Skok w cyfryzację

Cyfrowa telewizja naziemna to więcej programów nadawanych w dużo lepszej jakości obrazu i dźwięku niż wcześniej. A w przyszłości telewizor w wielu domach będzie też spełniał rolę komputera z dostępem do internetu. W tym systemie nadaje już Telewizja Trwam.

Gdy latem ubiegłego roku wyłączone zostały ostatnie nadajniki analogowe, telewizja naziemna weszła w epokę cyfrową w formacie DVB-T. Nowa technologia otwiera przed stacjami telewizyjnymi i widzami całkiem nowe możliwości. Przede wszystkim zamiast kilku programów ogólnopolskich, jakie wcześniej można było odbierać na zwykłych antenach, teraz ta sama antena daje możliwość odbioru ponad 20 stacji działających na trzech ogólnodostępnych multipleksach. A przecież to nie koniec rozwoju tej technologii, bo Polsat uruchomił multipleks płatny, gdzie w podstawowym pakiecie powinny się znaleźć wszystkie kanały z MUX-1, 2 i 3, a za dodatkową opłatą można na tablecie, laptopie czy komórce oglądać inne stacje telewizyjne, zwłaszcza tematyczne, wyspecjalizowane. Co prawda obecnie sygnał multipleksu mobilnego można odbierać głównie w dużych miastach i w ich pobliżu, ale stopniowo jego zasięg będzie się rozrastał.

Poza tym Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przygotowuje się do zagospodarowania piątego i szóstego multipleksu (MUX-5 i MUX-6). Dla telewizji ma być też przeznaczony ósmy multipleks (MUX-8), z kolei siódmy multipleks (MUX-7) ma być zajęty przez szybki internet w technologii LTE. Nie wiadomo jeszcze, jak te multipleksy zostaną zorganizowane, ale nie można wykluczyć, że na którymś z nich znajdą się np. kanały kodowane (sportowe czy filmowe).

Trzeba przyznać, że wiedza Polaków o cyfryzacji telewizji jest spora i duża w tym zasługa widzów Telewizji Trwam. Bo kilkuletnia kampania społeczna o miejsce dla katolickiej Telewizji na MUX-1 uświadomiła wielu ludziom, jakie jest znaczenie cyfryzacji i jakie ona niesie możliwości i korzyści dla widzów.

Ciaśniej w eterze

Eksperci zaznaczają, że telewizja analogowa oznaczała ogromne marnotrawstwo częstotliwości, co blokowało powstawanie nowych kanałów ogólnopolskich, które można by odbierać za pośrednictwem zwykłej anteny telewizyjnej, a nie kosztownego zestawu satelitarnego. W praktyce poza TVP1, TVP2, Polsatem i TVN (choć ta ostatnia stacja ma znacznie mniejszy zasięg od konkurentów) nie było już miejsca na tym rynku dla nikogo więcej. Chyba że chciał budować program lokalny lub co najwyżej regionalny. Teraz jest inaczej: każda stacja, która jest obecna na którymś z multipleksów, może teoretycznie dotrzeć prawie do każdego polskiego domu – z wyjątkiem tych pasm, które z góry zarezerwowano dla nadawców regionalnych. W dodatku widz nie musi się martwić o jakość odbioru. – Od strony technicznej naziemna telewizja cyfrowa ma same zalety – mówi inżynier Stanisław Podsiadło. – W jednym paśmie częstotliwości można zmieścić o wiele więcej programów. Lepsza jest też jakość dźwięku i obrazu, które są bardziej odporne na zakłócenia. Istnieje przecież możliwość emitowania za pośrednictwem multipleksów obrazu w jakości HD i dźwięku dookolnego – tłumaczy ekspert.

Jak wynika z zapowiedzi stacji telewizyjnych, wkrótce widzowie będą mogli sami wybierać ścieżkę dźwiękową, jak to się teraz dzieje w przypadku programów emitowanych za pośrednictwem płatnych platform cyfrowych. – Jeśli widz będzie oglądał film amerykański, francuski czy włoski, będzie mógł sobie włączyć opcję z lektorem albo tylko z polskimi napisami, bez lektora. A kto będzie się czuł mocny w językach obcych, będzie mógł obejrzeć film z oryginalną ścieżką dźwiękową. I tak jak w przypadku internetu będzie można wprowadzić kontrolę rodzicielską programów oglądanych przez dzieci. Poza tym telewizje będą mogły dzięki multipleksowi oferować oglądanie programów na życzenie, czyli usługi VOD – wyjaśnia Michał Lipczyński, doradca techniczny w jednej z polskich platform cyfrowych. – W telewizji naziemnej, dotyczy to także Telewizji Trwam, drzemie też ogromny potencjał w zakresie usług dodatkowych, które teraz trudno jest pewnie nawet zwykłemu odbiorcy telewizji sobie wyobrazić. Ale odbiornik telewizyjny będzie mógł spokojnie spełniać niedługo rolę komputera. To tylko kwestia odpowiedniej technologii, jaką trzeba zastosować w telewizorach i przy emisji sygnału w multipleksach. Inżynierowie w wielu krajach już nad odpowiednimi rozwiązaniami pracują – dodaje Lipczyński.

