fot. PAP/Albert Zawada

Szpital w Lesku zagrożony likwidacją. Premier nie wykazał zainteresowania

Premier Donald Tusk nie zainteresował się sprawą szpitala w Lesku, któremu grozi likwidacja. Szef rządu nie spotkał się z mieszkańcami Bieszczad, którzy przyjechali do Warszawy z podpisami pod petycją w obronie swojego szpitala.

Od czwartku przed Sejmem stoi tradycyjny bieszczadzki wóz, w którym obrońcy szpitala w Lesku czekali na spotkanie z rządzącymi. Placówka jest zadłużona na 170 mln złotych. Brakuje jej też lekarzy chętnych do pracy.

– Państwo dysponuje narzędziami, które pozwoliłyby wyciągnąć nasz szpital z długu, po prostu podać dłoń tonącemu, żeby potem samodzielnie mógł płynąć – zaznaczył Duszan Augustyn, prezes Ruchu Społecznego Obrony Szpitala w Lesku.

Mieszkańcy Bieszczad zebrali ponad pięć tysięcy sześćset podpisów pod petycją do premiera w obronie szpitala. Nie udało się im ich przekazać osobiście. Na sali sejmowej próbowała to zrobić w ich imieniu poseł Marcelina Zawisza z Razem.

– Obawialiśmy się, że pan premier po prostu nie znajdzie drogi do rozmowy i dialogu, tylko po prostu ucieknie z Sejmu jak tchórz. No i niestety to się wydarzyło – zwróciła uwagę polityk.

Już wcześniej w Lesku zamknięta została porodówka. Teraz są zagrożone kolejne oddziały, a całkowita likwidacja placówki pozbawi mieszkańców dostępu do jedynego w okolicy SOR-u.

– Bez SOR-u nie ma możliwości bezpiecznego życia w Bieszczadach, bo takie sytuacje się zdarzają, że teraz trzeba czasami jechać prawie sto kilometrów już do szpitala i ten czas czasami już teraz jest zbyt długi – zwrócił uwagę Duszan Augustyn.

System ochrony zdrowia w Polsce wymaga dodatkowych środków. Tym bardziej, że polskie społeczeństwo się starzeje – mówił prof. Wojciech Piontek, ekonomista.

– Brak środków powoduje, że ludzie czekają długie, długie miesiące w kolejkach. Bez podjęcia działań strategicznych, określenia, ilu rzeczywiście potrzebujemy badań, uproszczenia procedur, nic się nie zmieni – podkreślił prof. Wojciech Piontek, ekonomista.

Dla szpitali takich jak ten w Lesku konieczny jest specjalny fundusz – zaznaczył były wiceminister zdrowia, poseł Janusz Cieszyński z Prawa i Sprawiedliwości.

– Musi być rozwiązanie, które przewiduje, że tam, gdzie jest niska gęstość zaludnienia, jest finansowanie dla zabezpieczenia medycznego ludności. Nie może być tak, że w Polsce ochrona zdrowia będzie tylko dla bogatych – mówił parlamentarzysta PiS.

Zadłużenie polskich szpitali sięga już ponad 25 miliardów złotych.

TV Trwam News

drukuj