fot. Joanna Hadam

M. Guziak-Nowak: Edukacja zdrowotna wydaje się być wierzchołkiem góry lodowej. W szkole trwa przewrót ideologiczny

Obecne wydarzenia w oświacie umykają uwadze opinii publicznej. Nie informuje się też o tym w mediach, ale edukacja zdrowotna wydaje się być wierzchołkiem góry lodowej. Z przyrody i biologii będą wyrzucone treści, które będą do znalezienia na edukacji zdrowotnej. Wychodzi więc na to, że przedmiot ten będzie narzucony siłą. Co więcej, na geografii i biologii dzieci mają się dowiedzieć, jak bardzo ich obecność na planecie prowadzi do zniszczenia Ziemi. Mamy do czynienia z przewrotem ideologicznym – zaznaczyła Magdalena Guziak-Nowak, dyrektor ds. edukacji w Polskim Stowarzyszeniu Obrońców Życia Człowieka, na antenie Radia Maryja w piątkowej audycji „Aktualności dnia”.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zajęło się nowelizacją Prawa oświatowego. Resort chce przeprowadzić rewolucję, znacząco zmieniając podstawę programową.

– Obecne wydarzenia umykają uwadze opinii publicznej. Nie informuje się o tym w mediach, przez co wielu rodziców nie ma pojęcia o tym, że edukacja zdrowotna wydaje się być wierzchołkiem góry lodowej. (…) Mamy do czynienia z przewrotem ideologicznym – oceniła Magdalena Guziak-Nowak.

Jedną ze zmian jest przeorganizowanie przedmiotów biologii oraz przyrody. Obecnie na przyrodę uczęszczają uczniowie klas IV, natomiast biologia obejmuje klasy V-VIII. Po zmianach przyroda będzie obowiązywać do klasy VI, a biologia tylko w klasach VII oraz VIII. Zmiana struktury godzin lekcyjnych nie jest jednak największym problemem.

– Pierwszym błędem jest niezwykle pobieżne potraktowanie informacji o rozmnażaniu człowieka. Co więcej, kwestie związane z przebiegiem dojrzewania fizycznego, psychicznego, społecznego są zaproponowane przez autorów podstawy programowej jako treści fakultatywne, czyli nauczyciel będzie mógł je zrealizować albo nie. Do tej pory tematy związane z dojrzewaniem płciowym były poruszane w IV klasie na przyrodzie, co było dobrym rozwiązaniem. To jest ten moment, kiedy dzieci rozwojowo zaczynają zauważać u siebie różne zmiany w swoim ciele. (…) Szkoła może stać się dla dzieci miejscem, w którym różne niepokoje związane z okresem dojrzewania będą rozwiane przez kompetentnego nauczyciela – wskazała działaczka pro-life.

– Skoro te treści są wyrzucane z biologii i przyrody, to gdzie będą do znalezienia? Na edukacji zdrowotnej, której wielu rodziców nie chce dla swoich dzieci. Wychodzi na to, że edukacja zdrowotna będzie narzucona siłą – dodała.

Dyrektor ds. edukacji w Polskim Stowarzyszeniu Obrońców Życia Człowieka zwróciła również uwagę na to, że „w podstawie programowej brakuje informacji o prenatalnym etapie rozwoju człowieka. Mamy zapisy o ciąży. (…) Będziemy pokazywać ten etap z perspektywy kobiety, co jest bardzo dobre. Natomiast brakuje perspektywy dziecka, które żyje od zapłodnienia”.

– To niezrozumiałe, że takie treści się pomija, podczas gdy te dziedziny wiedzy są tak niesamowicie rozwinięte. Mamy też kwestię prawną. Wyrzucają wychowanie do życia w rodzinie, więc minister Barbara Nowacka nie mogła nie dać czegoś w zamian. W Ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży z 1933 r. mamy art. 4, który obliguje ministra właściwego ds. oświaty do wprowadzenia (…) wiedzy o życiu seksualnym człowieka i o tym, jak człowiek rozwija się na etapie prenatalnym. (…) Teraz tego nie ma. To niezgodne z prawem – zaznaczyła.

Magdalena Guziak-Nowak postawiła pytanie, czy podstawy programowe nie mają realizować agendy antynatalistycznej? Jest to polityka ludnościowa, w ramach której podejmowane są działania zmierzające do ograniczenia liczby urodzeń.

– Na geografii dzieci mają się dowiedzieć o tym, że mają przewidywać konsekwencje depopulacji. Na biologii mają uczyć się wyliczać swój ślad węglowy i ślad wodny. Dzieci mają się dowiedzieć, jak bardzo ich obecność na planecie prowadzi do zniszczenia Ziemi – wskazała działaczka pro-life.

– Jedna z mam podzieliła się ze mną takim komentarzem: „Uczniowie mogliby w szkole marzyć o rzeczach wielkich i o tym, kim wspaniałym zostaną i ile dobrego zrobią. Tymczasem licząc ślad węglowy mają roztaczać u siebie w głowie wizję człowieka jako kupy mięsa zużywającej cenny tlen. Jestem wrażliwa na tym punkcie, bo moje dziecko wpadło w depresję m.in. przez to, że od przedszkola było bombardowane zadaniami „narysuj biedną Ziemię z plasterkiem”. Córka uwierzyła, że ich pokolenia nie czeka żadna przyszłość” – podsumowała dyrektor ds. edukacji w Polskim Stowarzyszeniu Obrońców Życia Człowieka.

Cała rozmowa z Magdaleną Guziak-Nowak dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].

radiomaryja.pl

drukuj