Rocznica deportacji Warszawiaków do Auschwitz

68. rocznica deportacji do niemieckiego obozu Auschwitz najliczniejszej grupy Warszawiaków z ogarniętej powstaniem stolicy minie 12 i 13 sierpnia. W tych dniach w 1944 roku przywieziono tam prawie 6 tys. osób. Do połowy września Niemcy uwięzili w obozie ok. 13 tys. warszawiaków.

 

Po wybuchu Powstania Warszawskiego mieszkańcy stolicy byli deportowani do Auschwitz poprzez obóz przejściowy w Pruszkowie. Byli wśród nich urzędnicy państwowi, naukowcy, artyści, lekarze, handlowcy i robotnicy. Najmłodszymi więźniami stały się kilkutygodniowe niemowlęta, przewiezione do obozu z matkami. Najstarsi mieli po 90 lat. Wśród deportowanych zdecydowaną większość stanowili Polacy. Zdarzały się jednak przypadki, że do Auschwitz trafiały osoby innych narodowości, wśród nich Żydzi, ukrywający się na tzw. aryjskich papierach.

 

Najliczniejsze transporty dotarły do Auschwitz 12 i 13 sierpnia. Wśród prawie 6 tys. osób było około tysiąca dzieci i młodzieży. 4 września przywieziono z Pruszkowa do Auschwitz kolejny transport liczący ponad 3 tys. osób. W następnych dwóch transportach, 13 i 17 września, deportowano prawie 4 tys. osób. Większość więźniów z transportów warszawskich przeniesiono po kilku lub kilkunastu tygodniach do innych obozów, w głębi Trzeciej Rzeszy, i zatrudniono w przemyśle zbrojeniowym. Niemcy rozpoczynali bowiem ewakuację Auschwitz. W styczniu 1945 roku wywieziono do obozów w Berlinie, w pięciu transportach, co najmniej 602 kobiety z dziećmi, w tym także dzieci urodzone w obozie. Niektórzy zginęli w trakcie „marszów śmierci”, inni doczekali wyzwolenia w obozach w Rzeszy.

 

W Auschwitz wyzwolenia doczekało co najmniej 298 warszawiaków. Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osoby innej narodowości.

 

PAP

drukuj