fot. PAP/EPA

Rosyjski rząd grozi opozycjoniście Aleksiejowi Nawalnemu

Kreml grozi rosyjskiemu opozycjoniście Aleksiejowi Nawalnemu. Władze Rosji chcą, by służby sprawdziły, czy jego wzywania do bojkotu wyborów prezydenckich są zgodne z prawem.

Do bojkotu marcowych wyborów prezydenckich Aleksiej Nawalny wezwał po poniedziałkowej decyzji rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej, która  orzekła, że opozycjonista nie ma prawa do kandydowania w wyborach prezydenckich ze względu na ciążące na nim wyroki sądowe. Dziś przemawiając na antenie radia Echo Moskwy, ponowił apel do obywateli Rosji, aby nie brali udziału w wyborach prezydenckich 18 marca, a zamiast tego wychodzili na ulice.

– Zamierzamy sprawić, aby ten bojkot wyborców był ważniejszym, znaczącym procesem politycznym, niż same wybory, chociaż nie jest to wybór, ale ponowna nominacja, w której właściwie nikt nic nie robi – mówił rosyjski opozycjonista.

Demonstracje w całym kraju, jak zapowiedział  Aleksiej Nawalny, mają odbyć się 28 stycznia. Polityk liczy na to, iż „strajk wyborców” znacznie obniży frekwencję w marcowych wyborach prezydenckich, których zdecydowanym faworytem jest Władimir Putin.

– Będziemy wykorzystywać naszą olbrzymią sieć, którą stworzyliśmy w całym kraju, aby przekonać obywateli Rosji, by nie brali udziału w wyborach, aktywnie je bojkotowali, aby jak najmniej osób przybywało do wyborów,  by obserwować każdą stację  sondażową i  ilu ludzi przyjeżdża, aby nie pozwolić reżimowi na wytworzenie frekwencji, ponieważ frekwencja jest ich jedynym celem – wskazał rosyjski opozycjonista.

Taki ruch Aleksieja Nawalnego nie podoba się rosyjskiemu rządowi. Zdaniem Dmitrija Pieskowa, rzecznika Kremla, wezwania do bojkotu będą musiały być dokładnie przeanalizowane, by sprawdzić, czy są one zgodne z prawem.

– Fakt, że jeden z potencjalnych kandydatów nie bierze udziału w wyborach nie ma wpływu na prawowitość wyborów – mówił Dmitrij Pieskow.

Tymczasem zakwestionowanie startu rosyjskiego opozycjonisty w przyszłorocznych wyborach prezydenckich budzi wątpliwości Unii Europejskiej.

„Decyzja budzi wątpliwości co do politycznego pluralizmu w Rosji i perspektywy demokratycznych wyborów w przyszłym roku” – oświadczyła  Europejska Służba Działań Zewnętrznych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj