fot. MoserB/wikimedia commons

Rezygnacja z Konwencji Ottawskiej pozwoli lepiej zabezpieczyć nasz kraj

Polska wypowiedziała Konwencję Ottawską. To pozwoli lepiej zabezpieczyć wschodnie granice kraju przed potencjalnym atakiem. Ponadto Polska ma dostać około 20 miliardów euro z programu SAFE na rozwój przemysłu zbrojeniowego, w tym na miny przeciwpiechotne.

Polska może powrócić do produkcji i używania min przeciwpiechotnych. Sejm przyjął stosowną ustawę, za którą głosowało 413 posłów. Wycofanie się z Konwencji Ottawskiej zakazującej stosowanie tego rodzaju broni jest kluczowe dla bezpieczeństwa.

– Polska nie może być objęta żadnym gorsetem uniemożliwiającym obronę naszej Ojczyzny – podkreślił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej.

Miny przeciwpiechotne mogą być elementem obronny na granicach z Białorusią i obwodem królewieckim. Biorąc pod uwagę permanentne zagrożenie ze strony Rosji, nie mogliśmy nadal tkwić w konwencji.

– Miny przeciwpiechotne są jednym z najskuteczniejszych mnożników siły, jakim dysponują wojska pozostające w obronie – wskazał prof. Krzysztof Kubiak, ekspert ds. obronności

W wielu krajach zakazano stosowania min ze względu na ich śmiercionośną siłę. Ofiarami często okazywali się cywile. Były wiceminister obrony narodowej, Marcin Ociepa, uspokoił, że miny najnowszej generacji rozbraja się zdalnie bez narażania życia.

– Można bardzo łatwo je dezaktywować, żeby nie doszło do przypadkowych zapłonów. Także używamy tych min tylko jako ostateczność – mówił Marcin Ociepa.

Tymczasem Europa już dzieli 150 mld euro z nowego programu pożyczkowego SAFE. To środki na rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Warunek Komisji Europejskiej jest taki, że sprzęt wojskowy objęty unijnym finansowaniem musi mieć co najmniej 65 proc. komponentów z Europy lub Ukrainy.

– Pojawia się pytanie, czy w Polsce spółki Skarbu Państwa lub prywatne podmioty zbrojeniowe spełniają ten warunek – oznajmił Grzegorz Płaczek, poseł Konfederacji.

Początkowo Bruksela chciała, by tylko 15 proc. komponentów pochodziło spoza UE. To stawiałoby polską zbrojeniówkę w trudnej sytuacji. Części do polskich systemów przeciwrakietowych, wozów bojowych i niektórych rodzajów amunicji pochodzą z krajów trzecich, głównie ze Stanów Zjednoczonych czy Korei Południowej. Na wniosek Polski zwiększono ten udział do 35 proc. i dzięki temu minister obrony narodowej zapewnił, że krajowe zakłady zbrojeniowe będą beneficjentami programu SAFE.

– 90 proc. sprzętu wytwarzanego, tego zasadniczego, który jest produkowany w PGZ czy w firmach prywatnych, będzie podlegał tej regulacji. My wyróżniliśmy około 120 pozycji sprzętu wojskowego – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

To oznacza, że unijne pieniądze wspomogą produkcję wyrzutni PPZR Piorun, bojowych wozów Borsuk, pojazdów minowania narzutowego Baobab, czy armotohaubic Krab.

– Szacujemy, że 20 miliardów euro może trafić do Polski jako kraju członkowskiego na zakupy dla naszej armii – akcentował szef MON.

Pomimo tego, że Niemcy i Francja przez wiele lat zaniedbywały sektor zbrojeniowy, to one będą największymi beneficjatami programu SAFE. Berlin i Paryż już zapraszają do składania zamówień na sprzęt wojskowy. Dzięki kontraktom zbrojeniowym z Ukrainą wezmą jeszcze więcej pieniędzy.

– Myślę, że zarówno Francja, Niemcy, Włochy, jak i inne państwa będą się wspierały przy tej produkcji, przy wzajemnej kooperacji – zauważył prof. Marek Walancik z Akademii WSB.

Dlatego najmniejsze państwa UE, takie jak Litwa, chcą nowych przepisów, aby sojusznicy spoza Wspólnoty przyłączyli się do zamówień zbrojeniowych.

TV Trwam News

drukuj