Red. G. Górny: Owoce „różańcowego cudu” na Filipinach nie zostały należycie wykorzystane. Po obaleniu dyktatury kraj trwa w korupcji i bezkarności
Rewolucja Siły Ludu na Filipinach to jedyny w XX wieku przypadek, kiedy władza musiała ustąpić przed mocą modlitwy różańcowej. Po czterech dniach czuwania obywateli na ulicy armia opowiedziała się przeciwko dyktatorowi, który musiał uciekać za granicę. W ten sposób reżim prezydenta Ferdinanda Marcosa upadł bez ofiar. Niestety, jak zauważyli przywódcy filipińskiego Kościoła, owoce „różańcowego cudu” nie zostały należycie wykorzystane. Biskupi zwrócili uwagę, że ich kraj wciąż pozostaje w ruinie i wszyscy obywatele są współwinni skandalicznej korupcji i odrażającej bezkarności – zaznaczył red. Grzegorz Górny, pisarz i publicysta, w środowym felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.
Na Filipinach zakończyły się uroczystości związane z 40. rocznicą Rewolucji Siły Ludu, która doprowadziła do obalenia dyktatury gen. Ferdinanda Marcosa. Reżim upadł bez rozlewu krwi. Dwa miliony Filipińczyków wyszło na ulicę, trzymając różańce w rękach. Uklękli naprzeciwko czołgów i modlili się o wolność.
– Był to jedyny w XX wieku przypadek, kiedy władza musiała ustąpić przed mocą modlitwy różańcowej. Zaczęło się od tego, że 300 żołnierzy zbuntowało się przeciw skorumpowanemu prezydentowi i zabarykadowało się w koszarach przy Alei Objawienia się Świętych w Manili. Przeciwko nim wysłano 6 tys. żołnierzy piechoty, wspartych przez 25 czołgów. Marcos wydał rozkaz aresztowania buntowników, a gdyby stawiali opór, zabicia ich. Rebelianci odpowiedzieli, że nie oddadzą się żywi w jego ręce. W tej sytuacji rozlew krwi wydawał się nieunikniony – opowiadał red. Grzegorz Górny.
Ks. kard Jaimie Sin postanowił za pośrednictwem katolickiego radia wezwać ludzi do wyjścia na ulicę oraz stanięcie pomiędzy zabarykadowanymi żołnierzami a wojskami rządowymi. Za jego głosem poszło wielu mieszkańców stolicy. W ciągu kilku godzin pod koszarami zjawiło się ponad 2 mln osób.
– Reprezentowany był cały przekrój społeczny – starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni, biedni i bogaci. Rozkładali się na jezdniach, skwerach i chodnikach. Modlili się, śpiewali pieśni religijne, a przede wszystkim odmawiali różaniec. Dyktator wydał rozkaz do ataku, jednak wojsko odmówiło. Żołnierze wiedzieli, że wśród modlących znajdują się także ich najbliżsi. Marcos liczył na to, że ludzie szybko się zmęczą i rozejdą do domów, jednak oni dzień i noc koczowali na ulicy, trwając na czuwaniu i modlitwie – mówił publicysta.
– Coraz więcej żołnierzy przechodziło na stronę rebeliantów. Po czterech dniach armia opowiedziała się przeciwko prezydentowi, który musiał uciekać za granicę. W ten sposób reżim upadł bez wystrzału i bez ofiar – zakończył przypominanie wydarzeń z tamtych dni.
Z okazji 40. rocznicy „różańcowego cudu” – jak nazywa się również filipińskie obalenie dyktatury – miejscowi biskupi wydali list duszpasterski. Napisali w nim, że „dyktatura upadła nie na skutek przemocy, lecz dzięki cichej wytrwałości i zbiorowej sile pobożności i wiary, które domagały się sprawiedliwości i prawdziwej zmiany”.
– Niestety, jak zauważają przywódcy filipińskiego Kościoła, owoce tamtego zrywu nie zostały należycie wykorzystane. Biskupi piszą: „Nie udało nam się wziąć na siebie pełnej odpowiedzialności za budowę narodu. Nasz kraj pozostaje w ruinie. Zadowoleni i współwinni skandalicznej korupcji i odrażającej bezkarności, zdradziliśmy nie tylko siebie, ale i Boga”. (…) Sygnatariusze listu wezwali wiernych do aktywności i odwagi, aby (…) przeprowadzić w kraju zmiany na lepsze. „Walczmy wspólnie z bezkarnością” – zaapelowali. Powyższe słowa biskupi napisali w czasie, kiedy prezydentem kraju jest Ferdynand Marcos junior, syn obalonego w 1986 roku dyktatora – zwrócił uwagę publicysta.
– W ich świadomości „rewolucja różańcowa” zajmuje podobne miejsce, jak w świadomości polskich biskupów powstanie „Solidarności”. (…) Czy w naszych warunkach jest do pomyślenia podobny list? O zaprzepaszczonej szansie, o zdradzie ideałów „Solidarności”, o podtrzymaniu tamtego ognia, o wspólnej walce z bezkarnością? – postawił pytanie pisarz.
Cały felieton autorstwa red. Grzegorza Górnego dostępny jest do odsłuchania [w tym miejscu].
radiomaryja.pl




