fot. Kancelaria Sejmu / Aleksander Zieliński

Przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary ukraińskich nacjonalistów

Przed Grobem Nieznanego Żołnierza oddano hołd ofiarom ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach mieszkających na Kresach Wschodnich. Z rąk nacjonalistycznych bojówek mogło zginąć ponad 100 tysięcy osób.

11 lipca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa  dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Polski. Na Placu Piłsudskiego przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbyły się dziś uroczystości upamiętniające ofiary ukraińskich nacjonalistów.

– Rozpocznę od słów naszego wieszcza: „jeżeli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie”. Dodam do tego, że „nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary” – powiedział Witold Listowski, prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie.

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski przypomniał, że w 2016 roku Sejm przyjął uchwałę określającą mordy ukraińskich nacjonalistów na Polakach mianem ludobójstwa.

– Nie pozwolimy przemilczeć, będziemy robić wszystko, aby prawda o zbrodni wołyńskiej została udokumentowana, osądzona i wtedy dopiero można mówić o sprawiedliwości – zaznaczył Piotr Zgorzelski.

Premier Mateusz Morawiecki skierował list do uczestników uroczystości, w którym wskazał na potrzebę dialogu z Ukrainą w trosce o dobre relacje w przyszłości.

„Nigdy nie możemy zapomnieć o męczeńskiej śmierci dziesiątek tysięcy Polaków, ale też o bohaterstwie tych, którzy stanęli w ich obronie. Wierzę, że tylko na fundamencie prawdy o najboleśniejszych doświadczeniach historii, możemy budować trwały pokój między narodami” – napisał w liście Mateusz Morawiecki.

Sposób postrzegania rzezi wołyńskiej to wrażliwa kwestia, która poróżniła Polskę i Ukrainę. Szef organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Stefan Bandera, dla Polaków był katem, a dla Ukraińców bohaterem i jest nim do dzisiaj.

– Dopóki taki stan rzeczy będzie trwał, to szczera rozmowa na temat II wojny światowej, a tym bardziej pojednanie oparte o szczerość i prawdę, będzie niemożliwe – podkreślił dr Michał Siekierka.

Ludobójstwo na Polakach to nie tylko rzeź wołyńska – wskazywał dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej, Adam Siwek.

– Ta zbrodnicza ideologia rozlała się bardzo szeroko, daleko poza Wołyń, na lwowskie, stanisławowskie, na Zakarpacie, również na ziemie w dzisiejszych granicach Rzeczpospolitej – powiedział Adam Siwek.

Łączna liczba ofiar jest trudna do oszacowania. Wokół samego Wołynia w bestialski sposób zostało zamordowanych co najmniej 60 tysięcy Polaków. Szacuje się, że drugie tyle w południowo-wschodniej części kraju.

– W większości zbrodnie były dokonywane narzędziami użytku codziennego, narzędziami rolniczymi. Były to: młotki, noże, siekiery, piły, widły, więc śmierć, która była zadawana ofiarą ludobójstwa, była śmiercią niezwykle okrutną – wskazał dr Michał Siekierka.

Dr Leon Popek z Instytutu Pamięci Narodowej zaznaczył, że to właśnie 11 lipca 1943 roku nastąpił punkt kulminacyjny masowych pogromów.

– Banderowcy napadli jednocześnie na 99 miejscowości. Akcja świetnie zorganizowana, na cztery kościoły, w których odbywały się nabożeństwa. Historycy obliczają, iż w ciągu tylko kilku tych dni 10-12 lipca, zginęło od 8 do 10 tys. Polaków – przypomniał dr Leon Popek.

Polska prowadziła ekshumacje na miejscach zbrodni, ale zostały one wstrzymane przez stronę ukraińską.

– Na dzisiaj mamy wyekshumowanych, odnalezionych, po katolicku pochowanych około 800 osób na Wołyniu. Z 60 tys. – 800 osób. To nawet nie jest 1/60 – podkreślił dr Leon Popek.

By oddać hołd poległym w trakcie dzisiejszych uroczystości odbył się apel pamięci pod Grobem Nieznanego Żołnierza, złożono wieńce kwiatów oraz oddano salwę honorową.

W katedrze polowej Wojska Polskiego sprawowana była Msza święta w intencji ofiar ukraińskich nacjonalistów.

TV Trwam News

drukuj