fot. PAP

Rezerwa NFZ ratunkiem dla pakietu onkologicznego?

Pakiet onkologiczny może zostać sfinansowany z rezerwy Narodowego Funduszu Zdrowia – twierdzi premier Ewa Kopacz. Decyzje w tej sprawie musi podjąć minister zdrowia i prezes NFZ. Brak źródeł finansowania to nie jedyny problem pakietu. Wśród dodatkowych trudności wymienia się kłopoty ze szkoleniami i zbyt małą liczbą specjalistów.

Pakiet onkologiczny, który ma być lekarstwem na kolejki i limity dla chorych na raka, ma wejść w życie wraz z nowym rokiem. Ministerstwo zdrowia zapewnia, że nie ma powodów do obaw.

– Naszym zdaniem nie ma żadnego zagrożenia, żeby do końca roku zarówno wszystkie akty prawne, jak i oprzyrządowanie prawne były przyjęte – powiedział Sławomir Neuman, wiceminister zdrowia.

Brak źródeł finansowania, trudności ze szkoleniami, zbyt mała liczba specjalistów – to najważniejsze zarzuty kierowane pod adresem pakietu onkologicznego. W ocenie posła Tomasza Latosa główną bolączką jest jednak niedofinansowanie.

– Podstawowym problemem są pieniądze. Drugim problemem są pieniądze, a trzecim to, że mamy za mało sprzętu i kadry. Wciąż brakuje np. patomorfologów do tego, żeby spełnić piękny sen ministra o upływie 6 tygodni między diagnozą a ostatecznym rozpoznaniem – dodał Tomasz Latos, poseł PiS.

Premier Ewa Kopacz chce szukać pieniędzy na finansowanie pakietu onkologicznego w rezerwach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Pieniędzy każdego roku w NFZ jest więcej. Dodatkowo, ponieważ jest wzrost gospodarczy, oczywiście pieniądze, które spływają ze składek, będą zdecydowanie większe w Narodowym Funduszu. Środki, które w tej chwili będą przeznaczone na pakiet onkologiczny, to pieniądze z rezerwy, którą oczywiście NFZ ma każdego roku i taką rezerwę rozdysponowuje – powiedziała premier Ewa Kopacz.

Decyzje w tej sprawie musi podjąć minister zdrowia i prezes NFZ. W myśl przepisów, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej będą mieli poszerzony katalog badań diagnostycznych, które mogą zlecić po to, aby szybciej wykrywać choroby nowotworowe. Zgodnie z tymi przepisami, lekarze rodzinni mają wykazać się większą czujnością onkologiczną, wykrywać podejrzenia nowotworów i zakładać pacjentom z podejrzeniem nowotworu Karty Pacjenta Onkologicznego, uprawniające ich do szybkiej ścieżki diagnostyki i terapii onkologicznej bez limitów. Po zakończeniu leczenia onkologicznego pacjenci mają wracać pod opiekę lekarzy rodzinnych.

Lekarzom POZ  przybędą nowe obowiązki biurokratyczne, dlatego Naczelna Izba Lekarska twierdzi, że pakiet onkologiczny, zamiast ułatwić dostęp do leczenia, może przynieść wręcz odwrotne skutki.

– Przybędzie obowiązków tym, którzy już są. Ograniczy to czas, który lekarze i inni pracownicy mogą poświęcać pacjentom i w tym sensie sytuacja pacjentów może zupełnie nie ulec poprawie – zaznaczył Romuald Krajewski z Naczelnej Izby Lekarskiej.

Wątpliwości budzą także szkolenia dla lekarzy POZ-tu. Resort zdrowia planuje je na listopad i grudzień. Odbywać się one będą jedynie w Warszawie, co budzi niepokój pracowników służby zdrowia.

– Patrzymy sceptycznie na same szkolenia choćby z tego powodu, że odbywać się one będą w środku tygodnia, w dniu ustalonym dla danego województwa. To oznacza, że województwo przestaje pracować, bo lekarze idą na szkolenie? – dodała Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj