fot. PAP/Adam Warżawa

Spór na linii prezydent-premier ws. liczebności wojsk amerykańskich w Polsce

Prezydent Karol Nawrocki chce zwiększać liczebność, a premier Donald Tusk nie chce „podbierać” amerykańskich wojsk sojusznikom. Chodzi o decyzję Pentagonu o wycofaniu części amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Spór zbiega się w czasie z podpisaniem przez polski rząd pożyczki z unijnego programu SAFE.

Z okazji Święta Narodowego 3 Maja doszło do rozmowy telefonicznej Donalda Trumpa z Karolem Nawrockim. Rozmowa prezydentów USA i Polski miała nie być kurtuazyjna i dotyczyć przede wszystkim bezpieczeństwa w regionie.

„Istotnym tematem rozmowy były kwestie związane z obecnością wojsk amerykańskich w Europie. Obaj przywódcy potwierdzili siłę i wagę sojuszu polsko – amerykańskiego” – podała Kancelaria Prezydenta RP na platformie X.

Rozmowę przeprowadzono krótko po decyzji Pentagonu o wycofaniu pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Ma to nastąpić w ciągu kilku miesięcy. Ale najnowsza wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa sugeruje, że redukcja może być jeszcze większa.

– Planujemy znacznie większe cięcia niż 5 tys. żołnierzy – zapowiedział prezydent USA.

Kancelaria Prezydenta RP zapewnia, że Waszyngton nie planuje wojskowych cięć w Polsce, wobec czego prezydent Karol Nawrocki chce wykorzystać tę okazję i na pytanie, czy jest możliwe zwiększenie wojsk amerykańskich w Polsce, prezydent odpowiedział, że cały czas nad tym pracuje.

Były premier, Mateusz Morawiecki wskazał, że Polska w pierwszej kolejności musi liczyć sama na siebie, ale nadarzające się szanse geopolityczne trzeba wykorzystywać.

– Wypychać i wyzbywać się takiego dodatkowego elementu gwarancji bezpieczeństwa, jakim jest dywizja amerykańska, ok. 25 tysięcy żołnierzy na polskiej ziemi, uzbrojona po zęby, byłoby rzeczą karygodną – mówił Mateusz Morawiecki.

Innego zdania jest premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu przed dwoma tygodniami udzielił wywiadu o międzynarodowym zasięgu, w którym podważył amerykańską rolę w sojuszu NATO. Teraz, pytany o przerzucenie amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski, odpowiada:

– Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać. Nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi. Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim – zaznaczył Donald Tusk.

Po wycofaniu części amerykańskich wojsk z Niemiec i tak pozostanie ich nad Renem ok. 30 tys. Tymczasem już w najbliższy piątek polski rząd podpisze z Komisją Europejską umowę na wielomiliardową pożyczkę na zakupy zbrojeniowe. Jak przekonywał wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk, to odpowiedź na ostatnie decyzje Waszyngtonu.

Amerykanie informują, że część dostaw do Europy może być opóźniona. I właśnie w związku z SAFE widać, jak ważna była ta decyzja, żeby te pieniądze lokować w Polsce. W polskim przemyśle obronnym – stwierdził Cezary Tomczyk.

Godząc się na europejską pożyczkę SAFE, zaciągamy wielomiliardowy dług na wciąż nieznane oprocentowanie. Rząd zlekceważył prezydenckie weto w tym zakresie. Po polskiej stronie umowę podpiszą cztery osoby: minister obrony narodowej, minister finansów i dwóch przedstawicieli Banku Gospodarstwa Krajowego. W takim scenariuszu te osoby muszą trafić przed Trybunał Stanu – wskazał Michał Urbaniak z Konfederacji.

– Ogromne zobowiązanie, które powinno być ratyfikowane, bądź powinna być po prostu na to zgoda parlamentu polskiego, większością kwalifikowaną. Nie było tu takiej sytuacji, więc to już jest właściwie złamanie konstytucji – podkreślił Michał Urbaniak.

Program SAFE przewiduje warunkowość. To znaczy, że Komisja Europejska w każdym momencie, pod byle pretekstem, będzie mogła wstrzymać środki dla Polski. Ponadto, środki mają być wydawane przede wszystkim w Europie, co rodzi obawy, że skorzystają na tym przede wszystkim Niemcy. Minister obrony Rumunii przyznał publicznie, że w związku europejską pożyczką SAFE niemieckie koncerny zbrojeniowe już podniosły swoje ceny o 30 procent.

TV Trwam News

drukuj