Szczyt G20 w RPA
W Johannesburgu rusza szczyt G20, ale w okrojonym składzie. Stany Zjednoczone bojkotują spotkanie ze względu na nieporozumienia z władzami RPA. Na miejscu nie pojawią się także przywódcy: Chin, Rosji, Meksyku i Argentyny.
Republika Południowej Afryki, po raz pierwszy goszcząca G20, chciała skupić uwagę światowych liderów na zmianach klimaty, zadłużeniu najbiedniejszych państw i globalnych nierównościach. Tymczasem spór między Donaldem Trumpem a władzami RPA całkowicie zmienia ton szczytu. Waszyngton oskarża Pretorię o dyskryminację białej mniejszości i w proteście nie wysyła delegacji. Jak podkreślają eksperci z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, brak najważniejszych liderów sprawi, że nawet jeśli uda się przygotować dokument końcowy, jego wdrożenie będzie praktycznie niemożliwe – a szczyt G20 wejdzie w kolejny etap kryzysu. Szczytowi towarzyszą także protesty mieszkańców Johannesburga.
Demonstranci zwracają uwagę na lokalne problemy, takie jak przemoc wobec kobiet i bezrobocie.
– Codziennie umiera 15 kobiet – mówi jedna z kobiet.
Grupa G20 od lat uchodzi za kluczowe forum współpracy gospodarczej. Jednak coraz częstsze nieobecności globalnych przywódców i narastające napięcia między członkami podważają sens spotkań. W przyszłym roku szczyt odbędzie się na Florydzie, a zaproszenie, które prezydent Donald Trump skierował do prezydenta Karola Nawrockiego, odczytywane jest jako sygnał, że Polska może odegrać większą rolę w tym formacie.
TV Trwam News




