fot. flickr.com

Szef KE zwołuje miniszczyt z krajami bałkańskimi ws. uchodźców

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zwołał na niedzielę miniszczyt kilku najbardziej dotkniętych kryzysem migracyjnym państw unijnych i krajów Bałkanów Zachodnich. Spotkanie ma przywrócić współpracę krajów leżących wzdłuż tras migracyjnych.

„W świetle kryzysowej sytuacji w krajach Bałkanów Zachodnich leżących wzdłuż tras migracyjnych potrzeba dużo większej współpracy, szerszych konsultacji i natychmiastowego działania” – podkreślono w środowym w komunikacie KE.

W szczycie, który odbędzie się na poziomie szefów państw i rządów, mają wziąć udział przywódcy: Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Macedonii, Niemiec, Grecji, Węgier, Rumunii, Serbii i Słowenii.

Zaproszeni są też szef Rady Europejskiej Donald Tusk oraz przedstawiciele luksemburskiej prezydencji i Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców Antonio Guterres.

„Celem spotkania jest wypracowanie wspólnych wniosków operacyjnych, które mogą być natychmiast wdrożone” – podała w komunikacie Komisja.

 Szczyt, który zacznie się w niedzielę po południu, ma odblokować współpracę państw, które nie mogą się porozumieć w obliczu coraz większego napływu uchodźców.

Odkąd Węgry w sobotę zamknęły swą południową granicę z Chorwacją, głównym krajem tranzytowym dla migrantów na Bałkanach stała się niewielka Słowenia. Pogłębiło to już wcześniejsze podziały między państwami bałkańskimi na tym tle.

Słoweńskie władze zarzuciły Chorwacji we wtorek, że w sposób niekontrolowany kieruje do Słowenii tysiące migrantów i ignoruje prośby Lublany o ograniczenie ich napływu. Rząd w Lublanie ostrzega, że kraj jest w stanie poradzić sobie z napływem ok. 2,5 tys. migrantów dziennie.

Słoweńskie MSW nie wykluczyło możliwości wybudowania ogrodzenia na południowo-wschodniej granicy, jeśli liczba przybywających migrantów będzie nadal rosnąć, a prezydent Słowenii Borut Pahor poinformował, że rząd zwróci się do Unii Europejskiej z prośbą o wysłanie na granicę słoweńsko-chorwacką posiłków policyjnych.

W poniedziałek Chorwacja otworzyła swoją granicę z Serbią dla około 3 tysięcy koczujących tam od dwóch dni migrantów. Wcześniej sytuacja na miejscu była tak napięta, że groziło, iż wymknie się spod kontroli. Migranci czekali na granicy na wpuszczenie do Chorwacji stłoczeni na błotnistym terenie i podczas deszczu.

PAP/RIRM

drukuj