fot. flickr

Przyszłość branży futrzarskiej w Polsce. M. Wroński: Ci, którzy chcą zakazu produkcji zwierząt na futra, skazują je na o wiele gorsze warunki w innych krajach poza UE

Zwolennicy zakazu hodowli zwierząt futerkowych skazują te zwierzęta na o wiele gorsze warunki. Tak uważa Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona. Wskazał również, że jeśli nie będzie popytu na polskie skóry, to będzie popyt na skóry z Białorusi,  Ukrainy, Chin, a także z Rosji.

 

Zakaz hodowli zwierząt na futra przegłosował tydzień temu Sejm. Przedsiębiorcy prowadzący fermy będą zobowiązani do wygaszenia działalności do końca 2033 roku.

Zakaz hodowli zwierząt na futra jest nie do wyjaśnienia – mówił w „Rozmowach Niedokończonych” na antenie TV Trwam Maciej Wroński.

–  Kiedyś podczas całej tej dyskusji na temat zakazu zwierząt futerkowych powiedziałem – co spotkało się z wielkim zdziwieniem organizacji ekologicznych – że ci, którzy chcą zakazu zwierząt produkcji na futra w Polsce, to są osoby, które nie kochają zwierząt. Zwierzęta hodowane będą (…), bo popyt na skóry będzie taki sam. Jak nie będzie popytu na polskie skóry, to będzie popyt na skóry z Białorusi, z Ukrainy, z Chin, z Rosja też. Ukraina już czeka. Oni już się szykują. W tych krajach są o wiele niższe wymagania odnośnie dobrostanu zwierząt. One są hodowane w o wiele gorszych warunkach. Czyli ci, którzy chcą zakazu produkcji zwierząt na futra w Polsce, skazują je na o wiele gorsze warunki w innych krajach poza Unią Europejską – podkreślił Marcin Wroński.

Z kolei Janusz Terka z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników podkreślił, że Polska jest liderem nie tylko europejskim, ale i światowym w branży futrzarskiej. Jak zaznaczył, takie wyniki są możliwe dzięki wysoko ustawionej poprzeczce, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt.

RIRM

drukuj