Radosnym, Panie…
Felieton autonomiczny
Ciężko pogodzić się ze śmiercią Księdza Peszkowskiego, Kapelana Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie.
Ksiądz Prałat prof. dr Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski zmarł wczesnym poniedziałkowym rankiem, 8 października 2007 roku.
W sobotnie popołudnie 6 października miałem zaszczyt i przyjemność odwiedzić go w klinice w Aninie i rozmawiać ponad godzinę, z jedną tylko krótką przerwą na podanie mu kroplówki i zbadanie niepokojącego lekarzy jego niskiego ciśnienia. Nic jednak nie zapowiadało, że może to być nasze ostatnie spotkanie. Opiekująca się stale księdzem pani Teresa Walewska-Przyjałkowska, wiceprezes Fundacji Golgota Wschodu” oraz troskliwa pielęgniarka z kliniki były zadowolone z poprawiającego się, choć ciągle bardzo słabego zdrowia 89-letniego Księdza Prałata. Zdrowie musiało się poprawiać, skoro w ostatnim czasie Ksiądz Prałat telefonował i żywo dyskutował na bieżące tematy poruszane między innymi w Naszym Dzienniku”. Jego aktywność, którą w ubiegłym roku zwieńczyła wspaniała międzynarodowa konferencja Prawda, Pamięć, Tożsamość Katynia i Golgoty Wschodu” w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, była zawsze imponująca. Działał w bezgranicznym poświęceniu dla Rodzin Katyńskich. Kierował się misją niesienia prawdy o Pomordowanych na Wschodzie i uduchowioną chrześcijańską potrzebą wybaczenia i pojednania.
Z niespożytą energią, charakterystyczną dla wiecznie młodego harcerza, za jakiego uważał się Ksiądz Peszkowski, stworzył wyrazistą chrześcijańską instytucję polskiego życia narodowego Fundację Golgota Wschodu”.
Żal, że nie doczekał pośmiertnego podniesienia stopni wojskowych oficerów polskich zamordowanych przez Sowietów w Katyniu” czytam w Rzeczpospolitej”.
W tym miejscu potrzebne jest wyjaśnienie. Podczas naszego spotkania Ksiądz Prałat wyrażał żal, że pomysł awansowania polskich oficerów nie był z nim konsultowany, tak jak i sama idea ceremonii. Powiedział mi, że uroczystość ta nie jest dziś aż tak potrzebna. Przypomniał, że już 31 lat temu prezydent RP na uchodźstwie prof. Stanisław Ostrowski specjalnym dekretem w rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1976 roku nadał zbiorowo Krzyż Virtuti Militari wszystkim zamordowanym żołnierzom polskim w Katyniu. Oczywiście nazwa Katyń” oznacza wszystkich zgładzonych na Wschodzie żołnierzy, nie tylko tych wymordowanych w Lesie Katyńskim. Warto o tym pamiętać przy okazji przygotowań do uroczystości przełożonych z października na listopad tego roku. Podobnie jak o okolicznościach ujawnienia sowieckiej dokumentacji o mordzie w Katyniu. W tej sprawie bardzo zasłużył się Ksiądz Prałat Zdzisław Peszkowski. Nawiązując serdeczną znajomość z Aleksandrem Ruckojem, dowiedział się, że ma on poprzez matkę polskie korzenie. Jak się okazało, zachowała ona w pamięci słowa polskiej modlitwy i polskiej pieśni. Poprzez tego sowieckiego generała lotnictwa, późniejszego wiceprezydenta Federacji Rosyjskiej, Ksiądz Prałat Peszkowski mógł wywrzeć wpływ na prezydenta Borysa Jelcyna, który ujawnił w końcu i przekazał Lechowi Wałęsie dokumenty dotyczące Katynia. Stało się to 14 października 1992 roku. To wtedy ujrzał światło dzienne zbrodniczy dokument z 5 marca 1940 roku – wyrok śmierci na 22 467 Polakach, w większości oficerach, podpisany osobiście przez Józefa Stalina.
Radosnym, Panie…” – słowami wiersza swojego kolegi – druha Wicka bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, pożegnał się ze mną, na zawsze, Ksiądz Prałat Peszkowski. Już będąc na korytarzu, słyszałem, jak dwukrotnie powtórzył: niech Wicek nad tobą czuwa”.
