fot. PAP/Marcin Bielecki

Przestępcza działalność w zakładach chemicznych w Policach

10 osób zatrzymanych i wykrycie straty sięgającej 30 mln zł – to efekt śledztwa szczecińskiej prokuratury, które dotyczy przestępczej działalności byłego kierownictwa Zakładów Chemicznych Police.

Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police są producentem wieloskładnikowych nawozów mineralnych. Jest to jedna z największych firm chemicznych w Polsce. CBA zatrzymało 10 osób z byłego kierownictwa spółki. Są to m.in.: były prezes Krzysztof J. oraz byli członkowie zarządu Anna P. i Wojciech N., a także były dyrektor generalny Tomasz J.

Jak ustaliła prokuratura, na skutek ich przestępczej działalności Police straciły 30 mln zł. Jeden z wątków śledztwa odnosi się do podjętych w 2014 r. decyzji inwestycyjnych dotyczących zakupu spółki zajmującej się eksploatacją kopalni fosforytów w Senegalu. Umowa opiewała na 29 mln dolarów – mówi Piotr Kaczorek z CBA.

– Do sądu trafiły już wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec wszystkich zatrzymanych. Zatrzymani przez CBA brali udział w podejmowaniu decyzji, które wyrządziły szkodę majątkową wielkich rozmiarów w Grupie Azoty Zakłady Chemiczne Police. Agenci CBA przeszukali także kilkadziesiąt miejsc w Polsce, tj. mieszkania oraz inne firmy kooperujące z Zakładami Chemicznymi Police. Prowadzący postępowanie nie wykluczają powiększenia listy zarzutów – zaznacza Piotr Kaczorek.

Działania Biura, prowadzone pod nadzorem prokuratury, to wynik m.in. zarządzonych przez Ministra Koordynatora Służb Specjalnych analiz dotyczących umów obowiązujących w szeregu spółek Skarbu Państwa. Zadziwiające jest to, że – tak jak w przypadku Amber Gold – uciekającym milionom z państwowej spółki biernie przyglądały się instytucje państwowe za poprzednich rządów – mówi ekspert ds. bezpieczeństwa Jerzy Kowalski.

– Przedsiębiorstwem zarządzał konkretny zarząd, był kontrolowany przez radę nadzorczą, były organy Skarbu Państwa, które też powinny nadzorować bieżącą działalność. Gdzie było ABW i co robiło CBA? Kwoty są niemałe –  zaznacza Jerzy Kowalski.

O różnych dziwnych sprawach, które działy się w państwowych spółkach za rządów PO-PSL, można było wtedy przeczytać w internecie. Dziś państwo odzyskuje miliony publicznych pieniędzy – podkreśla dr Grzegorz Skrobotowicz.

– Można tu przytoczyć słowa Pani premier: „Wystarczy nie kraść”. To powoduje, że ta sytuacja, którą mamy teraz, gdzie brak jest strat i wykazywany jest dochód, pokazuje nam, że zarządzanie spółkami Skarbu Państwa może być absolutnie rentowne. To jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach. Ciężko pomyśleć, aby sytuacja odwrotna mogła mieć miejsce. Przecież prowadzący postępowania przygotowawcze mogą pokazywać, że było inaczej – podkreśla dr Skrobotowicz.   

TV Trwam News/RIRM

drukuj