fot. By Janusz Trocha - (1981-06-05). Tygodnik Solidarność (10): 1.http://dominusvobis.blogspot.com/2009/03/cardeais-criados-por-pio-xii-consitorio_12.html, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=12221811

Śladami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: Kozłówka i Żułów

Ks. kard. Stefan Wyszyński czas okupacji spędził w Kozłówce i Żułowie. „Rekolekcje, spowiedź nie tylko dla mieszkańców pałacu w Kozłówce, nie tylko dla znajdujących się tutaj różnych ludzi, uciekinierów, rodziny wojskowych czy oczywiście sióstr franciszkanek ze swoimi podopiecznymi, ale też do ks. Wyszyńskiego ściągali ludzie z całej ordynacji. Byli też ludzie młodzi, którzy chcieli nie tylko uzyskać spowiedź czy posługę duszpasterską, ale też chcieli porozmawiać z ks. Wyszyńskim o różnych sprawach – mówiła Anna Fic-Lazor, dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

Po wybuchu drugiej wojny światowej, według nakazu ks. bp. Michała Kozala, ks. Stefan Wyszyński wyjechał z Włocławka. Decyzja ks. Biskupa była podyktowana tym, że duchowny może być poszukiwany przez gestapo. Na początku ks. Stefan Wyszyński ukrył się u ojca we Wrociszewie koło Warki. Jednak w lipcu 1940 roku udał się do Kozłówki podejmując, na prośbę księdza Władysława Korniłowicza opiekę duchową nad grupą sióstr i niewidomych dzieci przesiedlonych z Lasek pod Warszawą.

Właściciele Kozłówki Aleksander i Jadwiga Zamoyscy już od początku II wojny światowej aktywnie włączyli się w niesienie pomocy zarówno uciekinierom i partyzantom, czy to z zachodu Polski czy ze wschodu. Przy okazji jednego ze spotkań charytatywnych w Lublinie małżeństwo dowiedziało się, że pomocy potrzebują siostry franciszkanki z Lasek i ich podopieczni – niewidomi i niedowidzący. Zaoferowali gościnę w olbrzymiej rezydencji w jednym ze swoich budynków, w oficynie kuchennej i tam na początku czerwca 1940 roku siostry przyjechały z grupą ok. 30 podopiecznych. Siostry zagospodarowały się w tym budynku i prowadziły gospodarstwo dosyć samodzielne. Oczywiście potrzebowały kapelana. Jedna z sióstr, Joanna Lossow, skontaktowała się z ks. Stefanem Wyszyńskim, który w tym czasie ukrywał się u swojej rodziny, z zapytaniem, czy mógłby udzielić posługi w Kozłówce. Oczywiście ks. Stefan zgodził się – powiedziała Anna Fic-Lazor, dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

Kaplica pałacowa w Kozłówce to wspaniałe wnętrze wzorowane na kaplicy wersalskiej. To szczególne miejsce stało się ważne również dla ks. Stefana Wyszyńskiego.

To tu ks. Stefan Wyszyński odprawiał niedzielne Msze św. będąc gościem rodziny Zamoyskich w tych trudnych wojennych czasach na przełomie 1940 -1941 roku.

Głównym więc zadaniem duchownego stała się praca duszpasterska.

– Rekolekcje, spowiedź nie tylko dla mieszkańców pałacu, nie tylko dla znajdujących się tutaj różnych ludzi, uciekinierów, rodziny wojskowych czy oczywiście sióstr franciszkanek ze swoimi podopiecznymi, ale też do ks. Wyszyńskiego ściągali ludzie z całej ordynacji. Byli też ludzie młodzi, którzy chcieli nie tylko uzyskać spowiedź czy posługę duszpasterską, ale też chcieli porozmawiać z ks. Wyszyńskim o różnych sprawach – mówiła dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

Ks. Stefan Wyszyński udzielał również wykładów z prawa kanonicznego, z tomizmu.

