fot. twitter.com/MON_GOV_PL

Rocznica Rzezi Wołyńskiej

Na Skwerze Wołyńskim w Warszawie odbyły się główne uroczystości siedemdziesiątej czwartej rocznicy Rzezi Wołyńskiej, zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów OUN-UPA na Polakach. W ubiegłym roku Sejm ustanowił jedenasty lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa. W dzisiejszych uroczystościach udział wzięli przedstawiciele rządu, rodziny ofiar i świadkowie tych zbrodni.

Siedemdziesiąt cztery lata temu 11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały ludność ponad stu polskich miejscowości na Wołyniu. Szacunkowo w tej brutalnej rzezi śmierć poniosło ponad 60 tysięcy osób. Były to działania kulminacyjne fali mordów i wypędzania Polaków z ich miejsc zamieszkania, trwające od 1943 do 1945 roku.

Wydarzenia z jedenastego lipca nazwano Krwawą Niedzielą – mówił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek.

– To o tej porze wtedy padał deszcz, ludzie szli do kościoła, żeby się modlić w Kisielinie, w Połysku, były sumy i te Msze św. zostały przerwane. W setkach wiosek napadnięto na niewinnych ludzi – podkreślał prezes IPN

Ogrom tej zbrodni jest straszny – mówił Szczepan Siekierka, prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z OUN i UPA.

– W mojej rodzinie zamordowano szesnaście osób. Nie chce mówić o szczegółach, ale zamordowane dzieci osobiście zdejmowałem ze sztachet – wspominał Szczepan Siekierka.

Podczas uroczystości odsłonięto tablicę informacyjną upamiętniającą ofiary ludobójstwa wołyńskiego. Odbył się również Apel Pamięci, oddano salwę honorową i odmówiono modlitwę. Politycy i rodziny zamordowanych złożyli wieńce przy pomnikach ofiar ludobójstwa oraz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz apelował o pamięć o ofiarach tych zbrodni.

– Ludobójstwo wymaga, żąda od nas pamięci, a od spadkobierców tych, którzy go dokonali zadośćuczynienia – podkreślał szef MON.

Niestety na Ukrainie uczestnicy tych straszliwych zbrodni są traktowani jak bohaterowie narodowi – akcentowała publicystka Ewa Siemaszko, badająca zbrodnię wołyńską.

– W tej chwili jest tam państwowa gloryfikacja zbrodniarzy, i co najgorsze w tym duchu są już wychowywane kolejne młode pokolenia – mówiła Ewa Siemaszko.

Do dzisiaj nie są znane wszystkie fakty związane z tym ludobójstwem – uważa historyk Włodzimierz Suleja.

– Naszą powinnością jest wyjaśnienie do końca i mechanizmów zbrodni i ustalenie tożsamości wszystkich ofiar i jednocześnie ustalenie wszystkich miejsc gdzie się to odbywało – podkreślał historyk.

Szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej mówi, że polskie podziemie, w tym Armia Krajowa, tak samo traktowało ludność ukraińską. Te słowa obala publicysta Jerzy Bukowski.

– Ze strony Armii Krajowej i ze strony samoobrony, która powstawała na tamtych terenach, z resztą w oparciu o struktury Polskiego Państwa Podziemnego, to były tylko działania defensywne, natomiast Ukraińcy z premedytacją mordowali – mówił Jerzy Bukowski.

W czasie gdańskich uroczystości upamiętniających ofiary OUN-UPA prezydent Andrzej Duda podkreślił, że relacje między Polską a Ukrainą należy budować na prawdzie.

– Musimy je budować na uczciwej pamięci i na nazywaniu spraw po imieniu – podkreślał prezydent Andrzej Duda.

W Sejmie od roku znajduje się projekt ustawy autorstwa Kukiz15’. Zakłada on m.in. możliwość karania za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Jednak ze względu na brak przychylności partii rządzącej, od listopada ubiegłego roku nie jest rozpatrywany. To konieczna ustawa – przekonuje Ewa Siemaszko.

Bez tego nie poradzimy sobie z fałszowaniem historii – wskazuje.

TV Trwam News/RIRM

drukuj