fot. PAP/Leszek Szymański

Przed Ministerstwem Sprawiedliwości Polacy protestowali przeciwko nieprzestrzeganiu prawa przez władzę

W Warszawie odbył się protest pod hasłem „Stop patowładzy”. Manifestację przed siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości zorganizowało Prawo i Sprawiedliwość. Na miejscu obecny był lider partii, Jarosław Kaczyński.

Sobotnia pikieta pod Ministerstwem Sprawiedliwości miała związek z niedawnym przeszukaniem w siedzibie Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” oraz w domu byłego przewodniczącego tej organizacji, Roberta Bąkiewicza.

Wśród protestujących znaleźli się m.in. pan Jarosław i pani Elżbieta z okolic Warszawy.

– Mnie tutaj przede wszystkim przyprowadziło to, co się dzieje dzisiaj w kraju – ta nieuczciwość, to łamanie prawa, nieprzestrzeganie prawa,  niszczenie naszej wiary, naszej tożsamości, naszej polskości. Po prostu się na to nie godzę. W życiu się nie spodziewałem, że w XXI wieku doczekam się reżimu w moim kochanym kraju – mówił pan Jarosław.

– Jestem dlatego, żeby pokazać, że jestem za prawem, za niełamaniem prawa. Były różne rządy, ale wszystko było uchwalane przez Sejm, a nie tak jak teraz, jak to, co robi Tusk – zaznaczyła pani Elżbieta.

Manifestujący stanowczo wyrazili sprzeciw wobec działań obecnej władzy. Uczestnicy protestu skandowali m.in. „Donald Tusk, nie zamkniesz nam ust!”.

W wystąpieniu lider Zjednoczonej Prawicy, Jarosław Kaczyński, nazwał to, co dziś dzieje się w Polsce, „wielkim złem”. Wymienił przy tym łamanie konstytucji, praw człowieka i zasad demokracji. Symbolem szkodliwych działań rządzących – jak wskazał prezes PiS – jest m.in. więziony ks. Michał Olszewski.

– On – można powiedzieć – w swoim losie w jakiś sposób symbolizuje, upostaciowuje to wszystko, co się dzieje z nim, z dwiema paniami zatrudnionymi w Ministerstwie Sprawiedliwości, które też podlegają tego rodzaju udręce, tego rodzaju niebywałym prześladowaniom i – chcę to mocno powiedzieć – torturom! – podkreślił Jarosław Kaczyński.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że uderzenie obecnej władzy w Kościół i ludzi wierzących jest elementem szerszego ataku na polską tożsamość.

– Atak na religię, na Kościół, to tylko część jeszcze szerszego ataku: ataku na oświatę, na naukę historii, na naukę języka polskiego, na lektury, na to wszystko, co ma młodych ludzi kształtować jako obywateli, Polaków świadomych swojej przynależności, swojej tożsamości. Atak jest dużo szerszy! To jest atak na bardzo wiele instytucji kulturalnych, w tym (…) tych, które my stworzyliśmy po to, by podtrzymywać polską tradycję, polską tożsamość – wskazywał polityk.

Sobotni protest rozpoczął też zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum ogólnokrajowe w sprawie paktu migracyjnego.

RIRM

drukuj