy szpital dotrzyma umowy i wypuści dziecko z więzienia, którym się dla niego stał? Nie możemy być pewni. Internauci apelują, aby nie zaprzestawać organizacji inicjatyw modlitewnych w intencji Alfiego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj