fot. PAP/Marcin Bielecki

Rybacy protestowali przeciwko połowom paszowym na Bałtyku

Rybacy z całego Wybrzeża protestowali dziś w Ustce przeciwko połowom paszowym na Bałtyku. Protestujący rybacy chcą zwrócić uwagę Komisji Europejskiej na niszczący charakter tych połowów dla całego ekosystem Bałtyk – tłumaczył Grzegorz Hałubek, przewodniczący Związku Rybaków Polskich w audycji „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja.

Grzegorz Hałubek, pełnomocnik do spraw rybołówstwa ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, zaznaczył, że połowy paszowe prowadzą Duńczycy i Szwedzi. Na masową skalę poławiane są śledzie i szproty, które stanowią pokarm dla takich drapieżników jak łosoś czy dorsz. Przeciwko zgodzie Komisji Europejskiej na takie działania odbył się dzisiejszy protest.

Rybacy protestowali przeciwko połowom paszowym, takim masowym na Morzu Bałtyckim, które w obecnym czasie zdegradowały całkowicie ekosystem Bałtyku. Chcąc zapobiec takim działaniom rybacy zmówili się dzisiaj na protest, żeby zaprotestować przeciwko polityce Unii Europejskiej, prowadzenia tych rabunkowych połowów – mówił Grzegorz Hałubek.

Jak podkreślał pełnomocnik ds. rybołówstwa ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej takie niekontrolowane paszowe połowy są tragiczne w skutkach dla ekosystemu całego Bałtyku.

Te połowy polegają na tym, że duże statki, których na Bałtyku nie powinno być […] łowią ogromnymi sieciami o małych oczkach i zagarniają wszystko, co im tam wpadnie, bez żadnego sortowania. Te połowy nie są kontrolowane w żaden sposób, a są prowadzone na szeroką skalę i przez to powodują wyjaławianie się Bałtyku z pokarmu dla ryb drapieżnych, ale także ssaków czy ptaków, co jest wielkim problemem – zauważył Grzegorz Hałubek.

Przewodniczący Związku Rybaków Polskich mówił, że wcześniej polscy rybacy protestowali już przeciwko takim połowom, ale wówczas nie było tak tragicznych ich skutków jak obserwuje się obecnie.

– Dzisiaj rybacy przywieźli małe dorsze, bo tylko takie zostały w Bałtyku. Są to ryby do kilograma wagi, a przypomnę, że kiedyś dorsze na Bałtyku dochodziły do 40 kg wagi. To też świadczy o skali degradacji Bałtyku na przykładzie tylko tego gatunku, ale oczywiście tych zagrożonych jest więcej. […] Ten proces degradacji zachodził cały czas sukcesywnie, ale nie na taką skalę jak teraz. UE oczywiście widziała ten problem, ale dopóki te ryby występowały jeszcze w miarę w pewnych ilościach to Komisja nie reagowała, a teraz będzie musiała to zrobić, bo ta kwestia nie dotyczy tylko Polaków. Dotyka wszystkich państw na Bałtyku – mówił przewodniczący Związku Rybaków Polskich.

Podczas dzisiejszej pikiety polscy rybacy wyrazili poparcie dla polskiego rządu, który na forum Parlamentu Europejskiego zamierza niedługo poruszyć problem przełowienia na akwenie Morza Bałtyckiego.

W tym nieszczęściu rybakom trafiło się takie szczęście, że szefem resortu rybołówstwa jest pan Marek Gróbarczyk, który w Parlamencie Europejskim był sześć lat i przez ten okres pełnił funkcję w Komisji Rybackiej PE. W związku z tym, że zajmował się głównie walka z tymi połowami paszowymi, to bardzo dobrze ten temat zna. Więc tutaj jest akurat bardzo dobre wsparcie dla działań ograniczających te połowy – podkreślał pełnomocnika do spraw rybołówstwa ministerstwa gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

Grzegorz Hałubek zaznaczył, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej będzie zajmowało się tym problemem mając do tego takie instrumenty jak chociażby przewodnictwo w instytucji unijnej, która nazywa się Baltfish, a jest ona zbiorem ministrów państw bałtyckich.

To ważne ciało. Tam te problemy będą przez ministerstwo podnoszone, aż do momentu, kiedy Komisja Europejska zauważy ten pomijany przez nią problem połowów paszowych i podejmie w tej dziedzinie stosowne decyzję ochronne – dodał Grzegorz Hałubek.

Całość rozmowy [tutaj]

RIRM

drukuj