Zwraca też uwagę, że dzięki cyfryzacji telewizji powinien rozwinąć się też rynek internetu szerokopasmowego. Gdyby bowiem nie udało się uwolnić część częstotliwości z myślą właśnie o internecie, w miejscu dreptałaby choćby technologia LTE.

Oferta telewizji cyfrowej będzie się rozszerzać, ale rozwój technologiczny może spowodować i to, że będzie można „rozciągnąć” także obecne multipleksy. Zresztą to już się dzieje. Telewizja Polska przeprowadziła obiecujące testy na swoim MUX-3, gdzie umieszczono programy TVP1, TVP2, TVP Regionalna, TVP Kultura, TVP Historia, TVP Rozrywka, TVP Polonia i TVP Info. Czyli to standardowy multipleks z ośmioma slotami, pozwalający na emisję ośmiu programów, tak jak MUX-1 i MUX-2. Z tym że TVP testowo emitowała Jedynkę i Dwójkę w jakości HD, czyli niejako utworzyła dwa dodatkowe sloty, gdyż do emisji jednego kanału w standardzie HD trzeba wykorzystać właśnie dwa sloty. – Tak więc MUX-3 może mieć nie 8, ale 10 slotów. To pokazuje, jakie jeszcze możliwości drzemią w cyfryzacji – mówi Michał Lipczyński.

Rewolucja na rynku medialnym

Cyfryzacja naziemnej telewizji może namieszać na polskim rynku medialnym bardziej, niż nam się wydaje. Teraz większość gospodarstw domowych w Polsce korzysta z oferty telewizji kablowych lub platform cyfrowych, ale za przyjemność oglądania telewizji tą drogą trzeba płacić, niekiedy bardzo dużo. Tymczasem oferta multipleksów jest bezpłatna, nie licząc ewentualnych jednorazowych kosztów zakupu dekodera. Wiele spośród pięciu milionów rodzin, które mają tylko zwykłe anteny telewizyjne, nie korzystało z innych ofert z braku pieniędzy, ale teraz już nie muszą się uważać za poszkodowanych. A ludzie, którzy płacą „tylko” po 50-100 złotych za swoje stosunkowo nieduże pakiety telewizyjne, zaczynają się zastanawiać, czy warto przedłużać umowę z kablówką albo z platformą cyfrową i wydawać rocznie po kilkaset złotych, gdy mogą nie płacić nic i mieć niewiele uboższą ofertę. Taką rezygnację podpisał już Dominik Potkański z Radomia. – Miałem pakiet ponad 100 programów, za który płaciłem około 50 złotych. Tylko że tak naprawdę oglądam w miarę regularnie kilkanaście stacji, z których prawie wszystkie są na multipleksach. Od marca będę więc korzystał tylko ze zwykłej anteny, a 500 zł, które musiałbym jeszcze wydać na abonament przez dziesięć miesięcy, zostanie mi w portfelu – wyjaśnia Potkański. Zaznacza, że wykupił dostęp do płatnej telewizji głównie po to, aby móc odbierać programy Telewizji Trwam. Teraz, kiedy katolicka stacja jest na multipleksie, nie ma potrzeby wydawania pieniędzy. Podobne kroki podejmuje wielu innych widzów Telewizji Trwam, którym nie jest potrzebna możliwość oglądania nie wiadomo ilu kanałów, wystarczy to, co oferuje technologia naziemna.

Dlatego właściciele kablówek i satelitarnych platform cyfrowych próbują przeciwdziałać temu, aby takich osób jak pan Dominik było jak najmniej, aby nie przetoczyła się przez kraj fala rezygnacji. Dlatego w dół poszły ceny pakietów, zwłaszcza tych podstawowych, które są niewiele bogatsze od oferty multipleksów. Bo lepiej zarobić mniej, niż nie zarobić nic. – Oczywiście to dotyczy nowych klientów lub tych, którzy wahają się, czy przedłużać umowę. Ci, którzy nie zgłaszają pretensji o wysokość rachunków, raczej nie dostaną oferty ich zmniejszenia ze strony dostawcy – mówi nam anonimowo pracownik jednej z platform cyfrowych. Jak dodaje, na razie odpływu klientów nie widać, ale nie wiadomo, co się zdarzy w przyszłości, gdy Polacy bliżej poznają możliwości telewizji naziemnej. Niewykluczone więc, że już niedługo będziemy świadkami jeszcze większych kampanii promocyjnych i reklamowych, których celem będzie utrzymanie klientów przez dotychczasowych dostawców sygnału telewizyjnego. Pozyskanie nowych będzie zadaniem jeszcze trudniejszym.

Krzysztof Losz

drukuj