PAP/EPA

Protesty na Białorusi po inauguracji prezydentury Alaksandra Łukaszenki

Po tym, jak Alaksandr Łukaszenka zainaugurował kolejną kadencję w fotelu prezydenta, jego przeciwnicy wyszli na ulice. Opozycja nie uznaje Alaksandra Łukaszenki.

Były strzały, armatki wodne i gaz łzawiący – tak niezależne od reżimu media relacjonowały to, co w środę w nocy działo się na ulicach Białorusi.

Państwo postanowiło rozprawić się z osobami, które protestowały po tym, jak Alaksandr Łukaszenka nagle zainaugurował swoją kolejną kadencję jako prezydent kraju.

– Alaksandr Łukaszenka cały czas nie czuje się na Białorusi pewnie. Jego władza w dużej mierze opiera się na protektoracie Moskwy i woli Władimira Putina – podkreślił politolog Bartosz Brzyski.

Centrum Praw Człowieka „Wiasna” informowało, że tylko w środę zatrzymanych zostało ponad 250 osób.

Alaksandr Łukaszenka nie porzucił drogi siłowego rozprawienia się z własnym narodem. W czwartek mówił, że inauguracja prezydentury przebiegła zgodnie z prawem i ponownie oskarżał inne państwa, w tym Polskę.

– Jest jakaś uraza, że nie informowaliśmy o inauguracji Polaków, Litwinów, Ukraińców, Czechów czy kogoś innego. Moim zdaniem, zgodnie z prawem, nikogo nie musimy o tym informować. To nasza wewnętrzna sprawa – stwierdził Alaksandr Łukaszenka.

Alaksandra Łukaszenki jako głowy państwa nie uznają m.in. Stany Zjednoczone i Unia Europejska, w tym Niemcy, Czechy, Słowacja, Litwa, Szwecja, Dania i Polska, a także Wielka Brytania.

„Potajemna inauguracja Łukaszenki w Mińsku jeszcze bardziej go skompromitowała. Wybory były oszustwem wobec narodu białoruskiego” – oświadczył Dominic Raab, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii.

Alaksandr Łukaszenka może za to liczyć na poparcie Rosji i Chin. Rada Koordynacyjna, która stoi w opozycji do reżimu, podkreśliła, że Alaksandra Łukaszenki nie chce większość Białorusinów.

„Popierają nas setki tysięcy Białorusinów. Rozpocznijmy dialog i nie dopuśćmy do rozłamu wśród Białorusinów” – czytamy w oświadczeniu liderów białoruskiej opozycji.

W praktyce na Białorusi jest już dwuwładza.

– Tzw. inauguracja to farsa. Ja, Swiatłana Cichanouska, jestem jedynym, wybranym przez białoruski naród przywódcą – oznajmiła Swiatłana Cichanouska, lider białoruskiej opozycji.

Białoruskie służby coraz mniej liczą się z naciskiem ze strony społeczności międzynarodowej. Zapowiadają ukaranie protestujących.

TV Trwam News

drukuj