
fot. Autorstwa Wistula - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77030781
Rząd D. Tuska wycofuje się ze strategicznych inwestycji gospodarczych, które nie podobają się Niemcom, jednocześnie obsadzając stanowiska prezesów państwowych banków swoimi ludźmi
Do kierowania państwowymi bankami nowa władza oddelegowuje prezesów, którzy w przeszłości kierowali placówkami, które udzielały kredytów na kampanię Platformie Obywatelskiej i Polsce 2050. Równocześnie liberalno-lewicowy rząd wycofuje się ze strategicznych inwestycji gospodarczych, które mogłyby zagrozić niemieckim interesom.
Partia Szymona Hołowni, Polska 2050, na kampanię parlamentarną uzyskała w ubiegłym roku 11 milionów złotych pożyczki. Udzielił jej mały bank spółdzielczy w Ostrowi Mazowieckiej. Jego wieloletni dyrektor, Bartosz Kublik, od niedawna kieruje państwowym Bankiem Ochrony Środowiska.
– Szef tego banku zostaje prezesem banku pod nadzorem ministrów z Polski 2050 i to nie jest kampania na sterydach? – pytał Patryk Jaki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Suwerennej Polski.
Prezes Bartosz Kublik odszedł z banku spółdzielczego dwa miesiące przed udzieleniem Polsce 2050 pożyczki na kampanię.
Żadnych kontrowersji w nominacji do Banku Ochrony Środowiska nie dostrzegł wiceminister klimatu i środowiska, członek partii Szymona Hołowni, Mikołaj Dorożała.
– Prezesa wybiera rada nadzorcza Banku Ochrony Środowiska, a radę nadzorczą wybiera zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, więc nie widzę tutaj żadnej sprzeczności – oznajmił wiceminister Mikołaj Dorożała.
Do rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska zostali jednak oddelegowani działacze partii Szymona Hołowni, między innymi: Krzysztof Pałka, Ewa Patalas i Emilia Wasilewska. Z kolei jednym z wiceprezesów funduszu został Robert Gajda, szef zarządu partii Polska 2050 w obwodzie kolskim, wieloletni współpracownik minister Pauliny Henning-Kloski, który w ostatnich wyborach nie dostał się do Senatu.
– To jest ten pokaz hipokryzji, który jest dzisiaj na ustach rządu „Koalicji 13 grudnia” – podkreślił Jacek Ozdoba, poseł do Parlamentu Europejskiego z Suwerennej Polski.
Kredyt sięgający 20 milionów złotych na prowadzenie kampanii zaciągnęła też Platforma Obywatelska. Preferencyjne warunki uzyskała w mBanku, która należy do niemieckiego Commerzbank’u.
– Próbują wykończyć w Polsce opozycję metodami antydemokratycznymi, a jednocześnie zamykają oczy na to, że mamy w Polsce koalicję rządzącą na niemieckich sterydach – zauważył Patryk Jaki.
W momencie udzielania pożyczki szefem mBanku był Cezary Stypułkowski, który po zmianie władzy został prezesem banku Pekao S.A., który kontroluje Skarb Państwa.
– To, że jakiś menedżer został zatrudniony w spółce publicznej, mam nadzieję, iż odbywa się to w uznaniu do jego kompetencji, a nie w uznaniu dla jego decyzji – powiedział Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji.
Życzliwość niemieckiego kapitału dla obecnego rządu nie powinna dziwić.
– Środowiska związane z PO, KO i obecnym rządem kontynuują nastawianie podporządkowania się polityce niemieckiej z jakąś nadzieją, że przy niej mogą coś ugrać – wskazał dr Mirosław Habowski, politolog.
Przykładów jest wiele. Tuż po zmianie władzy Ministerstwo Klimatu i Środowiska próbowało przeforsować radykalną liberalizację stawiania ferm wiatrowych na lądzie, oferując równocześnie dodatkowe finansowanie. Mieli na tym skorzystać przede wszystkim niemieccy producenci. Teraz resort klimatu proponuje zmiany w tzw. zielonych certyfikatach. Zyski z ich sprzedaży trafią głównie do zagranicznego kapitału związanego z OZE, a zapłacą za to odbiorcy.
– Ceny energii będą tak wysokie, że polski biznes i polskie firmy nie będą konkurencyjne wobec innych firm w Europie – akcentował Daniel Obajtek, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Rząd Donalda Tuska zawiesza też strategiczne inwestycje, w tym CPK, użeglownienie Odry czy rozwój portów morskich.
Politycy koalicji rządzącej, gdy byli jeszcze w opozycji, krytykowali te projekty.
– Wobec czego mają teraz pewne zobowiązania, wobec swego elektoratu, które zmuszają ją do podejmowania wielu decyzji, które nie są racjonalne z punktu widzenia interesu Polski – zauważył Tomasz Synowiec, politolog z Klubu Jagiellońskiego.
Nie będzie drugiej nitki Gazociągu Pomorskiego, która miała zapewnić większe dostawy ropy do Płocka, gdzie powstaje kompleks Orlenu produkujący Olefiny. Te związki są kluczowe do rozwoju nowoczesnej produkcji przemysłowej w Polsce. Według medialnych doniesień audyt projektu Olefiny miał wykazać, że inwestycja jest nieopłacalna dla Orlenu.
– Będą chcieli zaorać największą petrochemiczną inwestycję w Europie, bo przecież to nie odpowiada Niemcom. To oni chcą tu wysyłać produkty niemieckiej gospodarki, a my mamy być tylko rynkiem zbytu – oznajmił Daniel Obajtek.
Tymczasem sondaże opinii publicznej jednoznacznie wskazują, że Polacy chcą rozwoju swojej Ojczyzny, a projekty strategiczne powinny być realizowane.
TV Trwam News