Te wszystkie spotkania przerodziły się w szersze wykłady, w spotkania, które nazywano „Akademią Kozłowiecką” – wyjaśniła Anna Fic-Lazor.

„W Kozłówce spotykałem się z inteligencją warszawską, którą przygarnęli podczas okupacji państwo Zamoyscy. Otoczyłem ją opieką duszpasterską, prowadziłem wiele rozmów z Jadwigą Zamoyską na tematy religijno-społeczne” – pisał we wspomnieniach ks. kard. Stefan Wyszyński.

W Kozłówce panował zwyczaj, że po posiłkach domownicy i towarzyszący im goście w obecności kapłana przechodzili do „Salonu Czerwonego”, gdzie zbierali się, aby prowadzić dyskusje filozoficzne.

– Rozważania były czasem nawet zacięte i zażarte. Mamy informację, że po jednej zaciekłej dyskusji z prof. Czesławem Znamierowskim, wybitnym prawnikiem z Poznania, ks. Stefan Wyszyński zreflektowała się, że zbyt uniósł się w tej dyskusji i miał uklęknąć przed profesorem i przeprosić – wspominała Karolina Wilkowicz, kustosz w dziale zbiorów dawnych Muzeum Zamoyskich w Kozłowce.

Kapłan miał w zwyczaju wyjeżdżać do Nasutowa, który jest oddalony o kilkanaście kilometrów od Kozłówki, gdzie  znajdowała się siedziba zarządu dóbr ordynacji kozłowieckiej.

Tam sprawował co niedzielę o godz. 8.00 Msze św. dla pracowników służby folwarcznej. Można przypuszczać, że posługa duszpasterska dotyczyła nie tylko pracowników folwarku, ale również partyzantów, którzy w pobliskich lasach przygotowywali się do rożnych akcji bojowych – przypomniała Karolina Wilkowicz.

Po aresztowaniu ordynata Aleksandra Zamoyskiego, żeby unikać niebezpieczeństwa ks. Stefan Wyszyński i Siostry Franciszkanki przyjechali do Żułowa.

W gminie Skierbieszów mamy szlak ks. Stefana Wyszyńskiego, który pokazuje wiele miejscowości i punktów, do których docierał z posługą sakramentalną i pomocą – wskazała s. Benedykta Bartnik, przełożona Domu Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Żułowie.

Żułów to miejscowość, w której znajduje się dawna posiadłość założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża Matki Elżbiety Czackiej.

Ks. Wyszyński bardzo lubił chodzić. We wspomnieniach ludzi często pojawia się opowieści o tym, że potrafił pokonywać nawet 30 km, aż pod Zamość. Jest zrobiony taki szlak, gdzie można odwiedzać kilkanaście miejsc, w których wspomina się obecność ks. Wyszyńskiego. Ludzie opowiadali mi nieraz, że jeszcze jako chłopcy paśli krowy i ten ksiądz, nie znali jego nazwiska, podchodził do nich, rozmawiał, tłumaczył katechizm i byli bardzo szczęśliwi, że ich w ogóle zauważał. Rzeczywiście był bardzo kontaktowy – powiedział  ks. prof. dr hab. Antoni Tronina, kapelan Domu dla Niewidomych w Żułowie.

Jednym z takich miejsc było także źródełko, które znajduje się w lesie nieopodal „Domu dla Niewidomych” (miejsce ofiarowane przez Matkę Elżbietę Czacką), gdzie przebywały przyszły kardynał.

Przy źródełku partyzanci spotykali się na sprawowanie sakramentów, udzielał im rozgrzeszenia przed akcją, odprawiał dla nich Mszę św. To są miejsca bardzo związane z jego osobą i są jeszcze nieliczni partyzanci, którzy wspominają tamten czas i gromadzą się w tym miejscu na różne rocznice – przypomniał ks. prof. dr hab. Antoni Tronina.

To właśnie w Żułowie ks. Stefan Wyszyński napisał swoją książkę „Duch pracy ludzkiej”.

radiomaryja.pl/TV Trwam

drukuj