fot. PAP

Szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków

W Sejmie zakończyła się debata nad wnioskiem miliona obywateli o przeprowadzenie referendum edukacyjnego. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się dopiero za dwa tygodnie.

Jednak już dziś politycy opozycji i część posłów PSL-u zapowiedzieli, że poprą inicjatywę obywatelską. Posłowie PO bronili reformy swojego rządu. Przekonywali, że wprowadzenie sześciolatków do szkół to dobry pomysł, który daje im szansę na lepsze życie

Przedstawiając wniosek obywateli w Sejmie Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców przekonywał, że szkoły podstawowe nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Mówił, że brakuje szatni, stołówek, świetlic, wszystkich rzeczy, które wydawałyby się standardem w XXI wieku. Dziś – jak alarmował – to rodzice muszą finansować wszystko – nawet remonty szkół.

– W 2008 roku minister Hal rozpoczynała tę reformę od poradnika dla dyrektorów szkół. W poradniku było napisane żeby zaangażować w prace społeczne rodziców. Wydawało nam się to kuriozalne, ale rada, żeby zaangażować rodzica – architekta, by w czynie społecznym zaprojektował dodatkowe skrzydło szkoły znalazła się w dokumencie ministerialnym. Wszystko, co obserwowaliśmy w następnych 5-ciu latach potwierdzało fakt, że rząd nie zamierza przeznaczyć żadnych poważnych pieniędzy na tę reformę, która dotyczy malutkich dzieci; dotyczy warunków, w których przebywają, w jakich są edukowane, jaką mają opiekę. Niestety, ta reforma od samego początku jest robiona zupełnie bez głowy – podkreślał Tomasz Elbanowski.

Poseł Sławomir Kłosowski, były wiceminister edukacji, przedstawiając stanowisko PiS-u do wniosku przytoczył fragmenty raportu kontroli NIK z 2013 r. zatytułowanego: „Przygotowanie gmin i szkół do objęcia dzieci sześcioletnich obowiązkiem szkolnym”. Poseł porównał ten dokument z informacją MEN-u z bieżącego roku: „O stanie przygotowań organów prowadzących do objęcia obowiązkiem szkolnym sześcioletnich”.

Wypowiedź pos. Sławomira Kłosowskiego:


Pobierz Pobierz

Dzieci mają prawo do własnego tempa rozwoju, a rodzice mają prawo decydować kiedy dziecko pójdzie do szkoły – podkreślała w imieniu Solidarnej Polski poseł Marzena Wróbel.

Wypowiedź pos. Marzeny Wróbel:


Pobierz Pobierz

RIRM

drukuj