fot.flickr.com

Trwa walka o polską ziemię i polskie rolnictwo

Protestujący rolnicy spędzili drugą noc przed kancelarią premiera w Warszawie. W namiotach czekają na spełnienie swoich postulatów i nie planują zakończenia protestu.

Ministerstwo rolnictwa z kolei nie zamierza podpisywać oddzielnego porozumienia z protestującymi. W komunikacie resort przypomniał, że organizatorzy protestów nie uczestniczą w rozmowach, które od 11 lutego toczą się w 7 roboczych zespołach.

W oświadczeniu zaznaczono, że szef resortu rolnictwa zaprasza liderów organizacji związkowych na rozmowy, ale warunkiem jest likwidacja „zielonego miasteczka” oraz zaprzestanie protestów. Rolnicy jednak nie widzą sensu rozmów z ministrem.

Dziś problemy rolników trzeba rozwiązywać na wyższym szczeblu – mówi europoseł Janusz Wojciechowski, wiceprzewodniczący komisji rolnictwa w PE.

– Ten protest został dobrze zaadresowany, bo to premier jest od najważniejszych spraw. To on może umorzyć te nieszczęsne kary za przekroczenie kwot mlecznych. Chodzi o 1 mld zł. To powinien dawno zrobić premier Donald Tusk, to powinna zrobić premier Ewa Kopacz może nawet przy wsparciu prezydenta, bo to na tym szczeblu załatwia się te najważniejsze sprawy rolnicze – zaznacza europoseł Janusz Wojciechowski.

Dodał, że najpilniejszym do spełnienia postulatem protestujących rolników jest sprawa ochrony polskiej ziemi przed możliwością wykupowania jej przez cudzoziemców, która połączona z biedą zagraża polskiej racji stanu.

– Chodzi o to, żeby polscy rolnicy byli teraz biedni, żeby ceny artykułów spadały po to, żeby zmusić ich do sprzedaży ziemi. To jest bardzo brutalna akcja rugowania chłopów z ziemi. W tej chwili za ziemniaki proponuje się 2 grosze. Wszystkie ceny są poniżej kosztów produkcji. Z drugiej strony wartość eksportu rolnego rośnie, wynosi 21 mld euro. Dziś rolnicy więcej produkują, więcej sprzedają, ktoś to wywozi za granicę i tam coraz więcej na tym zarabia. Dlaczego rolnicy mają z tego coraz mniej?  Przecież to nie są obiektywne przyczyny. To zagraża polskiej racji stanu – mówi europoseł Janusz Wojciechowski.

Protestujący rolnicy domagają się też odszkodowań za straty w uprawach spowodowane przez dziki, interwencji na rynkach wieprzowiny i mleka.

 

RIRM

drukuj