Działacze PO usłyszeli wyrok za ustawianie konkursów na stanowiska w NIK
Senator Krzysztof Kwiatkowski, który usłyszał wyrok w zawieszeniu za ustawianie konkursów na stanowiska w NIK, podważa dowody i zeznania, na podstawie których sąd podjął decyzję. Sprawę wykryło Centralne Biuro Antykorupcyjne, które koalicja rządowa chce zlikwidować.
Były prezes Najwyższej Izby Kontroli, a dziś senator KO, Krzysztof Kwiatkowski, usłyszał karę ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu, a były szef klubu PSL, Jan Bury, sześciu miesięcy więzienia również w zawieszeniu. Obaj mają zapłacić 50 tysięcy złotych grzywny. Senator Koalicji Obywatelskiej zapowiada apelację. Przekonuje, że sąd wykorzystał wątpliwe dowody.
– Nie można bez powodów nikogo skazać. Mimo że zgłaszaliśmy wnioski o to, żeby oryginalne podsłuchy trafiły do sądu, nigdy nie trafiły. Mieliśmy do czynienia tylko z nieweryfikowalnymi kopiami, z pociętymi nagraniami – mówił Krzysztof Kwiatkowski.
Sąd podjął decyzję, opierając się na zeznaniach ponad stu świadków i na nagraniach rozmów telefonicznych, które zdobyło CBA. Polityk PSL, Jan Bury, usłyszał wyrok w zawieszeniu za podżeganie do nadużycia władzy przy ustawianiu konkursów na stanowiska dyrektorskie w delegaturze NIK w Rzeszowie.
– Myślę, że pan Jan Bury też się odwoła od tego wyroku – stwierdził Jan Libicki.
Wyrok dotyczy obecnego senatora, co uderza w majestat Izby wyższej – zauważył Stanisław Karczewski z PiS.
– To jest smutne i przykre dla mnie, jako byłego marszałka, ale także jako szeregowego senatora, że mamy takich senatorów, na których ciążą wyroki sądowe – podkreślił Stanisław Karczewski.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 2013 roku, sąd zajął się sprawą w 2018 roku. Dopiero po tylu latach mamy wyrok. To pokazuje, że wymiar sprawiedliwości działa opieszale – mówił rzecznik Konfederacji, Michał Nieznański.
– Mam nadzieję, że wszyscy politycy teraz zdają sobie sprawę, co najbardziej trzeba poprawiać w polskim wymiarze sprawiedliwości i uwaga: nie jest to kłótnia o neosędziów – zaznaczył Michał Nieznański.
Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie działania CBA. Tymczasem obecna koalicja rządowa chce zlikwidować służbę. Pracuje na tym już Sejm. Były minister sprawiedliwości, Adam Bodnar, wskazał, że sprawa Jana Burego i Krzysztofa Kwiatkowskiego nie świadczy o skuteczności Biura CBA.
– Myślę, że CBA miało różne okresy swojego funkcjonowania. Nie chciałbym przesądzać na podstawie tej czy innej sprawy, w jaki sposób działa czy funkcjonuje CBA za Pawła Wojtunika, czy także za kolejnych osób – podkreślił Adam Bodnar.
Krzysztof Kwiatkowski, jako prezes NIK, miał stać na straży prawa – zaznaczył ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak. Nielegalne działania prezesa i jego kolegów wyszły na jaw dzięki CBA. Pytanie, kto teraz boi się tej służby.
– Pokazuje jak ważne i potrzebne jest CBA, aby dalej kontrolować i nadzorować pracę najwyższych urzędników w państwie. CBA boją się ludzie, którzy mówiąc kolokwialnie, mają coś za uszami – mówił Sebastian Trojak.
Jeśli w kolejnej instancji sąd potwierdzi winę senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego, to po uprawomocnieniu się wyroku może on stracić mandat senatora.
TV Trwam News



