
Autorstwa Ralf Lotys (Sicherlich) - Praca własna, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=142975456
Przykład Jerzego Owsiaka udowadnia, że w Polsce są równi i równiejsi
Jerzy Owsiak mógł liczyć na szybką reakcję państwa po groźbach, jakie adresowano w jego stronę. Nie każdy jest jednak traktowany tak priorytetowo przez rząd. Przykłady można mnożyć.
Mężczyzna, który groził Jerzemu Owsiakowi, został zatrzymany kilkadziesiąt godzin po zdarzeniu i w ekspresowym tempie usłyszał zarzuty. Takiego pośpiechu państwa już nie ma w przypadku gróźb, jakie mailem otrzymali organizatorzy Marszu Niepodległości na chwilę przed ostatnią manifestacją – zwrócił uwagę prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, Bartosz Malewski.
– Do tej pory dokładnie nic w tej sprawie się nie wydarzyło. Dopiero na 20 stycznia jako jeden z adresatów tego maila zostałem wezwany na przesłuchanie po to, aby złożyć ustne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa – mówił prezes Stowarzyszenia.
Nienawiść czy groźby wobec osób publicznych, w tym polityków i dziennikarzy, są naganne. To jednak powszechne zjawisko – wskazał prawnik, prof. Marcin Szewczak.
– Jeżeli ktoś wchodzi w życie publiczne, staje się politykiem, to to, że jest on atakowany i czasami w niewybredny sposób określany przez swoich przeciwników politycznych, staje się już jego chlebem powszednim – stwierdził ekspert.
Dość często przekonuje się o tym m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński.
– Przez całe tygodnie (tylko już nie pamiętam, gdzie to było: na Facebooku, czy na Twitterze, czy gdzie indziej) wisiało wezwanie do zamordowania mojej bratanicy i w ogóle żadnej reakcji – najmniejszej. Ja sam gróźb zamordowania miałem już mnóstwo – podkreślił polityk.
Przed laty aktywiści wspierający Koalicję Obywatelską krzyczeli przy pomniku smoleńskim m.in. „Jarek, zaje… cię niedługo!”, a podczas jednego z happeningów przed jego domem ludzie przebrani za brzozy i wiedźmy wznosili okrzyki, takie jak „To już koniec, Jarosławie! Nie zaśniesz już więcej!”.
Od lat groźby są kierowane pod adresem założyciela Radia Maryja, o. Tadeusza Rydzyka CSsR.
– „W waszej fundacji jest bomba. Jak wybuchnie to będzie roz*******!!!” – taka wiadomość w grudniu trafiła do siedziby Fundacji Lux Veritatis.
Kampania nienawiści uderzyła także w byłych dziennikarzy mediów publicznych, m.in. w Krzysztofa Ziemca, który w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy pracował w TVP Info i Wiadomościach.
– Grożono mi i całej mojej rodzinie śmiercią. Życzono mi, bym – uwaga – spalił się żywcem, a moim dzieciom, żeby zostały przez kogoś oblane kwasem, kiedy wychodzą ze szkoły – powiedział dziennikarz.
Jerzy Owsiak przekonuje, że groźby pod jego adresem wywołały prawicowe media. Tymczasem dziennikarze pytali o sposób wydatkowania publicznych pieniędzy przez jego fundację. Jednak Jerzy Owsiak unika odpowiedzi.
– To nie są (pieniądze – radiomaryja.pl) publiczne, państwo nas nie wspiera. Skończyłem tę rozmowę! – powiedział celebryta.
Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy otrzymuje środki od rządu premiera Donalda Tuska i państwowych spółek. Jerzy Owsiak nie jest już tylko działaczem społecznym, ale na dobre wszedł w politykę, biorąc aktywny udział w wiecach Platformy Obywatelskiej, gdzie porównał Prawo i Sprawiedliwość do sepsy. Hasło „Polacy! Pokonajmy to ZŁO!!!”, widniejące na bilbordach WOŚP, odnosiło się zarówno do tej groźnej choroby, jak i do ówczesnej władzy.
Z kolei podczas organizowanego przez Jerzego Owsiaka wydarzenia muzycznego wielokrotnie padało obrzydliwe hasło uderzające w prawicę, eufemistycznie określane jako „osiem gwiazdek”.
Agresja w polityce może być jednym z owoców hasła „Róbta, co chceta”, lansowanego od ponad 30 lat przez Jerzego Owsiaka.
TV Trwam News


