fot. PAP/Sebastian Borowski

[TYLKO U NAS] Red. G. Górny: Mieszkańcy sytego Zachodu nie zauważają katastrofy ekologicznej, jaką ściągnęli na najbiedniejsze kraje świata

Żadna wymiana technologii np. w przejściu na elektromobilność, nie pomoże osiągnąć bezemisyjności. Widać to najlepiej na przykładzie Demokratycznej Republiki Konga, gdzie znajduje się około 60 proc. światowych złóż kobaltu. Przy ich wydobyciu pracuje ok. 40 tysięcy dzieci, które dostają ok.1,5 dolara dziennie. Pracują w prowizorycznych biedaszybach, gdzie często są przysypywane ziemią i giną, ulegają różnym wypadkom, do końca życia tracą zdrowie – powiedział red. Grzegorz Górny, dziennikarz i publicysta, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

W felietonie red. Grzegorz Górny odniósł się do zakończonej podróży apostolskiej Ojca Świętego Franciszka do Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego.

W obu krajach wojny domowe, które wybuchały w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, pochłonęły miliony istnień ludzkich. Informacje o tych ofiarach rzadko kiedy trafiają na czołówki mediów w krajach zachodnich. Jeszcze w latach 60. XX w., gdy na Czarnym Lądzie trwał proces dekolonizacji, pojawiały się prognozy, że Afryka będzie kontynentem przyszłości, że oswobodzona z więzów kolonializmu będzie mogła rozwijać się samodzielnie i w krótkim czasie osiągnie zamożność. Zamiast tego wybuchały tam nieustanne wojny, rewolucje, przewroty. Zamiast demokracji w wielu krajach zaprowadzono autorytarne rządy, zamiast dobrobytu nadal panowało ubóstwo. Nawet w krajach bogatych w surowce naturalne bogaciła się na tym jedynie wąska warstwa skorumpowanych urzędników, podczas gdy większość ludności klepała biedę – mówił publicysta.

Na świecie rozpoczął się tzw. trzeci wyścig o Afrykę.

Pierwszy wyścig, miał miejsce w XIX w., gdy europejskie potęgi skolonizowały Czarny Kontynent, bezlitośnie go eksploatując. Drugi wyścig,  to lata po II wojnie światowej, kiedy w Afryce ścierały się losy Zachodu oraz Związku Sowieckiego, który wspierał wszędzie rządy komunistów i socjalistów. Obecnie mamy do czynienia z trzecim wyścigiem, po surowce, w którym uczestniczy wiele krajów: Chiny, Rosja, Turcja, Indie, Anglia, Francja czy Ameryka – zauważył red. Grzegorz Górny.

Do tego wyścigu nawiązał Ojciec Święty Franciszek w swym przemówieniu wygłoszonym w stolicy Konga – Kinszasie.

Powiedział wówczas: „Ręce precz od Afryki! To nie jest kopalnia, którą można eksploatować, to nie jest ziemia, którą można plądrować”. W jego mowie nieustannie powracającym motywem był diament, który jak wiemy,  jest czystym węglem. Z jednej strony może być świetlisty a z drugiej czarny. Może przynosić bogactwo, ale też może ściągać cierpienie i nieszczęście, jak w przypadku eksploatowanych krajów Afryki – wskazał dziennikarz.

Papież nie wspomniał o tym, ale warto dodać, że dzisiaj takim krwawym diamentem Konga jest kobalt.

To niezwykle rzadko spotkany pierwiastek, który jest niezbędny do produkcji baterii litowo-jonowych. Tutaj dotykamy drugiej, ciemniej strony,  tzw. transformacji energetycznej, tzw. Nowego Zielonego Ładu. W związku z tym musimy rozprawić się z mitem tzw. czystej energii. Otóż tzw. czysta energia nie istnieje. Do produkcji paneli słonecznych, samochodów elektrycznych czy farm wiatraków, potrzeba eksploatować złoża, wydobywać metale, wycinać drzewa czy zużywać ropę – zaznaczył red. Grzegorz Górny.

Jak mówił publicysta, żadna wymiana technologii np. w przejściu na elektromobilność, nie pomoże osiągnąć bezemisyjności. Widać to najlepiej na przykładzie Demokratycznej Republiki Konga, gdzie znajduje się około 60 proc. światowych złóż kobaltu.

Przy ich wydobyciu pracuje ok. 40 tysięcy dzieci, które dostają za to ok.1,5 dolara dziennie. Pracują w prowizorycznych biedaszybach, gdzie często są przysypywane ziemią i giną, ulegają różnym wypadkom, do końca życia tracą zdrowie. W miejscach eksploatacji takich surowców przyroda jest całkowicie zdewastowana, dookoła rozpościera się zdewastowany księżycowy krajobraz, rzekami płyną hektolitry ścieków, a ludzie zatruwani są toksynami. Oczywiście nie ma potrzeby wspominać, że nie są respektowane tam żadne normy ekologiczne. Dzięki temu mieszkańcy sytego Zachodu mogą demonstrować swoje samozadowolenie zachwyceni tym, że udało im się dokonać w swoim najbliższym otoczeniu zielonej transformacji. Nie zauważają przy tym katastrofy ekologicznej, jaką ściągnęli na najbiedniejsze kraje świata – podsumował felietonista.

Cały felieton red. Grzegorza Górnego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj