fot. PAP/Marcin Obara

Pytania i wątpliwości związane z pożyczką SAFE

Rząd chce, żeby SAFE nie był jednorazowym instrumentem, ale sposobem finansowania armii na lata. Narastają nowe wątpliwości wokół pożyczki, co ma związek z możliwą podwyżką stóp procentowych w strefie euro.

Po podpisaniu unijnej pożyczki SAFE rząd czeka na pierwszą transzę pieniędzy.

– Zakładamy, że w najbliższych dniach powinniśmy spodziewać się tych 15 procent – przekazał dziś w Brukseli, w drodze na spotkanie unijnych ministrów obrony, wiceszef polskiego MON, Paweł Zalewski.

Polityk poinformował, że Polska zabiega, by SAFE nie był jednorazowym instrumentem.

– Chcemy również, aby ten instrument, który właśnie zaczął funkcjonować, czyli SAFE, miał swoją drugą odsłonę. Chcielibyśmy kontynuować finansowanie modernizacji sił zbrojnych w tej formule – oznajmił Paweł Zalewski.

Krytycy SAFE alarmują, że to oddawanie kompetencji Brukseli, która chce dyktować Polakom, na kogo powinni głosować. Pieniądze pożycza Komisja Europejska – nie w złotówkach, ale w euro. To ważne ze względu na inflację w krajach strefy euro. Rosnący wskaźnik może zmusić Europejski Bank Centralny do podwyżki stóp procentowych. Pieniądz w Europie stanie się przez to droższy. Analitycy spodziewają się nawet dwóch ruchów w górę jeszcze w tym roku. Pożyczka z SAFE nie ma stałego oprocentowania. Jest ono zmienne, dlatego kolejne transze, jakie wypłaci nam Bruksela, mogą mocno odbiegać od tego, co jeszcze niedawno szacował rząd. Rząd, nie mogąc jednoznacznie określić oprocentowania, mówił o około trzech procent.

TV Trwam News

drukuj