fot. pixabay.com

Polska w G20 – antidotum na problemy gospodarki?

Przyszłoroczny szczyt G20 na Florydzie odbędzie się z udziałem Polski. Naszą gospodarkę chwalą Amerykanie. Przekonują, że Rosja nie odważyłaby się zaatakować krajów silnych gospodarczo. G20 nie będzie jednak antidotum na to, z czym dziś musimy się mierzyć, czyli między innymi rosnącym długiem.

Grupa G20 skupia dziewiętnaście państw, Unię Europejską i Unię Afrykańską; odpowiada za ok. 85 proc. światowego PKB i ponad 75 proc. handlu.

– Są to największe, najbardziej wpływowe gospodarki – wskazał prof. Wojciech Piontek, ekonomista.

Polska chce dołączyć do tego grona. Wspólne zabiegi w tej sprawie prowadzą Pałac Prezydencki i resort spraw zagranicznych. O polskich ambicjach prezydent Karol Nawrocki przypomniał, gdy we wrześniu przemawiał na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.

– Mamy głęboką nadzieję, że zaproszenie do współpracy oraz do udziału w kolejnym szczycie grupy, wystosowane przez USA – za co dziękuję prezydentowi Donaldowi Trumpowi – przełożą się na stałą obecność Polski w tym gronie – mówił szef państwa polskiego.

Stany Zjednoczone będą gospodarzem przyszłorocznego szczytu. Skalę polskiego rozwoju docenił w niedawnym wywiadzie dla Fox Business amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent. Powiązał wzrost gospodarczy z bezpieczeństwem. Przekonywał, że dziś polska gospodarka jest trzykrotnie większa od ukraińskiej i gdyby Kijów dysponował taką siłą gospodarczą, Rosja nie odważyłaby się na inwazję.

– Gospodarka Polski to jedna z najwspanialszych historii sukcesu po upadku muru berlińskiego – podkreślił Scott Bessent.

Taka opinia zza Oceanu, według dr. Leszka Pietrzaka, nie jest podzielana przez największe kraje unijne. To w nich ekspert widzi głównych przeciwników rozszerzenia grupy G20 o Polskę.

– Francji i Niemcom trudno będzie zaakceptować taki porządek – dodał dr Leszek Pietrzak, historyk.

Obecność Polski w G20 to prestiż i decyzyjność, wzrost znaczenia politycznego. W sprawach ekonomicznych dalej decydować będą wskaźniki, dlatego prof. Wojciech Piontek w rozszerzeniu G20 nie dostrzega antidotum na problemy polskiej gospodarki. Wśród nich wymienia ogromny deficyt, słabnący przemysł i „zielony ład”.

– To, że jesteśmy zapraszani, na pewno nie wpłynie na decyzję inwestorów; dług ma wpływ i będzie miał wpływ na nasze ratingi – zaznaczył ekonomista.

Na przyszłorocznym szczycie G20 Polskę miałby reprezentować prezydent Karol Nawrocki. To on otrzymał zaproszenie od Donalda Trumpa.

 

TV Trwam News

drukuj