fot. PAP/Leszek Szymański

Donald Tusk próbuje ograniczyć krytykę rządu

Ten, kto nie zgadza się z polityką rządu i Donaldem Tuskiem, jest zdrajcą ojczyzny – taką tezę postawił premier w sejmowym wystąpieniu na temat „pięciu przykazań warunkujących jedność narodową”. Zdaniem szefa rządu jest ona bardzo potrzebna wobec rosyjskiej dywersji na terenie Polski.

W czwartek prezydent Karol Nawrocki podpisał zgodę na operację „Horyzont”. Pozwala ona na wysłanie Wojsk Obrony Terytorialnej do ochrony strategicznej infrastruktury kolejowej.

– Za co bardzo dziękuję – za współdziałanie, za bardzo dobrą komunikację w tej sprawie. Operacja rozpoczyna się dzisiaj – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej.

Operacja „Horyzont” wprowadzona po próbie wysadzenia przez rosyjskich dywersantów torów koło Garwolina to dobry kierunek, ale doraźny.

– Tutaj należy zainwestować w poprawę funkcjonowania służb, które są za to odpowiedzialne – Straż Ochrony Kolei, ale przede wszystkim Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego – zauważył Paweł Jabłoński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Tymczasem polskie służby znalazły się w ogniu krytyki, bo wpuściły i wypuściły z Polski ukraińskich sabotażystów działających na zlecenie Kremla.  Krytykowany jest też rząd, między innymi za podawanie niesprawdzonych informacji. Marcin Kierwiński, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, po kilku dniach od próby wysadzenia torów nie wiedział, ile pociągów przejechało w nocy z soboty na niedzielę przez uszkodzony odcinek.

„Nie sprawdzałem tych danych. (…) Z tego, co wiem, to osiem-dziewięć pociągów” – mówił Marcin Kierwiński w TVP Info.

 

Na miejscu zdarzenia premier Donald Tusk pojawił się po weekendzie – ponad 34 godziny po poinformowaniu policji o wybuchu. „To kompromitacja premiera” – ocenił Mateusz Morawiecki, były szef rządu.

– Takie zlekceważenie tego prowadzi mnie do wniosku, że jest to osoba skrajnie nieodpowiedzialna. (…) Żeby to przykryć, bo to jest akurat jego jedyna umiejętność, wymyślili sobie jakieś tam punkty – dodał Mateusz Morawiecki.

Te punkty to pięć warunków, na jakich powinien zjednoczyć się naród w obliczu rosyjskich ataków. W czwartek prezentowali je politycy Koalicji Obywatelskiej w internecie, w piątek premier Donald Tusk w Sejmie.

– Dla każdego polskiego polityka, który nie jest zdrajcą, mam pięć prostych przykazań. Pierwsze: „Nie powtarzaj kłamstw rosyjskiej propagandy” – mówił Donald Tusk.

Pozostałe cztery to: „Nie atakuj polskich służb i wojska”, „Koniec z wetami i sabotażem legislacyjnym”, „Jestem za Zachodem, a nie Wschodem; nie podważam członkostwa w UE”, „Jestem po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją”.

Zasady te – na pozór słuszne – w ustach polityków Koalicji Obywatelskiej są mało wiarygodne.

„Rosja nie jest naszym wrogiem. Jest uporczywym rywalem geopolitycznym. Ale Putin to nie Stalin. Prezydent Putin, jeśli morduje, to detalicznie” – mówił w TVN24 o współpracy z Rosją w 2020 roku obecny wicepremier i szef MSZ, Radosław Sikorski.

Przykazania Donalda Tuska mają drugie dno. To próba likwidacji krytyki obecnego rządu.

– To sytuacja próby nałożenia takiego kagańca moralnego, nawet formalno-prawnego – zauważył prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog.

Donald Tusk wykorzystuje bardzo poważną sytuację w kraju – bo mówi o zagrożeniach terrorystycznych – do walki politycznej z opozycją.

 

TV Trwam News

drukuj