fot. flickr.com

Szczecin. Trzy miesiące aresztu dla Marka M. pseud. „Oczko”

Sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu Marka M., ps. Oczko – byłego szefa gangu, który w latach 90. działał w północno-zachodniej Polsce – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Śledczy nie ujawniają powodów zatrzymania.

„Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące dla podejrzanego Marka. M.” – poinformowała prokuratura za pomocą Twittera.

O zatrzymaniu Marka M. poinformował w piątek komendant Centralnego Biura Śledczego Policji insp. Kamil Bracha. Informację tę potwierdziła rzeczniczka szczecińskiej prokuratury Małgorzata Wojciechowicz. Powiedziała, że zatrzymanie ma związek ze śledztwem, które prowadzone jest w Prokuraturze Okręgowej w Szczecinie; z uwagi na dobro śledztwa nie podała żadnych szczegółów dotyczących postępowania.

W lutym Sąd Apelacyjny w Szczecinie zdecydował o ponownym procesie Marka M. oraz Marka D. pseud. „Duduś” oskarżonych o pomoc w zabójstwie ochroniarzy z poznańskiej agencji towarzyskiej w 1995 r. Trzech Rosjan oraz Polak zastrzelili wówczas w klubie „El Chico” jednego mężczyznę, a drugiego ranili.

W sierpniu 2016 r. sąd skazał „Oczkę” i „Dudusia” na 15 lat więzienia i jednocześnie zwolnił ich z aresztu, gdyż za działalność mafijną w latach 90. skazani odbyli już kary.

„Oczko” w 2003 r. został skazany na karę 13 lat pozbawienia wolności za kierowanie zbrojną grupą przestępczą. Ma ponownie stanąć przed sądem za zlecenie w 1997 r. zabójstwa Wiktora Fiszmana, szefa białoruskiej mafii. Poprzedni wyrok 25 lat pozbawienia wolności został uchylony.

„Duduś” w 2000 r. został skazany na 13 lat pozbawienia wolności za uczestnictwo w grupie przestępczej „Oczki”. Sąd wówczas orzekł, że był on najbliżej związany z szefem grupy.

Gang, którym kierował „Oczko”, działał w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim od 1993 do 1997 r. Zorganizowana przez Marka M. grupa przestępcza handlowała narkotykami, dokonywała wymuszeń rozbójniczych, porwań dla okupu, czerpała też korzyści z przydrożnej prostytucji.

PAP/RIRM

drukuj