fot. PAP/Artur Reszko

Społeczne lodówki sposobem na walkę z marnowaniem żywności

Po Świętach Wielkanocnych u wielu z nas zostaje żywność, którą możemy podzielić się z potrzebującymi. Jedną z form tzw. foodsheringu są społeczne lodówki, które powstają w całym kraju.

W lodówce, która stoi np. w centrach miast, można zostawić m.in. chleb, makaron, konserwy czy ciasta, a także zupy zapakowane szczelnie, z opisem i datą przygotowania oraz napoczęte produkty suche np. ryż lub kasza. Ta inicjatywa to rozwiązanie problemu tych, którzy mają nadmiar jedzenia, ale chodzi również o to, aby przeciwdziałać marnowaniu żywności.

Inicjatywa ta jest potrzebna. Świadczą o tym dane w tym zakresie: od lat w Polsce marnujemy ok. 9 mln ton żywności rocznie. Jesteśmy pod tym względem na piątym miejscu w UE.

Chociaż jeszcze nie weszły w życie odpowiednie przepisy regulujące te kwestie, to już sieci handlowe chętnie przekazują produkty – wskazał Piotr Gluz, dyrektor Banku Żywności we Wrocławiu.

– Świadomość tego, że tej żywności marnujemy tak dużo i świadomość tego, że ustawa zacznie pewne rzeczy regulować, powoduje, że nie mamy żadnego problemu, by nawiązać współpracę z sieciami. Mówiąc krótko – sieci są chętne do współpracy, bo dostrzegają w tym także potencjał także ekonomiczny. Bez wątpienia jest dużym plusem dla sieci handlowych, że przekazując nam żywność z krótkimi terminami, mogą odliczać wartość podatku VAT – powiedział Piotr Gluz.

Tzw. jadłodzielni, czyli lodówek i szafek do dzielenia się jedzeniem, jest obecnie w Polsce ok. 40. Stoją już w 20 miastach.

RIRM/TV Trwam News

drukuj