fot. PAP/Marcin Bielecki

Sytuacja polskiej branży transportowej pogarsza się. Przewoźnicy czekają na rozwiązania

Koniec protestu przewoźników przy granicy z Ukrainą. Sąd Apelacyjny w Lublinie podtrzymał zakaz wójta gminy Dorohusk. Przewoźnicy pojawili się w Sejmie. Branża transportowa oczekuje rozwiązań, które poprawią sytuację na rynku.

Sytuacja polskiej branży transportowej pogarsza się. Przewoźnicy mierzą się z negatywnymi skutkami unijnych regulacji oraz z nierówną konkurencją z przewoźnikami z Ukrainy, która wykonuje przewozy w Unii na uprzywilejowanych warunkach. Na przejściu granicznym w Dorohusku trwał protest. Dobiegł końca, bo Sąd Apelacyjny w Lublinie podtrzymał zakaz zgromadzenia wydany przez tamtejszego burmistrza.

– Protestu dziś już nie ma, ale to nie oznacza końca naszej walki, bowiem wczoraj jeszcze byliśmy na granicy, dziś już jesteśmy w Sejmie, jutro będziemy jeszcze w innym miejscu, ale wszędzie będziemy walczyć o polski transport – zapowiedział Rafał Mekler z Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu.

Branża transportowa pojawiła się w Sejmie, gdzie na konsultacjach z wicemarszałkiem Krzysztofem Bosakiem i przedstawicielami rządu dyskutowali o pogarszającej się sytuacji polskich przewoźników.

– ZUS, koszt pracy na Ukrainie, to ok. 100 dolarów za miesiąc, podczas gdy w Polsce są to tysiące euro, bo ZUS za kierowcę od średniej krajowej to jest około 1100 euro. Na Ukrainie nie ma podatku od środków transportu. Kolejne 1000-1500 euro – mówił Rafał Mekler.

Branża popiera rozwiązania zawarte w nowelizacji ustawy o transporcie drogowym i przewozach, którą przygotowuje Ministerstwo Infrastruktury. Projekt zakłada, że firmy spedycyjne będą musiały posiadać kapitał i rezerwę co najmniej 50 tys. euro, by zagwarantować przewoźnikom wypłatę za wykonane zlecenia. Nowelizacja przewiduje też ograniczenie ilości przewoźników w łańcuchu pośrednictwa do maksymalnie dwóch oraz kary dla producentów i firm spedycyjnych, które powierzają ładunki przewoźnikom bez uprawnień lub posługujących się fałszywymi licencjami.

– Mówię tutaj o przewoźnikach ukraińskich, wówczas kary będą nakładane w setkach tysięcy złotych. Mamy nadzieję, że to będzie odstraszające – podkreślił Rafał Mekler.

Branża transportowa, choć popiera przygotowywane przepisy, wskazuje, że to rozwiązania doraźne.

– My mówimy o tym, że branża transportowa tonie. Dlaczego w tym momencie państwo próbujecie ratować ludzi, marynarzy na tonącym statku, zamiast spróbować powstrzymać zatonięcie całego statku, całej jednostki?” –  pytał Piotr Krzyżankiewicz, prezes Niezależnego Forum Transportu Drogowego.

Zgodnie z założeniami rząd ma przyjąć nowelizację ustawy o transporcie w trzecim kwartale tego roku. Umowa między Unią Europejską a Ukrainą o dwustronnych przewozach bez pozwoleń obowiązuje do końca roku.

TV Trwam News

drukuj