fot. arch

Rosja gotowa przekazać 2 mld dol. Ukrainie

Rosyjski minister ds. rozwoju gospodarczego Aleksiej Ulukajew powiedział, że kolejna transza kredytu dla Ukrainy – 2 mld dolarów – jest gotowa, lecz Rosja czeka, aż się wyjaśni sytuacja, w tym co do składu rządu.

„Około 2 miliardów, kolejna transza gotowa. Lecz nie wiemy, kto jest naszym partnerem, nie wiemy, jaki jest rząd i jaki ma program” – powiedział minister Ulukajew dziennikarzom w Waszyngtonie. Według niego władze rosyjskie zrobiły przerwę, aby prześledzić rozwój sytuacji. „Jeśli widzimy negatywny dla nas rozwój wydarzeń, będziemy bronić swych interesów” – oświadczył rosyjski minister.

Rosja przekazała dotąd Ukrainie 3 mld z obiecanych 15 mld dolarów. Kwotę Ukraina otrzymała jeszcze w grudniu; strona rosyjska kupiła ukraińskie obligacje państwowe na tę sumę. Ukraińskie ministerstwo finansów i bank centralny oceniają, że Ukraina potrzebuje 35 mld dolarów pomocy makrofinansowej na lata 2014-2015.

W poniedziałek Rosja wyraziła skrajne zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Ukrainie; w wydanym oświadczeniu MSZ krytykuje zarówno nowe władze ukraińskie, w tym za ograniczanie praw osób rosyjskojęzycznych, jak i Zachód za brak poparcia umowy, którą firmował. Rosyjski MSZ napisał w poniedziałek, że porozumienie z 21 lutego nie jest realizowane, mimo że świadkami jego podpisania byli ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Polski i Francji, a USA, UE i inni witali dokument z zadowoleniem.

Moskwa wyraziła zdziwienie, że „szereg polityków europejskich już poparł oświadczenie o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich na Ukrainie w maju, chociaż w porozumieniu z 21 lutego zakładano, że wybory powinny się odbyć dopiero po zakończeniu reformy konstytucji”. Powinny w tym uczestniczyć, zdaniem Moskwy, wszystkie siły polityczne i wszystkie regiony, a wynik powinien być poddany pod referendum.

„Powstaje nieodparte wrażenie, że porozumienie z 21 lutego przy milczącym wsparciu zagranicznych sponsorów jest wykorzystywane jedynie jako przykrywka dla scenariusza wymuszonej zmiany władzy na Ukrainie drogą faktów dokonanych” – pisze MSZ Rosji. Podkreśla, że na Ukrainie wzięto kurs na podporządkowanie sobie niezadowolonych w niektórych regionach metodami dyktatorskimi, a czasem także terrorystycznymi.

MSZ pisze, że rozbrzmiewają wezwania do nieomal pełnego zakazu języka rosyjskiego, do lustracji, do likwidacji partii i organizacji, zniesienia ograniczeń w propagowaniu ideologii neonazistowskiej. „Wzięto kurs na to, by dyktatorskimi, a czasem także terrorystycznymi metodami podporządkować sobie niezadowolonych w różnych regionach Ukrainy” – oświadczyło MSZ.

„Jesteśmy zmuszeni zauważyć, że w stanowisku niektórych naszych zachodnich partnerów widać nie troskę o losy Ukrainy, lecz jednostronne geopolityczne rachuby” – podkreślono w oświadczeniu rosyjskiego MSZ. Zaapelowało ono do wszystkich mających związek z kryzysem na Ukrainie, aby „okazali maksimum odpowiedzialności i nie dopuścili do pogorszenia się sytuacji w tym kraju, przywrócili w nim prawo i zdecydowanie przecięli działania ekstremistów, którzy porwali się na władze”.

PAP

drukuj