fot. PAP/EPA

Rosyjskie manewry w obwodzie kaliningradzkim

Na terytorium obwodu kaliningradzkiego, rozpoczęły się manewry Floty Bałtyckiej, Wojsk Powietrznodesantowych i Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej – poinformowało Ministerstwo Obrony FR.

Rosyjski resort przekazał, że spadochroniarzy i żołnierzy piechoty morskiej wspierać będą z powietrza wielozadaniowe myśliwce bombardujące Su-34 i ciężkie śmigłowce bojowe Mi-24 przerzucone do obwodu kaliningradzkiego z centralnych regionów FR.  Podano również, że bombowce dalekiego zasięgu Tu-22M3 wykonają serię lotów ćwiczebnych nad Morzem Bałtyckim. Manewrami dowodzi dowódca wojsk Zachodniego Okręgu Wojskowego generał Anatolij Sidorow.

Prof. Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej wskazuje, że Rosja poprzez manewry chce pokazać swoją potęgę.

– To, że Rosjanie ćwiczą, to stan, do którego powinniśmy się przyzwyczaić – ale to nie oznacza, że mamy być, co do tego, obojętni. Rozumiem, że te ćwiczenia, które obecnie zarządzono, to jakaś forma odpowiedzi na stanowczą pochwałę NATO i w takim zakresie należy to rozpatrywać. To, że Rosjanie uważają za słuszną tezę geopolityczną (którą sformułowali jeszcze Anglosasi), że kluczem do panowania nad światem jest (…) opanowanie Europy środkowej i wschodniej, też jest znane. Kierunek zachodni z punktu widzenia interesów imperialnych Rosji jest oczywisty, a z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa narodowego oznacza, że jesteśmy zagrożeni – ocenia prof. Romuald Szeremietiew.

Resort obrony Rosji nie sprecyzował, kiedy dokładnie rozpoczęły się ćwiczenia i jak długo potrwają. Przekazał jedynie, że siły i środki zgromadzone w manewrach są porównywalne do tych, które biorą udział w odbywających się równolegle w regionie bałtyckim ćwiczeniach pod egidą NATO.

RIRM 

drukuj