fot. R. Sobkowicz

Śledztwo bez wraku

Potrzebna jest ustawa dotycząca wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej – uważa Jarosław Kaczyński. Według prezesa PiS ustawa miałaby doprowadzić do zdecydowanego, intensywnego śledztwa w sprawie katastrofy.

Tymczasem Prokuratura Generalna – wbrew zdaniu biegłych – oświadcza, że wrak nie jest potrzebny do zakończenia śledztwa. 10 kwietnia minie czwarta rocznica katastrofy.

Prawo i Sprawiedliwość chce, by jeszcze podczas tego posiedzenia Sejm specjalną uchwałą uczcił gen. Andrzeja Błasika. Pamięć o nim została brutalnie zbezczeszczona – mówi poseł Mariusz Błaszczak.

Generał Błasik przez lata był szkalowany, uderzono w jego godność osobistą, było to kłamstwo smoleńskie, sformułowane przez Rosjan. Niestety, to kłamstwo wciąż jest obecne w przestrzeni publicznej i międzynarodowej – zwrócił uwagę poseł Mariusz Błaszczak.

Zdaniem premiera Donalda Tuska uchwała ws. gen. Błasika to element politycznej gry.

Wyróżnianie kogoś na użytek politycznej potrzeby nie jest sposobem czczenia takiej ofiary, a wręcz przeciwnie. Wykorzystywanie w tym przypadku generała Błasika, jest czymś wysoce niestosownym wobec pamięci także o tej konkretnej ofierze – mówił premier.

Zdaniem prezesa PiS przede wszystkim potrzebna jest ustawa dotycząca wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Sprawa jest całkowicie porównywalna z atakiem w Nowym Jorku i Waszyngtonie. (…) Oni wtedy zastosowali pewne nadzwyczajne metody i te nadzwyczajne metody powinny także tutaj zostać zastosowane – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Co więcej ustawa powinna dać podstawy do intensywnego, bardzo zdecydowanego śledztwa. „Jeżeli to śledztwo orzeknie, że wybuchu nie było, to się oczywiście z tym zgodzę” – dodał prezes PiS.

To nawiązanie do ogłoszonej ostatnio przez NPW opinii biegłych ws. ewentualnej obecności śladów materiałów wybuchowych w próbkach pobranych, m.in. z wraku oraz z miejsca katastrofy. Eksperci nie stwierdzili dowodów świadczących o wybuchu na pokładzie samolotu. Biegli nie przygotowali dotąd również drugiej opinii, odnoszącej się do nagrań ze smoleńskiej wieży i samolotu Jak-40, który lądował na Siewiernym przed Tupolewem. Termin przekazania prokuraturze tej ekspertyzy został przesunięty aż na koniec lipca. Jak informują media – biegli nie chcą wydać ostatecznej opinii bez bezpośredniego dostępu do wraku i czarnych skrzynek. Innego zdania jest Prokuratura Generalna.

– Istnieje możliwość zakończenia tego postępowania bez fizycznej obecności tych dowodów na terytorium RP. Dla biegłych najważniejsze jest to, a żeby mieli dostęp do dowodów, a taki dostęp mają – powiedział prok. Mateusz Martyniuk.

Takie stanowisko może być odczytane jako element nacisku na prokuraturę wojskową a zwłaszcza biegłych, którzy wydają opinie pod rygorem odpowiedzialności karnej – zauważa Katarzyna Orłowska-Popławska, z-ca red. nacz. Naszego Dziennika.

– Komunikat Prokuratury wygenerowany dzisiaj i sprzeczny z wczorajszym oświadczeniem prokuratury wojskowej jest bardzo niepokojący. Trudno to inaczej zrozumieć, niż jako próbę ręcznego sterowania śledztwem. Dlaczego? Pan prokurator Andrzej Seremet jako były sędzia doskonale wie, że biegły sporządzając ekspertyzę na zamówienie prokuratury odpowiada za wiarygodność ekspertyzy karnie – zwróciła uwagę Katarzyna Orłowska-Popławska.

Brak opinii biegłych powoduje, że śledztwo będzie przedłużone o kolejne pół roku. Tymczasem wraca sprawa zaniedbań w organizacji lotów do Smoleńska w kwietniu 2010 roku. Jeszcze w tym tygodniu do sądu trafią cztery zażalenia na umorzenie tego śledztwa. Złożyli je m.in. pełnomocnicy rodzin ofiar smoleńskich.

 

TV Trwam News

drukuj