Przygotowania do rozmów pokojowych ws. zakończenia wojny na Ukrainie
W Brukseli odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw NATO. Główny temat to sytuacja na Ukrainie. Z kolei w Kijowie spotkali się szefowie sztabów generalnych Francji i Wielkiej Brytanii. Rozmowy dotyczyły ewentualnego rozmieszczenia na Ukrainie kontyngentu wojskowego.
Ukraina alarmuje, że Rosja naruszyła zawieszenie broni dotyczące energetyki.
– Wkrótce dowiemy się, czy Rosja poważnie myśli o pokoju. Jeśli tak, to byłoby wspaniale. I możemy zmierzać w kierunku pokoju. Jeśli nie, będziemy musieli ponownie ocenić, gdzie stoimy i co robimy, aby iść naprzód – wskazał sekretarz stanu USA, Marco Rubio.
Marco Rubio spotkał się z europejskimi ministrami spraw zagranicznych i sekretarzem generalnym NATO, Markiem Rutte, w Brukseli. Podczas spotkania kilku ministrów poprosiło o wyznaczenie terminu, w którym Moskwa musi odpowiedzieć na propozycję USA dotyczącą zawieszenia broni.
– Dla całego NATO Rosja stanowi długoterminowe zagrożenie, nawet jeśli ta wojna dobiegnie końca. Nie bądźmy naiwni w kwestii Rosji. Nikt nie jest naiwny w kwestii Rosji. Jeśli chodzi o zakończenie wojny, myślę, że ważne jest, aby Amerykanie próbowali tego, ściśle współpracując z Ukraińcami – zaznaczył Mark Rutte.
Tymczasem w Kijowie spotkali się szefowie sztabów generalnych Francji i Wielkiej Brytanii. Rozmowy dotyczyły ewentualnego rozmieszczenia na Ukrainie kontyngentu wojskowego. Miałby on nadzorować oczekiwane porozumienie o zawieszeniu broni.
– Ani Wielka Brytania, ani Francja, nie mają na dziś takich zasobów, żeby ta misja mogła rzeczywiście zagwarantować stabilizację na Ukrainie. Wygląda na to, że w tych rozmowach brakuje Amerykanów, czyli armii, która ma siłę, ma potencjał, żeby po prostu odstraszać i zagwarantować ustalenia pokojowe – podkreślił politolog, dr Marcin Krzyżanowski.
Polska wojsk na Ukrainę nie wyśle.
– Nie będzie żadnych kontyngentów wojskowych na Ukrainie ani europejskich, ani amerykańskich, jak nie będzie pokoju – zaznaczył poseł Marek Sawicki z PSL.
Co do obecności polskiego wojska na Ukrainie politycy wszystkich opcji mówią jednym głosem.
– Jest jasna deklaracja premiera Polski, jasna deklaracja MON – wskazał poseł KO, Adrian Witczak.
– Nie ma planów wysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę – podkreślił Michał Gramatyka z Polski 2050.
– Nie może być tak, żeby polski żołnierz uczestniczył w wojnie, która nie dotyczy nas bezpośrednio. Oczywiście pośrednio ta wojna jest o nasze bezpieczeństwo, ale to nie jest powód, żeby wysyłać tam polskich żołnierzy – zaznaczył poseł PiS, Zbigniew Bogucki.
Wysłanie wojsk byłoby bardzo niebezpiecznym ruchem – przyznaje politolog, dr Bogdan Pliszka.
– Wysłanie tam wojsk, to już jest ewidentne wypowiedzenie wojny Rosji – zwrócił uwagę dr Bogdan Pliszka.
W tle tej dyskusji pojawia się wypowiedź ambasador Ukrainy w Polsce. Wasyl Bodnar grozi nam, że jeśli nie dołączymy do koalicji państw, które wyślą swoje wojska na Ukrainę, to nie weźmiemy udziału w jej odbudowie.
– Ponieśliśmy olbrzymi – największy procentowo ze wszystkich krajów, w stosunku do ludności, do polskiego PKB – największy wysiłek ze wszystkich państw na świecie. Ukraina powinna być za to wdzięczna. Jeżeli słyszę wypowiedzi ambasadora Ukrainy, który mówi, że jak tutaj Polaków nie będzie, to później Polaków może nie być, jeżeli chodzi o odbudowywanie Ukrainy, to to jest bezczelność! – podkreślił poseł Zbigniew Bogucki.
Po takiej wypowiedzi – jak przyznaje dr Bogdan Pliszka – ambasador powinien zostać w trybie natychmiastowym wydalony z Polski.
– Oni doskonale wiedzą, na co mogą sobie pozwolić. To nie są ich prywatne opinie. Oni tutaj reprezentują własny rząd. Rząd ukraiński wie, że Polskę można kopać, kiedy się chce, gdzie się chce i w co się chce – zauważył politolog, dr Bogdan Pliszka.
Taka postawa ze strony Ukraińców jest niezrozumiała – biorąc pod uwagę, że to nasz kraj jako pierwszy stanął po ich stronie. To nasze władze stały na czele ofensywy dyplomatycznej w kwestii niesienia pomocy dla Ukrainy.
TV Trwam News



